Śmierć 11-letniej harcerki z Poznania powodem do żałoby, nie do paniki

Agnieszka Świderska
Niezawiniona tragedia - tak o śmierci 11-latki mówią nie tylko harcerze
Niezawiniona tragedia - tak o śmierci 11-latki mówią nie tylko harcerze KPP Międzyrzecz
W piątek na cmentarzu na poznańskim Miłostowie odbędzie się pogrzeb 11-letniej Wiktorii, druhny z poznańskiego Hufca ZHR. Sosna, która spadła na jej namiot na obozie harcerskim w Borowym Młynie (powiat międzyrzecki w województwie lubuskim), była zdrowym drzewem. Nawałnica złamała ją jak zapałkę. Nie tylko harcerze mówią o wyjątkowo nieszczęśliwym wypadku. I mimo wciąż grożących kolejnych nawałnic, nikt nie panikuje i nie wydaje komendy zwijania obozów.

Leśnicy z nadleśnictwa w Trzcielu, na terenie którego znajdował się obóz harcerski, liczą straty. Leśnicy na Warmii i Mazurach, przez które ostatnio przeszły równie gwałtowne burze, już je policzyli.
- Tegoroczna aura jest dla leśników wyjątkowo niekorzystna. Już w tej chwili rozmiar strat szacujemy na co najmniej 100 tys. metrów sześciennych drewna. To tak, jakby wiatr zniszczył całkowicie 360 hektarów lasu - obrazuje Paweł Artych z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie.
Jeszcze większe straty żywioł wyrządził w Borach Tucholskich - tam powalił 650 hektarów lasów, czyli tak jakby zmiótł z powierzchni ziemi kilkutysięczne miasteczko.

"Dostępność: zawsze. Długość pobytu: dowolna. Opcje dojazdu: wszystkie, najlepiej pieszo albo rowerem. Zakwaterowanie: od śródleśnej polany po komfortowe pokoje w ośrodkach wypoczynkowych. Wyposażenie: świeże powietrze, święty spokój, przyjazne otoczenie. Wyżywienie: najzdrowsze z możliwych. Atrakcje: najlepsza sala treningowa, uzdrowisko i gabinet psychologiczny w jednym; więcej rozrywek niż w jakiejkolwiek galerii handlowej; piękne widoki i zdjęcia, których pozazdroszczą znajomi. Las - najlepsza oferta na wakacje!" - tak Lasy Państwowe reklamują swoją ogólnopolską kampanię "Wakacje w lesie".

Czy po tym, co wydarzyło się w Borach Tucholskich, na Mazurach, w Borowym Młynie znajdą na nią chętnych, nawet wśród najwierniejszych amatorów wypoczynku w lesie, czyli harcerzy? Od czterdziestu lat harcerze z Hufca Poznań-Jeżyce i zaprzyjaźnionych z nim hufców z całej Polski rozbijają się na stanicy w lesie nad jeziorem Łowyń na terenie Pszczewskiego Parku Krajobrazowego.

Od ponad dwudziestu lat jeździ w to miejsce obecny komendant jeżyckiego hufca, hm. Krzysztof Stankowski. W minioną niedzielę za jego plecami łamały się 200-, 300-letnie dęby. Padały w miejsce, gdzie jeszcze kilka dni wcześniej były rozbite namioty harcerzy z Wrześni. Harcerze z jeżyckiego hufca wyjechali dwa tygodnie wcześniej. Na miejscu byli jednak już tylko dorośli instruktorzy, którzy kończyli właśnie zwijanie obozowiska.

- Gdyby namioty jeszcze stały, mogło zdarzyć się to samo, co zdarzyło się w Borowym Młynie, a my nie bylibyśmy w stanie zareagować - mówi hm. Krzysztof Stankowski. - To są dosłownie sekundy. W starciu z takim żywiołem, który powala kilkusetletnie drzewa, przegrywa najlepsze doświadczenie, najlepszy instynkt. Dlatego na obozach ćwiczymy zawsze ewakuację, chociaż nigdy nie musieliśmy jej przeprowadzać, a przeżyliśmy już w tym miejscu tysiące burz i przeżyjemy pewnie następne. Trudno wyobrazić sobie typowy obóz harcerski w innym miejscu niż las.

Komenda Główna ZHP już po lipcowej nawałnicy, która przeszła nad Borami Tucholskimi, rozesłała do wszystkich hufców komunikat, w którym zaleciła im zgłosić miejsce obozu i zostawić numer telefonu w najbliższej jednostce zarządzania kryzysowego. W ten sposób mieliby zostać ostrzeżeni o nadciągającym tornadzie czy wichurze. Tyle że nie każde tornado i nie każda wichura zapowiada się najpierw w stacji meteorologicznej. Podharcmistrz Anna Kowalska, rzecznik ZHR, która wybierała się na zajęcia do obozu 400 kilometrów od Warszawy, otrzymała w drodze informację, że dzieci z obozu ewakuowano z powodu nadciągającej nawałnicy.

- To nasza normalna procedura w takich wypadkach - mówi phm. Anna Kowalska. - Komendant obozu w Borowym Młynie nie miał takiej szansy. Tej nawałnicy nikt nie przewidział. Wszystko rozegrało się bardzo szybko. Za szybko.
Obóz w Borowym Młynie zwinięto po tragedii. W pozostałych obozach ZHR w całym kraju i za granicą na znak żałoby i solidarności w bólu z rodziną Wiktorii opuszczono do połowy flagi na maszcie. Żaden rodzic nie zabrał swojego dziecka z obozu.
- My współwychowujemy te dzieci przez cały rok - mówi Anna Kowalska. - Dlatego rodzice nam ufają. Znają nas.

Krzysztof Trębski z Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych również odradza zabieranie dzieci z harcerskich obozów.
- Las jest najbardziej dostępną, a przy tym najbardziej ekscytującą formą wypoczynku dla dzieci - mówi Krzysztof Trębski. - Tam uczą się samodzielności, szacunku do natury i poznają otaczający je świat w dobrych dla zdrowia warunkach. Bezpieczeństwo szlaków i miejsc turystycznych jest dla leśników priorytetem i jest zapewnione w lasach państwowych. Zawsze trzeba jednak pamiętać, że w lesie obcujemy z przyrodą, piękną, ale czasem nieobliczalną. Dlatego, tak samo jak przy wyjściu w góry czy wypłynięciu w morze, idąc do lasu warto się przygotować: sprawdzić prognozę pogody, odpowiednio się ubrać, zabrać naładowany telefon, a o dłuższej wyprawie poinformować i poradzić się gospodarzy terenu, czyli pracowników danego nadleśnictwa. W ten sposób przynajmniej zminimalizujemy zagrożenie.

Na dwa dni przed tragedią obóz w Borowym Młynie skontrolowali pracownicy kuratorium, sanepid, policja i straż pożarna. Taką informację poznańskie kuratorium dostało z kuratorium z Gorzowa.
- Podczas kontroli nie stwierdzono żadnych uchybień - mówi Beata Przyszczypkowska z poznańskiego Kuratorium Oświaty. - Zarówno kwalifikacje kadry, jak i warunki panujące w obozie odpowiadały wszelkim wymogom. To był nieszczęśliwy wypadek.
Prokuratura Rejonowa w Międzyrzeczu wszczęła jednak postępowanie w sprawie narażenia podopiecznej na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

Pogrzeb Wiktorii odbędzie w piątek o godzinie 10.45 na cmentarzu na poznańskim Miłostowie.

List Kapelana Naczelnego ZHR w związku z tragiczną śmiercią druhny Wiktorii__

Śmierć zawsze przychodzi za wcześnie... Szczególnie za wcześnie przyszła po druhnę Wiktorię, która zginęła tragicznie na obozie harcerskim. Patrząc po ludzku, myślę, że w sercu każdego z nas rodzi się pytanie: dlaczego? Pytanie na które, tutaj na ziemi, nie znajdziemy ostatecznej odpowiedzi... By nie poddać się rozpaczy i zwątpieniu, na tę śmierć, powinniśmy spojrzeć oczami wiary, że jest już tam, gdzie my wszyscy zdążamy - w Domu Boga Ojca. I że kiedyś właśnie TAM, ze śp. druhną Wiktorią się spotkamy, spleciemy braterski krąg, zobaczymy jej uśmiech, usłyszymy jej głos.

Moi Drodzy! Obejmuję śp. druhnę Wiktorię modlitwą. Obejmuję modlitwą jej Rodziców, Przyjaciół, jej Drużynę, kadrę i uczestników obozu. I w imieniu Naczelnictwa, składam Wam, okrytym żałobą, wyrazy serdecznego współczucia i zapewnienie o naszej modlitwie. A jednocześnie dziękuję tym wszystkim, którzy Wam towarzyszą w tym trudnym czasie wszelką pomocą i wsparciem duchowym.

Kiedy dotarła do mnie ta smutną wiadomość byłem na Jasnej Górze. Tam w modlitwie i sprawowanej Eucharystii, oddałem Jasnogórskiej Matce śp. Wiktorię i wszystkich, których dotknęła Jej śmierć. Na wielu obozach i pielgrzymkach, płynie ku niebu za śp. druhnę Wiktorię modlitwa.

Także, w intencji druhny Wiktorii odprawię Msze św. w środę, 8 sierpnia, o godz. 18.00. Jeżeli to możliwe, to gdziekolwiek tego dnia będziecie, złączmy się we wspólnej modlitwie, a ci z Was, którzy będą na Eucharystii, niech w intencji zmarłej Druhny przyjmą Komunię św.

Najłaskawszy Boże, błagam Cie, za śp. druhną Wiktorią,
która zginęła w nieszczęśliwym wypadku.
Okaż jej swoje wielkie miłosierdzie i dołącz do grona zbawionych.
A tym, którzy opłakują jej nagłe odejście,
wlej w serca pociechę, nadzieję i łaskę,
by ta śmierć nie była nadaremno,
ale wydała owoce lepszego życia.

Amen.

ks. hm. Kazimierz CHUDZICKI SDB
Kapelan Naczelny ZHR

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Stary harcerz

Ja wywodzę się jeszcze z epoki gdy do kościoła chodzili w niedzielę tylko Ci Harcerze którzy chcieli. Daleka jest mi więc uduchowiona teologiczne idea ZHR. Nad to w ZHP nauczyłem się szacunku do ludzi i przyrody dlatego żal mi jest słyszć o tak zaskakującym i przykrym wypadku w miejscu które tak ciepło i pozytywnie wspominamy na stare lata. Składam najszczersze kondolencje rodzinie dziewczynki, ale też jej przyciołom i opiekunom znalezienia ukojenia bólu i złych wspomnień z tego obozu. Osobiście jednak uważam, że bez obozów w lesie nie byłbym tym kim jestem. Są one ważnym fragmentem moich dobrych wspomnień z młodości i nie dam się zwariować. Nadal uważam go za bezpieczne miejsce na wypoczynek. Bezpieczniejsze niż miasta, ulice, czy trzepaki. I to właśnie tam powinniśmy się w ramach kurażu chronić co roku w wakacje przed mediami, internetem i komórkami. Nie boję się drzew i nie dam sobie wmówć, że wszystkie one są złe z natury i rezeba się przed nimi chronić. To był wypadek, mimo że straszny to jedynie incydentalny.

m
matisnape

mhm, już się odzywają "znawcy" puszczaństwa i sztuki rozbijania obozów.

jakbyście nie zauważył, to to drzewo było zdrowe i nie przewróciło się samo z siebie, tylko zostało wyrwane z korzeniami.

ponadto, ten obóz miał wszelkie zezwolenia z nadleśnictwa i straży pożarnej (plus kuratorium i sanepidu). w tym miejscu obozy odbywają się od kilkudziesięciu lat.

D
Danuta

Komendant obozu jest zawsze odpowiedzialny za powierzone mu dzieci .Nic i nikt go z tej odpowiedzialności nie zwolni. Życie tej dziewczynki skończyło się na wskutek czyjejś głupoty i bezmyślności ! Latem zawsze są burze i powalane są drzewa to wiedzą nawet dzieci .

d
diughdfighdf

nikt nie jest bez winy. Mieszkam akurat w miejscu otoczonym drzewami (nawet można to nazwać lasem). Już dwukrotnie tego roku zdarzyło się, że wieloletnie drzewa uginały się niczym trzcina na wietrze. Kilka z nich nawet padło. Podobnie jak drzewo jest niebezpieczne z powodu możliwości sprowadzenia pioruna, tak samo trzeba się obawiać jego przewócenia! Niektóre drzewa tylko wyglądają na mocne! Sosna żyje średnio 70 lat - potem słabnie. Rozbijanie namiotów bezpośrednio w lesie, wśród drzew chyba nie jest najlepszym pomysłem. Pamiętam zasady jeszcze ze szkoły podstawowej, kiedy namioty rozbijało się na polanach. Może warto wydać podobne zalecenie, by namioty stawiać w odległości równej wysokości drzew. Każdy harcerz wysokość drzewa bez trudu zmierzy ( :) )

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3