Wanda Błeńska, Matka Trędowatych, kończy 102 lata

    Wanda Błeńska, Matka Trędowatych, kończy 102 lata

    TR

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Jedna z najpiękniejszych postaci polskiej medycyny, polskich misji, polskiego Kościoła - tak Wandę Błeńską przedstawiły autorki jej biografii Joanna Molewska i Marta Pawelec. Dzisiaj, 30 października, Wanda Błeńska, Matka Trędowatych, kończy 102 lata. Na kanwie jej życia mogłaby powstać nie tylko niejedna książka, ale także film.
    Urodziła się 30 października 1911 roku w Poznaniu. W 1934 roku ukończyła wydział lekarski Uniwersytetu Poznańskiego. To właśnie na studiach zainteresowała się działalnością misyjną. Po studiach poświęciła się jednak pracy w szpitalach w Toruniu i Gdyni. W czasie wojny była żołnierzem Armii Krajowej, w której dosłużyła się stopnia podporucznika.

    Po wojnie wyjechała do Niemiec do ciężko chorego brata. Tam ukończyła kursy medycyny tropikalnej. Z Niemiec trafiła do Wielkiej Brytanii, gdzie dokończyła swoje "tropikalne" studia. To na Wyspach poznała księdza, który znał biskupa w Ugandzie.

    Tak dwa lata temu opowiadała "Głosowi" o początkach misji swojego życia.
    - Poprosiłam go, aby napisał list, że chciałabym wyjechać na misję do Afryki. Udało się i pojechałam, ale długo u tego biskupa nie siedziałam. Wyjechałam do innego dystryktu, gdzie pomoc była bardziej potrzebna.

    Był rok 1950. Tym miejscem, w którym była bardziej potrzebna była Buluba, nad jeziorem Wiktorii w Ugandzie. Jej lekarska misja trwała tam 43 lata. Wraz z grupą sióstr franciszkanek z Irlandii stworzyła z małego ośrodka nowoczesne centrum leczenia trądu. Ratowała tysiące chorych. Afrykę opuściła w 1993 roku. To Czarny Ląd nazwał ją Matką Trędowatych.

    Po powrocie do Polski najczęściej słyszała pytanie: czy nie bała się zarazić?
    - Jestem lekarzem, a każdy lekarz ma takich chorych, którzy są może dla niego niebezpieczni. Ale to nigdy, a może prawie nigdy nie powoduje, że się rezygnuje z opieki lekarskiej. Od tego są różne środki zabezpieczające, chociażby w części. Ważniejsze jednak jest to, aby tak je wybrać, by chory tego nie widział. Chory nie może widzieć, że my się go boimy. To za bardzo boli. Brałam rękawiczki, kiedy były jakieś zabiegi czy otwarte rany, ale to nie chodziło o moje bezpieczeństwo, a o bezpieczeństwo chorego.

    Uganda przyznała jej honorowe obywatelstwo, Polska - najważniejsze oznaczenia państwowe, a jej macierzysta poznańska uczelnia - tytuł doktora honoris causa. Jan Paweł II nazwał ją "Ambasadorem Misyjnego Laikatu".

    - Jeśli macie dobre, świetlane pomysły, to je pielęgnujcie. Nie dajcie im zasnąć, nie odrzucajcie ich - a to już słowa samej jubilatki Wandy Błeńskiej.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo