Widzisz kominiarza? Złap się za guzik! "Nie do końca przynosimy szczęście, a bezpieczeństwo i tak chcielibyśmy być odbierani"

Alicja Durka
Alicja Durka
Podstawowymi zadaniami kominiarza jest przede wszystkim czyszczenie przewodów kominowych.Przejdź do kolejnego zdjęcia --->
Podstawowymi zadaniami kominiarza jest przede wszystkim czyszczenie przewodów kominowych.Przejdź do kolejnego zdjęcia --->Robert Woźniak
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Wiele osób widząc kominiarza, łapie się za guzik i liczy na szczęście. Praca kominiarza niesie za sobą wiele więcej — kontrole kominiarskie są podstawą bezpieczeństwa pożarowego. Czym w praktyce zajmują się kominiarze, jak ważna jest ich praca i dlaczego przynoszą szczęście? Zapytaliśmy Bartosza Wawrzyniaka, kominiarza z wieloletnim doświadczeniem.

Jak to się stało, że zająłeś się zawodem kominiarza?

Bartosz Wawrzyniak: W zawodzie pracuję od 2010 roku, a od 2013 mam własną firmę. Na kominiarstwo trafiłem przez żonę, bo przeprowadziłem się do Poznania właśnie do niej, ale wtedy była jeszcze narzeczoną i okazało się, że teść jest kominiarzem i pochodzi z rodziny, która od wielu pokoleń się tym zajmuje. Na początku tylko mu pomagałem, trochę dorabiałem, ale po czasie ustaliliśmy, że nauczę się tego zawodu i później zacząłem pracować z teściem. Zdobyłem tytuł czeladnika, po 3 latach pracy zdobyłem tytuł mistrza kominiarskiego, co uprawniło mnie do tego, żeby założyć własną firmę i od tego czasu ją prowadzę.

Czym właściwie zajmuje się kominiarz?

Bartosz Wawrzyniak: Podstawowymi zadaniami kominiarza jest przede wszystkim czyszczenie przewodów kominowych — to jest najstarsza nasza usługa, którą świadczymy. Usuwanie zanieczyszczeń ma służyć temu, aby kominy miały właściwą drożność, były bezpieczne, nie dochodziło do pożarów kominów i z tego względu jest to bardzo istotne. Niestety ubolewamy nad tym, że coraz częściej, szczególnie w domkach jednorodzinnych ludzie nie korzystają z naszych usług, a wręcz unikają kosztem rzekomej oszczędności, ale niestety to potem prowadzi do pożarów kominów i często utraty całego majątku, a nawet życia i zdrowia.

Czym zajmujesz się najczęściej?

Bartosz Wawrzyniak: To jest taka podstawowa rzecz — wchodzimy na dach i czyścimy cały przewód kominowy, wybieramy od dołu sadzę, która opada po czyszczeniu.

Zawód kominiarza się rozwija wraz z rozwojem technologii. Czym jeszcze się zajmujecie?

Bartosz Wawrzyniak: Z czasem do usług kominiarskich doszły też tzw. przeglądy kominiarskie, które są obowiązkowe raz w roku. Mówię tutaj o badaniu budynku, sprawdzamy drożność, czy wszystkie urządzenia są prawidłowo podłączone — kuchenki gazowe, piece, kominki. Sprawdzamy też stan techniczny przewodów kominowych i to związane jest z protokołem, który musimy spisać. Wszystkie uwagi powinny być do następnej kontroli zastosowane, a usterki usunięte.

Jak jest w praktyce?

Bartosz Wawrzyniak: Niestety często jest tak, że usterki, które wskazujemy na budynkach, są lekceważone przez użytkowników. Wracamy przez kilka lat i są dokładnie te same problemy. Nie wiem, z czego to wynika, ale bywa tak, że dopiero jakaś tragedia — np. pożar u sąsiada czy zawalenie się komina u znajomych motywuje ludzi, żeby zrobić coś ze wskazanymi usterkami.

Gdy ktoś notorycznie nie stosuje się do uwag, to wyciągane są jakieś konsekwencje?

Bartosz Wawrzyniak: Jeśli są usterki zagrażające życiu, to kominiarze mają obowiązek zgłoszenia jej do nadzoru budowlanego, który to wydaje decyzje o nakazie jej usunięcia. Mniej poważnych usterek się nie zgłasza, ale problemy mogą pojawić się, gdy dojdzie do wypadku i poszkodowani będą ubiegać się o odszkodowanie. Ubezpieczalnia może wtedy odmówić wypłaty pieniędzy ze względu na niestosowanie się do przepisów.

Czy ludzie często decydują się na dodatkowe przeglądy?

Bartosz Wawrzyniak: Tak, ale najczęstszą motywacją zamówienia przeglądu kominiarskiego jest właśnie potrzeba uzyskania dokumentu do ubezpieczyciela. Jeśli ktoś bierze kredyt na mieszkanie, to wtedy ubezpieczyciel i bank mogą wymagać tego typu przeglądu.

Często masz do czynienia z ignorowaniem Twoich uwag?

Bartosz Wawrzyniak: Bardzo często, najczęściej mam do czynienia ze złym stanem kominów, które nie są tynkowane, przemurowywane, sypią się. Często w budynkach wielorodzinnych są nieprawidłowe podłączenia, gdy ktoś na własną rękę podłącza dodatkowe urządzenia. W przypadku podłączenia jakichkolwiek urządzeń powinno się skonsultować z kominiarzem, a po wykonaniu instalacji, powinna zaistnieć opinia kominiarska. Niestety ludzie często to podmieniają i później usterki wychodzą podczas przeglądów.

Masz w pamięci jakieś tragedie, których dałoby się uniknąć?

Bartosz Wawrzyniak: Tak, niektórych tragedii można było uniknąć. Kiedyś podtruło się dziecko i później, będąc na wizji po tym wydarzeniu, stwierdziliśmy, że kratka wentylacyjna była zasłonięta kartonikiem. Prawdopodobnie po to, żeby nie wiało. Kilka tygodni wcześniej, na rocznej kontroli kominiarskiej wskazaliśmy, że pilnie należy usunąć tę zasłonkę. Jak życie pokazało, mieliśmy rację i dało się temu zapobiec w prosty sposób. Na szczęście nie doszło do śmierci, ale było bardzo stresująco.

A jakie są najczęstsze błędy, które się pojawiają na kontrolach?

Bartosz Wawrzyniak: Często staramy się mieszkania doszczelniać, żeby mieszkało się komfortowo i ciepło, ale zapominamy, że budynek musi oddychać i instalacje muszą mieć dopływ tlenu — fizyki nie oszukamy.

Odwiedzasz rocznie tysiące domów i mieszkań. Z jakim odbiorem ludzi spotykasz się w czasie swojej pracy?

Bartosz Wawrzyniak: Odbiór jest zazwyczaj pozytywny, bo ludzie widzą już sens tej pracy. Bywają też uwagi, ale to zazwyczaj w miejscach, gdy ktoś ma coś do ukrycia. Nie wpuszczają albo czynią uwagi w naszą stronę, a my wskazujemy tylko, co poprawić, żeby było bezpiecznie.

Miałeś z tego powodu jakieś nieprzyjemności? Spotkałeś się z agresją?

Bartosz Wawrzyniak: Raz miałem taką sytuację, że u pana w mieszkaniu przeprowadzałem przegląd z gazownikiem i wskazaliśmy wtedy szereg nieprawidłowości — nieprawidłowo podłączony piec typu koza, instalacja gazowa podłączona niewłaściwym przewodem, brak wentylacji. Na bieżąco przekazywaliśmy te uwagi i ten mężczyzna nagle nie chciał nas wypuścić. Zamknął drzwi, zabrał klucz i powiedział, że nie wyjdziemy, aż nie zmienimy zapisu w protokole. Nie doszło do rękoczynów, ale przez kilkadziesiąt minut przepychaliśmy się słownie. Po naszej stanowczej odmowie pan nas w końcu wypuścił. Było dużo nerwów i obrażania. To skrajna sytuacja, ale i takie się zdarzają.

Często nie wpuszczają Was do domów? W pandemii było pewnie trudniej?

Bartosz Wawrzyniak: W czasie pandemii było trudno, ludzie się bali, ale gdy już oswoili się z sytuacją, to wróciliśmy do pracy, bo nasza praca to są kwestie bezpieczeństwa, my też zachowujemy wszelkie środki ostrożność, oczywiście nosimy maseczki i rękawiczki.

A teraz? Dużo macie pracy?

Bartosz Wawrzyniak: Latem pracy jest mniej, bo udzie jadą na urlopy, ale teraz, gdy zaczyna się sezon grzewczy, to jest już więcej. Podobnie jest po jakimś wypadku czy pożarze, wtedy ludzie przypominają sobie o naszych usługach.

Rozwiążmy jeszcze jedną kwestię. Gaz czy paliwo stałe?

Bartosz Wawrzyniak: Wiele osób, ze względu na ekologię, przechodzi na ogrzewanie gazowe, jednak to staje się teraz bardzo drogie. Często, zwłaszcza w starych kamienicach, gdzie są wysokie suity, te koszty wielokrotnie przewyższają koszty grzania paliwem stałym. Wszystko więc zależy od finansów.

A co ze smogiem?

Bartosz Wawrzyniak: To duży problem, bo niestety wiele osób pali niewłaściwym opałem. Kampania antysmogowa jest taka, że sugeruje, że głównym źródłem smogu w Polsce, jest właśnie palenie w piecach i opalanie paliwem stałym. Jest to oczywiście jeden z czynników, ale na pewno nie najważniejszym. Tutaj kluczową rolę odgrywa to, czym palimy i w jaki sposób. Emisja spalin jest mniejsza, gdy palimy od góry, wtedy podwójnie przepalamy te gazy występujące w procesie spalania i jest mniejsza emisja zanieczyszczeń.

Czy kominiarz przynosi szczęście?

Bartosz Wawrzyniak: W odbiorze społecznym często jesteśmy postrzegani według tego przysłowia, że kominiarz przynosi szczęście, jest to bardzo miłe, ale zdarzają się jednak osoby, które nie czują pewnej granicy i dwukrotnie miałem taką sytuację, że ktoś podszedł i wyrwał mi guzik od munduru, twierdząc, że potrzebuje go na szczęście. My też staramy się docierać z sygnałem, że nie do końca przynosimy szczęście, a bezpieczeństwo i tak chcielibyśmy być odbierani. Nie jesteśmy tylko maskotkami na szczęście, tylko wykonujemy pracę, która jest potrzebna.

Trwa głosowanie...

Co robisz, gdy widzisz kominiarza?

Skąd się wzięło przeświadczenie o tym, że kominiarz przynosi szczęście?

Bartosz Wawrzyniak: Na wsi, kiedyś, gdy kominiarz wjeżdżał rowerem, to gdy był jeszcze czysty, gospodynie wybiegały, chwytały za guzik, żeby swoją pracę zaczął u nich i stąd się wzięło, że kominiarz przynosi szczęście.

Wyburzanie komina WZPOW w Kwidzynie:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie