Agnieszka Kozłowska-Rajewicz: Urlop wychowawczy ma aktywować ojców

Krystian Lurka
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz
Nowe urlopy wychowawczych mają aktywować ojców - mówi Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, posłanka PO i pełnomocniczka rządu do spraw równego traktowania w rozmowie z Krystianem Lurką.

Od dziś zmieniają się przepisy dotyczące wykorzystywania urlopu wychowawczego. Jeden miesiąc z trzech lat urlopu wychowawczego będzie musiał być wykorzystany przez drugiego rodzica. W przeciwnym wypadku czas wolny od pracy będzie o miesiąc krótszy. Dlaczego Polska zdecydowała się wprowadzić ten przepis?
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz: Takie rozwiązanie to wymóg Unii Europejskiej, dokładnie chodzi o jeden miesiąc wyłącznie dla ojca. To wymóg minimalny, jako kraj UE mogliśmy pójść dalej, zarezerwować dla ojców więcej niż jeden miesiąc z długiego, bo trzyletniego urlopu wychowawczego.

Jak to wygląda w innych europejskich krajach, które poszły o krok dalej?
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz: W krajach skandynawskich od lat wprowadza się coraz większe części urlopów tylko dla ojców. Do tego, na przykład w Szwecji, państwo płaci rodzicom specjalną premię za partnerstwo. Im bardziej symetrycznie podzielą się urlopem, tym więcej dostają pieniędzy. Najbardziej jednak działa rezerwowanie części urlopu dla ojców. Wprowadzenie tych regulacji sprawiło, ze urlopy ojcowskie są w Szwecji bardzo popularne. Ale w całej Europie widać modę na aktywne ojcostwo - na lotniskach i stolicach państw widać wielu ojców z małymi dziećmi w nosidłach, wózkach lub prowadzonych za rękę. To rozbrajający widok. Mam nadzieję że ta moda szybko opanuje także Polskę. Już są zauważalne pierwsze symptomy.

Czyli zmiany idą w dobrym kierunku?
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz: Tak, a ten miesiąc dla ojca to pierwszy bodziec zachęcający rodziców do wspólnego zaopiekowania się dziećmi.
Regulacja ma zachęcić, aby także ojcowie korzystali z urlopów, które im przysługują. Obecnie tylko kilka procent mężczyzn bierze urlopy ojcowskie. Z urlopem wychowawczym jest jeszcze gorzej. To zaledwie promile. Na takiej dysproporcji najbardziej tracą kobiety i dzieci.

Dlaczego tak jest?
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz: Kobiety z powodu przerw w pracy maja niższe pensje, wolniej awansują, potem odbierają niskie emerytury. To niesprawiedliwe. Większa solidarność w opiece nad dzieckiem, dzielenie się urlopem powodują, że szanse kobiet i mężczyzn na rynku pracy nieco się wyrównają. Zyskają na tym także mężczyźni - bo będą mogli być bliżej dzieci i uczestniczyć w ich wychowaniu i wzrastaniu w okresie, który jest kluczowy dla całego życia. Przede wszystkim jednak zyskają dzieci, bo kiedy ojcowie nie biorą urlopów, pociechy prawie nie widują swoich ojców. To wielka strata dla dzieci, ale też dla obojga rodziców. Taka asymetria jest niedobra dla całej rodziny.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie