Damian Wrzesiński przegrywa pierwszy raz od czterech lat. Poznański bokser rozstał się z trenerem i przegrał na punkty z Erickiem Encinią

Radosław Patroniak
Radosław Patroniak
W tak szalony sposób Meksykanin Erick Encinia cieszył się ze zwycięstwa i ze zdobycia tytułu międzynarodowego mistrza Polski w wadze lekkiej Fot. Tymex Boxing Promotion i Archiwum Damiana Wrzesińskiego
Damian "Wrzos" Wrzesiński przegrał walkę na punkty podczas gali Tymex Boxing Night 17 w Pionkach z 26-letnim Meksykaninem Erickiem Encinią. Dwóch sędziów typowało zwycięstwo rywala poznaniaka 97:93 i 96:94, a jeden z arbitrów ocenił, że walka była remisowa (95:95). Zwycięstwo Encini było w rzeczywistości jednak bardziej przekonujące, o czym mówił od razu po walce poznański pięściarz, który dzień przed galą rozstał się z trenerem Mariuszem Koperskim. To pierwsza porażka 33-letniego "Wrzosa" od czterech lat na zawodowym ringu.

- Nie chcę mówić o przyczynach rozstania z trenerem, ale na pewno to skomplikowało mi przygotowania do walki, zwłaszcza ich ostatnią fazę. Nie ma co jednak płakać nad rozlanym mlekiem, tylko zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Jeśli będzie propozycja rewanżu z Meksykaninem, na pewno chętnie na nią przystanę - mówił rozżalony Wrzesiński.

Taktykę na walkę z Meksykaninem pochodzący ze Złotowa pięściarz ustalał więc już nie z Koperskim, tylko z Michałem Jędrzejczykiem, trenerem od przygotowania motorycznego, znanym ze współpracy z wojownikiem MMA, Mateuszem Gamrotem. O rywalu z Meksyku mówiło się, że może być najtrudniejszą z wszystkich ostatnich przeciwników "Wrzosa", ale mało kto się spodziewał, że "Czarny Diament" będzie niezwykle konsekwentnie wyprowadzał ciosy i pokaże się z aż tak dobrej strony.

- Encinia przez całą walkę wywierał presję. Może nie zaskoczył mnie tak bardzo siłą ciosów, ale łatwością ich wyprowadzania. Za późno przyjąłem taktykę odchodzenia z linii ciosów w obie strony. Dlatego przez 8 rund wyglądało to tak, że nie mam na niego recepty. Końcówka była nieco lepsza w moim wykonaniu, ale to już nie miał dużego wypływu na końcowy werdykt - dodał Wrzesiński.

Niespodzianki takiej jak w walce wieczoru nie było natomiast w starciu pochodzącego z Obornik, Tomasza Nowickiego z Ukraińcem Władyslawem Gelą. Niepokonany Wielkopolanin odniósł pewne zwycięstwo i liczy pewnie na to, że promotor Mariusz Grabowski zakontraktuje takiego rywala, który poprzeczkę postawi mu jeszcze wyżej.

Tokio Flesz odcinek 2

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie