DwuGłos: 8 maja. Świętować, ale co? Zwycięstwo nad faszyzmem czy początek okupacji sowieckiej?

Błażej Dąbkowski, Norbert Kowalski
- Zakończenie II wojny światowej nie było ostatecznym zwycięstwem narodu polskiego - mówi Jan Sulanowski
- Zakończenie II wojny światowej nie było ostatecznym zwycięstwem narodu polskiego - mówi Jan Sulanowski Łukasz Gdak
8 maja. Świętować, ale co? Zwycięstwo nad faszyzmem czy przypominać początek okupacji sowieckiej? - pytają Błażej Dąbkowski i Norbert Kowalski.

Trzeba odróżniać przelaną krew od politycznych celów

Jan Sulanowski, poznański radny Prawa i Sprawiedliwości, społecznik, pasjonat historii

Czy 8 maja Polacy mają powody do świętowania?

Jan Sulanowski: Nasi żołnierze walczyli w kampanii wrześniowej, na zachodzie Europy i na froncie wschodnim. Bitwa o Anglię, bitwa o Narwik, zdobycie Monte Cassino, operacja Market Garden - to tylko niektóre przykłady udziału Polaków w walce na frontach II wojny światowej. A pamiętać należy o działaniach AK i innych organizacji takich jak NSZ, które w ramach struktur Polskiego Państwa Podziemnego walczyły z okupantem. Nie splamiliśmy się kolaboracją, od samego początku staliśmy po właściwej stronie. Tak, mamy powody do świętowania, mimo tego, że po okupacji niemieckiej rozpoczęła się okupacja sowiecka.

W ubiegłym roku w życie weszła ustawa, która wprowadziła nowe święto, czyli Narodowy Dzień Zwycięstwa, jednocześnie znosząc Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności, obchodzone 9 maja. To była słuszna decyzja?

Oczywiście. Rocznica zakończenia II wojny światowej w Europie była obchodzona 9 maja jedynie w krajach zależnych politycznie od ZSRR. Po 1989 r., mimo tego, że formalnie święto obowiązywało, to w praktyce nie było obchodzone. Z inicjatywą zniesienia tego symbolicznego reliktu komunizmu wyszło poznańskie środowisko PiS - poseł Tadeusz Dziuba i młodzieżówka.

PiS był wtedy sceptyczny, politycy z Pana ugrupowania chcieli wnieść poprawki, dotyczące m.in. okrojenia nazwy do Dnia Zwycięstwa.

Zakończenie II wojny światowej nie było ostatecznym zwycięstwem narodu polskiego. Wyszliśmy z okupacji niemieckiej, ale znaleźliśmy się pod okupacją sowiecką. Taki było meritum sejmowej polemiki na temat nazwy tego święta.

Dostrzega Pan jednak pozytywny udział np. 1. Armii Wojska Polskiego w wyzwoleniu Polski?

Żołnierze 1 AWP także przyczynili się do tego zwycięstwa. Trzeba jednak odróżnić przelaną przez żołnierzy krew od politycznych celów, które przy ich pomocy realizował Stalin oraz jego namiestnicy.

Czy jest Pan zatem zwolennikiem zniesienia Narodowego Dnia Zwycięstwa?

Nie jestem zwolennikiem tego pomysłu. Zmodyfikowałbym jedynie nazwę tego święta, abyśmy 8 maja obchodzili po prostu Dzień Zwycięstwa.

PiS postawił na politykę historyczną opartą na kulcie Żołnierzy Wyklętych. Niektórzy mogą Wam zarzucić, że podchodzicie do przeszłości w sposób wybiórczy.

To młode pokolenie zainteresowało się Żołnierzami Wyklętymi, a oni stanowią istotną część naszej historii walki o niepodległość. Myślę, że młodzi ludzie oczekują prawdy, również prawdy historycznej - nie podoba im się, że przez dziesięciolecia ktoś próbował tę prawdę ukrywać. Potrzebują również pewnych punktów odniesienia - wzorców, bohaterów. W tę potrzebę idealnie wpisali się Żołnierze Wyklęci, a wśród nich człowiek-ikona, Witold Pilecki.

Robi się bohaterów z tych, którzy walczyli w lasach, co jest przesadą

Płk Zygmunt Maciejny, pułkownik w stanie spoczynku, były komendant Wydziału Wojsk Pancernych w Wyższej Szkole Oficerskiej w Poznaniu

Ma Pan już jakieś plany na 8 maja?

Zygmunt Maciejny: Przede wszystkim jestem zaskoczony, że w Poznaniu uroczystości będą odbywały się 6 maja, a nie 8. A druga sprawa to nie rozumiem, dlaczego prezydent miasta zapomina o pomniku żołnierzy II Armii Wojska Polskiego. To tam powinny być uroczystości, a nie przy pomniku poległych żołnierzy radzieckich. A 8 maja spędzę albo z rodziną na działce, albo będę oglądał transmisję z obchodów w Warszawie.

Odnoszę wrażenie, że 8 maja jest trochę dniem zapomnianym w Polsce...

To nie wrażenie, ale fakty, które nie wiem z czego wynikają. Obecnie, jakby nie wypada głośno mówić o tym, że II wojna światowa skończyła się wyzwoleniem spod okupacji niemieckiej. Trzeba jednak też dodać, że żołnierze polscy nie byli do końca samodzielni - walczyli przecież z Armią Radziecką. Mimo wszystko o ich roli obecnie się nie mówi. Pojawił się taki trend, że pokazujemy Żołnierzy Wyklętych, a pomijamy innych, którzy również walczyli za Polskę.

Żołnierze Wyklęci całkowicie wyparli tych, którzy walczyli w II wojnie światowej?

Takie odnoszę wrażenie. W ostatnim czasie powstaje dużo opracowań na temat Żołnierzy Wyklętych. A potem okazuje się, że niektórzy przywódcy byli mordercami i nie mieli czystych rąk. Oczywiście są też tacy, którzy na pewno zasługują na pamięć. Z kolei żołnierze walczący w Ludowym Wojsku Polskim byli szczęśliwi, że będą mogli wrócić do Warszawy. Im też na tym zależało. Ponadto ci ludzie też walczyli przeciwko Niemcom za Polskę. Wtedy wydawało się, że to był jedyny wróg, choć historia pokazała, że Rosja również nie miała dobrych intencji.

Komu należy się więc większa pamięć: Żołnierzom Wyklętym czy żołnierzom LWP?

Tutaj nie ma żartów. Jeszcze raz podkreślę, że żołnierze Ludowego Wojska Polskiego nie walczyli po stronie rosyjskiej, ale przeciwko nazistom i Niemcom. A tak naprawdę o wszystko trzeba winić tych, którzy spotkali się w Jałcie. To po tamtych ustaleniach my po prostu znaleźliśmy się po niewłaściwej stronie. Oceniając żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego, trzeba też zwrócić uwagę na ich liczbę oraz jakość oraz szlak bojowy, którzy przebyli. Z kolei dziś robi się bohaterów z osób, które walczyły w lasach, co jest przesadą.

Jak w takim razie powinny wyglądać obchody Dnia Zwycięstwa?

Wojsko powinno wyjść do społeczeństwa. A nie stać w 20 osób na Cytadeli podczas uroczystości, podczas których każdy się nudzi i zerka tylko na zegarek, kiedy wróci do domu. Powinny się odbywać różne imprezy czy zawody, które zaktywizują ludzi. Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych mogłoby np. zorganizować dzień otwarty.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
oficer

Zaraz prosti z frontu odgruzowali,orali,bronili,budowali -PIS zrobił z WYKETYCH BOHARERÓW z bandytow,morderców,gwłacicieli.rozmawiamy po 1944r

r
rem

Nawet nie złoszczą, ale wręcz śmieszą polskie próby pisania, a właściwie przetwarzania, historii na nowo według dzisiejszych wyobrażeń. Gdybym nie przeżył okupacji niemieckiej i potem wyzwolenia (tak, wyzwolenia!) spod niej, to może bym uwierzył w bajdurzenia tym, że było inaczej, bo tak się dzisiaj wydaje części "objaśniaczy" naszej historii. Może warto im przypomnieć, że w 1939 roku reklamowana jako mocarstwo Polska poniosła w 1939 roku sromotną klęskę i gdyby Związek Radziecki nie przegonił stąd okupantów w 1945 roku, to Polska byłaby nadal okupowana przez Niemców ze wszystkimi tego skutkami!!! Czy to takie trudne do pojęcia? A przywoływani dzisiaj na bohaterów tak zwani żołnierze wyklęci czym to mianowicie się zasłużyli? Bratobójczymi walkami po ledwo co zakończonej wojnie. I dlatego mają być dzisiaj sławieni?

31 węzłowy Burke

w dniu 4 czerwca na Golęcinie dzień otwartych koszar. 31

31 węzłowy Burke

To prawda. Tyle że nie musieli bo i po co ? Taki Rokossowski "rdzennym Polakiem" był, Stefan Michnik też, Bierut też...skoro cała kadra dowódcza LWP to Rosjanie w polskich mundurach, to samo w UB, KBW...To swoich mieli pilnować? Ale po co ?31

31 węzłowy Burke

A szczególnie zawartych tam umów o współpracy wojskowej. Ale już koniecznie należy wrócić do paktu Hitler-Stalin z 23 sierpnia 1939 roku bo ten pakt to zielone światło dla napaści Niemiec na Polskę w dniu 01 wrzesień 1939 oraz napaści sowietów z 17 września 1939. Napaści sowieckiej zwanej nożem w plecy...A potem , aż do 22 czerwca 1941 ścisła współpraca Gestapo - NKWD w mordowaniu obywateli polskich . Tak naprawdę ani niemieccy ani sowieccy napastnicy nigdy za to nie ponieśli żadnej odpowiedzialności. Za to Stalin umocował w Polsce swoich agentów którzy do dziś mają swój wpływ na nasz kraj. To co tu świętować skoro stajnia nie wyczyszczona i nadal czerwony smród po kraju się niesie ? Kto za "randapem " ? Poruczniku Jack Bushyhead ! Powstań ! 31

F
Franek1211

Nie było okupacji radzieckiej.Ich armia siedziała cicho w koszarach.Mówiono ,że zabezpieczała kwestionowane przez Niemcy nowe ziemie Polski.I to trudno kwestionować.Nie było żadnych ich patroli i zero interwencji.

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3