Feliks Nowowiejski właśnie przed chwilą wyszedł z domu na spacer

Stefan Drajewski
Jan Nowowiejski, najmłodszy syn Feliksa Nowowiejskiego, jest strażnikiem pamięci o kompozytorze "Roty"
Jan Nowowiejski, najmłodszy syn Feliksa Nowowiejskiego, jest strażnikiem pamięci o kompozytorze "Roty" Waldemar Wylegalski
Kiedy kompozytor Feliks Nowowiejski szedł aleją Wielkopolską, motorniczy stawał, by powiedzieć mu - dzień dobry.

Gdyby nie kilka fotografii Janiny Nowowiejskiej, zmarłej żony Jana - najmłodszego syna kompozytora "Roty", można by powiedzieć, że Feliks Nowowiejski właśnie przed chwilą wyszedł z domu na spacer, codzienny obchód Sołacza.

Feliks Nowowiejski, wybitny polski kompozytor, mógł mieszkać wszędzie, ale wybrał Poznań. Kiedy tu przyjechał w 1919 roku, by podjąć pracę w Konserwatorium Muzycznym, zamieszkał przy ulicy Wyspiańskiego pod numerem 12 w dużym mieszkaniu amfiladowym na trzecim piętrze secesyjnej kamienicy. Dziesięć lat później przeniósł się z rodziną do willi przy alei Wielkopolskiej na Sołaczu. - Moja mama opowiadała, że jak przeprowadzili się do domu zwanego "Puchatkowem", moi starsi bracia Feliks Maria i Kazimierz mówili, że nie chcą mieszkać w kurniku. Prawdopodobnie brakowało im układu amfiladowego - opowiada pan Jan.

Po urządzeniu domu, państwo Nowowiejscy natychmiast otworzyli go przed gośćmi. Schodziła się tam elita ówczesnego Poznania od Cyryla Ratajskiego, prezydenta miasta począwszy, poprzez księdza prymasa Augusta Hlonda, po najwybitniejszych artystów polskich. Najznamienitsi goście siadali na czerwonej kanapie w pokoju zwanym "pod Matką Boską".

Dziś parter domu wygląda niemalże tak samo. Mimo przymusowego wysiedlenia ocalało wiele rodzinnych mebli i pamiątek. W paradnym salonie w kierunku wejścia z portretu spogląda Feliks Nowowiejski w stroju Szambelana Papieskiego. - Od dziecka znam ten portret - mówi Bogna Nowowiejska-Bielawska, wnuczka Feliksa Nowowiejskiego. Proszę zwrócić uwagę, że gdziekolwiek się stanie, można odnieść wrażenie, że mój dziadek patrzy na mnie.

Salonowe życie zamarło po wybuchu II wojny światowej. Nowowiejski z rodziną musiał opuścić Poznań. Znalazł schronienie w Krakowie. Był między innymi organistą w kościele na Dębinkach, gdzie zetknął się z klerykiem Karolem Wojtyłą. Po latach Jan Paweł II powie Janowi Nowowiejskiemu: "Pan jest bardzo podobny do ojca". Po wojnie wrócił do swojej "Willi róż", ale na krótko. Zmarł 18 stycznia 1946 roku. Ale salon nie został zamknięty. Żona kompozytora prowadziła go z synami aż do połowy lat 70. ubiegłego stulecia. - Organizowaliśmy specjalne koncerty, zapraszając gości, ale korzystaliśmy także z okazji, że ktoś występował w Poznaniu, a po koncercie przychodził do naszego domu - opowiada pan Jan. - Salon funkcjonował do śmierci mamy w 1975 roku. Przez 33 lata syn kompozytora z żoną walczyli o reaktywowanie Salonu Nowowiejskiego. Od 7 lutego 2008 ma on charakter muzeum.

- To wyjątkowe muzeum, bo mieszka w nim rodzina tego, któremu jest poświęcone - mówi Jan Nowowiejski. - Moje dzieci - Bogna i Aleksander - oprowadzają gości, ja gram minirecitale, jeśli mi zdrowie pozwoli i wspominam ojca…

- Na piętrze toczy się natomiast normalne życie - wtrąca się do rozmowy Bogna Nowowiejska. - Chociaż korzystamy z parteru, z zastawy, z instrumentów, to jednak życie rodzinne podporządkowane jest funkcjom muzealnym. Ponadto prowadzimy działalność koncertową i warsztatową, która też w jakiejś mierze organizuje nam czas.

Bogna Nowowiejska odziedziczyła imię po bohaterce opery dziadka "Legenda Bałtyku". Jest pianistką, organistką i klawesynistką. Wychowała się w kulcie dziadka i kiedy siada do instrumentu, by zagrać jakiś jego utwór, czuje się z nim związana. - Sama, gdybym komponowała, napisałabym tak samo albo podobnie. Chętnie gram kompozycje dziadka, bo są mi bliskie nie tylko poprzez więzy krwi, ale również - a może przede wszystkim - poprzez wartości artystyczne - dodaje.

Feliks Nowowiejski właśnie przed chwilą wyszedł z domu na spacer

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie