Gang kasiarzy rozbity. Przez 10 lat ukradli 8 mln zł

SAGA
Szajka kasiarzy działała nie tylko w Poznaniu i Wielkopolsce.
Szajka kasiarzy działała nie tylko w Poznaniu i Wielkopolsce.
Szajkę kasiarzy rozpracowali kryminalni z komendy policji. Włamywacze działali przez dziesięć lat nie tylko w Poznaniu i Wielkopolsce, ale także dziesięciu innych województwach. Są dowody na to, że grupa popełniła ponad 300 przestępstw, wszyscy jej członkowie usłyszeli w sumie 1340 zarzutów. - To największa tego typu sprawa w Wielkopolsce, jeśli nie w kraju - komentują funkcjonariusze.

Poznali się na poznańskim Łazarzu. Kilkanaście lat temu duża część grupy mieszkała w tej okolicy. Dogadali się, zaczęli kraść.

- W pierwszym okresie wynosili z biur, zakładów produkcyjnych, obiektów handlowych sprzęt komputerowy - mówią policjanci. - Później wyspecjalizowali się w kasach pancernych. Interesowała ich tylko gotówka.

Zanim jednak zdecydowali się na skok, prowadzili obserwację. Wybierali firmę, zapoznawali się z profilem jej działalności. Później odwiedzali ją podając się za przedstawicieli handlowych. Zapoznawali się wtedy z rozkładem pomieszczeń, rodzajami zabezpieczeń. Po kilku tygodniach atakowali. Zawsze czekali ze skokiem, bo wiedzieli, że nagrania z kamer, które mogły ich uchwycić podczas rozpoznania terenu, przechowywane są zwykle przez około 20 dni. Włamywali się pod osłoną nocy, w większości przypadków wybierali obiekty, które nie posiadały ochrony fizycznej, a jedynie monitoring.

Kryminalni z KWP w Poznaniu: - Sprawcy zwykle na miejscu rozcinali kasy i zabierali tylko gotówkę. Ale zdarzyło się, że nie mogli sobie poradzić z kasą pancerną, wyrzucili ją więc przez okno z firmy na piętrze i stamtąd zabrali.

Od 2001 do 2011 roku grupa mogła uzyskać z przestępstw nawet 8 mln zł. Średnio jeden skok robiło od czterech do pięciu osób. Największy "zarobek"? 500 tys. zł. Wszystko przeznaczane były na bieżące wydatki.

- Były czasy, że mówiono, iż mają "monopol na Poznań". Były ulice, przy których okradali jedno biuro po drugim, gdy tylko potrzebowali gotówki. Z czasem czuli się coraz bardziej pewnie. Z biura podróży zabrali nie tylko pieniądze, ale i dmuchanego krokodyla. Maszerowali z nim później przez miasto. W ostatnim czasie szajka działała jednak poza Wielkopolską.

Z biegiem czasu grupa ewoluowała. Nie tylko zmieniła "specjalizację", ale i skład osobowy. Jedni trafiali za kratki, inni wyprowadzali się, kolejni zrywali z półświatkiem i przestępstwami. W miejsce tych, którzy odchodzili z szajki, ściągano nowych wspólników. To stąd brały się trudności w namierzeniu włamywaczy, stąd też spore różnice w wieku podejrzanych: mają od 20 do 40 lat.

A jest ich wielu. W ubiegłym roku kryminalni ujęli sześć osób (z których cztery ciągle siedzą w areszcie), niedawno wyłapano dziesięć kolejnych (trzy z nich sąd umieścił za kratkami). Cztery inne osoby, gdy dowiedziały się, że ich dawni kumple są rozliczani za włamania, wzięły adwokatów i dobrowolnie zgłosiły się do prokuratury. Jeden z podejrzanych został namierzony w Szwecji. Uciekł przed wyrokiem w innej sprawie. Był ścigany ENA. Nie można go jednak przywieźć do Polski, bo… uzyskał obywatelstwo szwedzkie. Prawdopodobnie będzie sądzony w swoim nowym kraju, zwłaszcza że i tam nie ma czystego konta.

- Planujemy jeszcze kolejne zatrzymania - zapowiadają kryminalni. Bo - mówią - nie odpuszczą. Jak po nitce do kłębka docierają do kolejnych osób zamieszanych we włamania. To, że typują dobrze, potwierdzają ślady zabezpieczone na miejscach przestępstw, odnalezione narzędzia i pamiątki (np. zegarek z limitowanej serii), które sobie zostawili złodzieje.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Stanis

No zapewne Firmy te zaoszczédzily wiele Kasy na Zwolnieniu Pracownika Ochrony bo kosztowal pare Groszy a takze byl Platnikiem do Kasy Panstwa.
Wazne ze Firmy Zarabiajá na takim podejsciu do Ludzi.
Pozwalniac i Monitoring zakladac jak widac Duuuuuuzo zyskali.

Dodaj ogłoszenie