Katastrofa kolejowa w Szczekocinach [NOWE ZDJĘCIA]

Aldona Minorczyk-Cichy (Dziennik Zachodni)
Rozpoczęło się prokuratorskie śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy kolejowej w Szczekocinach na Śląsku. To będzie skomplikowane, żmudne, wielowątkowe i bardzo kosztowne śledztwo. Potrwa zapewne kilka lat. Będzie wymagało zasięgnięcia opinii wielu biegłych i ekspertów.

PRZECZYTAJ TAKŻE:
Katastrofa kolejowa w Szczekocinach: Już 16 ofiar śmiertelnych [ZDJĘCIA]
Katastrofa kolejowa w Szczekocinach: 16 ofiar śmiertelnych. Koniec akcji ratowniczej

Jak powiedział prokurator Romuald Basiński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, śledztwo w tej sprawie już się faktycznie toczy.

- Zespół siedmiu prokuratorów wykonuje czynności od godzin nocnych w sobotę. Wczoraj pracowali także w KMP w Zawierciu, gdzie dokonywano rozpoznania zwłok ofiar. Śledczy idą w ślad za ratownikami i zabezpieczają dowody. Równolegle dokonując zabezpieczenia składów pociągów, dowodów oraz wszelkich informacji, które pomogą odpowiedzieć na pytanie, dlaczego doszło do tragedii - podkreśla prok. Basiński.

Śledczy z Częstochowy od soboty zabezpieczają na miejscu katastrofy pod Szczekocinami dokumentację, która posłuży do ustalenia, kto i za co odpowiadał w momencie katastrofy. Zbierają także informacje nt. stanu technicznego torowiska oraz pozostałych instalacji kolejowych. W śledztwie wykorzystane zostaną opinie biegłych i rzeczoznawców, specjalistów od transportu szynowego. Ich koszt może łącznie sięgnąć kilkaset tysięcy zł.

Jak informował prokurator Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, prokuratorzy zebrali już bardzo dużo dowodów, które składają się na wnioski. Jednak odmówił wyjaśnienia, o jakie wnioski chodzi.

Prokuratura zakłada dwie główne wersje śledcze - błąd ludzki lub awarię techniczną. - Na tym etapie obie są równoprawne, nie podejmę się odpowiedzi na pytanie, która jest tą prawdziwą, obie są weryfikowane - powiedział prokurator.

Jeszcze nocą rozpoczęły się przesłuchania świadków, ale prokuratura nie ujawnia kogo konkretnie. Basiński zaznaczył, nie może jeszcze wchodzić w szczegóły wstępnych ustaleń śledztwa - ze względu na za wczesny jego etap. - Sprawa jest skomplikowana, to niezwykle tragiczne zdarzenie. Nie możemy sobie pozwolić na jakikolwiek fałszywy trop, na jakąkolwiek nieprzezorną czynność śledczą - zastrzegł prokurator.

Pytany nie chciał też odpowiedzieć, czy w postępowaniu są już podejrzewani lub czy komuś postawiono już zarzuty. Za sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym w wielkich rozmiarach ze skutkiem śmiertelnym kodeks karny przewiduje karę więzienia od 2 do 12 lat.

Częstochowska prokuratura prowadzi postępowanie karne w sprawie katastrofy, niezależnie od czynności Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych. Śledczy są jednak i będą w kontakcie z ekspertami kolejowymi. - Ich informacje są dla nas niezwykle użyteczne. Ta współpraca trwa cały czas od godzin nocnych i w tym śledztwie będzie ona niezbędna - wskazał Basiński.

Według informacji podawanych wcześniej przez częstochowską prokuraturę, wśród zidentyfikowanych już ofiar tragedii jest obywatelka Stanów Zjednoczonych. W poniedziałek rozpoczną się sekcje zwłok.

- Mechanizm śmierci musi mieć znaczenie dla oceny samego mechanizmu katastrofy, ale przede wszystkim musimy mieś pewność co do okoliczności i charakteru obrażeń i stąd te sekcje są konieczne - wyjaśnił prokurator Basiński.

Tak jak w poprzednich katastrofach, tak i w tej kiedy minie trauma poszkodowani i rodziny ofiar zaczną dochodzić swoich praw: zadośćuczynienia i odszkodowań. Jeśli nie zostaną zawarte ugody, to sprawy trafią do sądów cywilnych. Można się spodziewać, że potrwają lata.

- Na dzisiaj możemy zaoferować poszkodowanym pomoc finansową. Na zakup odzieży, transport, leki przeznaczyliśmy 20 tys. zł.

Służymy też pomocą psychologów i prawną - wylicza Marcin Marszołek, prezes Stowarzyszenia Osów Poszkodowanych w Wypadkach "Wokanda".

To m.in. to stowarzyszenie reprezentuje kilkadziesiąt osób poszkodowanych w katastrofie na terenie MTK. Można się z nim skontaktować pod nr telefonu 508339495.

- Już teraz radzimy zadbać o swoje interesy. Przede wszystkim o pełną dokumentację medyczną. Nie tylko wypisy ze szpitala, ale o kartoteki, wyniki badań, zaświadczenia lekarskie. Warto zabezpieczyć także wszystkie rachunki np. za transport poszkodowanego i jego rodziny, nocleg w hotelu - wylicza prezes Marszołek.

Przypomina, że niektóre firmy ubezpieczeniowe starają się ograniczyć do minimum wysokość wypłaconych odszkodowań i utrudniają starania poszkodowanym. Dlatego warto zabezpieczyć zniszczoną odzież i inne przedmioty oraz zrobić spis utraconego bagażu.

- W pierwszych godzinach po wypadku mało kto o tym myśli, a potem żałuje, bo pewne dowody po prostu przepadają. Warto zadbać o swoje interesy. Tymbardziej, że nie niektóre dolegliwości pojawiają się dopiero po pewnym czasie od wypadku - mówi Marszołek.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zygota

wstyd panie tusek kto to widział się lansować na zgliszczach katastrofy. nie skoczy panu % poparcia bo społeczeństwo już się na panu poznało. wstyd

Dodaj ogłoszenie