Macochom - żonom wdowców i rozwodników

Anna Kot
Moja mama była macochą. Wyszła za mąż za wdowca z czworgiem dzieci!

Znała je wszystkie, bo znała też ich mamę, której – jak się dopiero niedawno dowiedziałam! – towarzyszyła w ciężkiej chorobie i umieraniu. Może dlatego, a może dlatego, że byli sporo ode mnie starsi, nie pamiętam żadnych wielkich konfliktów, wynikających z tego faktu. Zresztą szybko założyli własne rodziny.

Nigdy też nie słyszałam, aby któreś z nich zwracało się do niej inaczej niż „mamo”. Ale pewnie upłynęło sporo wody, zanim pożegnali się z własną mamą i zamknęli czas żałoby po niej. I dopiero wtedy zauważyli, że macocha jest im oddana i choć już niemal dorośli, troszczy się o nich, a potem o ich dzieci, jak o nas, o własne.

Czy ją kochali? Nigdy nie słyszałam, aby to jej powiedzieli. Ale nie pamiętam czasu spędzanego bez nich wszystkich razem albo z każdym z osobna – wakacji, zabaw, uroczystości rodzinnych, świąt. A byli rozrzuceni po całej Polsce. Z ostatnią żyjącą siostrą spotykam się do dziś i… wspominamy tamte lata. Dojrzałe, sporo doświadczone kobiety. Opowiada mi o dniach, kiedy macocha zamieszkała w ich domu. Bez gniewu, złości. Czule i ciepło. Bo to wniosła do okaleczonej żałobą rodziny macocha – moja mama. Nie dopominała się ani o posłuch, ani miłość. Nie była o nią zazdrosna. Pracowała, gotowała, sprzątała, robiła swoje: to co zazwyczaj każda żona i matka robi. I może więcej nie trzeba?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie