Powstanie Wielkopolskie
    konkurs

    20 tysięcy złotych na wyciągnięcie ręki

    Rozwiń
    "Mamo, powiedz pani, że nie jestem głupi" czyli przebudzenie...

    "Mamo, powiedz pani, że nie jestem głupi" czyli przebudzenie Janka jak z amerykańskiego filmu

    Beata Pieczyńska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Chłopiec jest wrażliwy i mądry.  Daleko mu do obiegowej opiniii o agresywnych i niebezpiecznych  autykach
    1/4
    przejdź do galerii

    Chłopiec jest wrażliwy i mądry. Daleko mu do obiegowej opiniii o agresywnych i niebezpiecznych autykach ©archiwum rodzinne

    Dzięki matce, jej uporowi i wysiłkowi, pięcioletni chłopiec chory na autyzm znalazł sposób na komunikowanie się ze światem. Lubi, kiedy czyta mu się książki. Zaskakuje swoją wiedzą i inteligencją. Nie chce, by ktoś mówił o nim, że jest "głupi". Uważa, że jest zupełnie zdrowy, tylko nie umie mówić. Pięcioletni autyk, dzięki mamie, znalazł sposób na kontakt ze światem. Pisze to, co chciałby powiedzieć. A o Janku opowiada Beata Pieczyńska
    Wszystko teraz tak szybko się dzieje, są postępy, dyskusje… dlatego zapisuję to w SMS-ach i je rozsyłam do terapeutek. W ten sposób zdobywam ich opinie. One odpisują, ale też są zaskoczone. Jedna z terapeutek Elżbieta Kuberska mówi, że historia mojego syna brzmi jak amerykański film - opowiada pani Anna, mama Janka, chorego na autyzm.

    CZYTAJ TEŻ:
    AUTYZM UJARZMIONY


    - Jasiu. Czy ty masz jakąś tajemnicę - zapytałam swojego małego syna - mówi.

    - Tak - napisał jej na kartce…

    - Jaką - dalej pytała matka.

    - Taką, że już jestem zdrowy. Ja tylko nie umiem mówić - odpisał chłopczyk.

    Nastąpił przełom. Janek Kostiukow jest przedszkolakiem, w czerwcu skończył 5 lat, zdiagnozowano u niego autyzm. Jeszcze do niedawna nie było z nim kontaktu. Gdy miał rok, mówił: mama, tata i baba. Potem przestał się odzywać. Każdy przypadek jest inny. Często jest tak, że rodzi się dziecko i wszyscy są szczęśliwi. 10 stopni w skali Apgar. Rodzice mają wrażenie, że wszystko jest w porządku i nagle... Zaczyna się dziać coś dziwnego. Przychodzi krach. Zanika mowa, a proces rozwoju zbacza z właściwej drogi.

    Janek urodził się bezproblemowo. Ale już w pierwszej dobie życia - zaraz po zaszczepieniu - doznał wstrząsu kardiogennego. Miał zaburzenia oddechu, był na skraju swojego krótkiego życia. Przez jedenaście dni leżał pod respiratorem. Gdy wyszedł z tego ciężkiego stanu, pojechał z mamą do domu.

    Mama - fizjoterapeutka. Jej mąż - lekarz. Wiedzieli już, że będą problemy.
    - Wiedziałam, że muszę "stanąć na rzęsach", aby Jasiek nie miał mózgowego porażenia dziecięcego - wspomina. - Pierwszy rok to była walka. Ćwiczyliśmy codziennie po pięć, sześć godzin. Intensywna rehabilitacja wykańczała. Wyliśmy razem - ja - i moje dziecko, ale nie dawałam za wygraną.


    Pani Ania opowiada historię, która sprawiła, że autyzm, pomimo że ona jest zdrowa, stał się częścią jej życia.
    W wyniku intensywnej i profesjonalnej terapii, udało się rozwiązać kłopoty ruchowe. Janek zaczął chodzić. Wszyscy byli szczęśliwi. Jednak prawidłowy rozwój intelektualny chłopca stanął pod znakiem zapytania.

    - Gdy syn miał półtora roku zaczęło w naszych rozmowach coraz częściej padać słowo: autyzm - wspomina mama chłopca. Gdy skończył dwa lata, jego rodzice przestali się łudzić.

    - Stało się dla nas oczywiste, że Jasiek ma autyzm - wspomina pani Anna. - Formalną diagnozę diagnozę na papierze, czyli gdy nasz syn, piękny chłopiec, miał już trzy lata - dodaje.

    Jeszcze kiedy mały Jan miał rok, mówił pięć słów. Pewnego dnia jednak przestał. To był regres. Ale poza tym dziecko, dzięki poświęceniu matki i ojca cały czas szło do przodu. Jeszcze nigdy nie był tak zdrowy jak teraz.

    Pani Anna mieszkała w Poznaniu. Biegała od specjalisty do specjalisty. Pomiędzy wizytami martwiła się, czy zdąży nakarmić dziecko, a gdy wchodziła do jednego gabinetu, bała się, że nie zdąży na czas do kolejnego.

    - Wiedziałam, że autyzm to ciężka choroba i trzeba ją leczyć. Biegałam od lekarza do lekarza i to nie sprzyjało żadnej relacji z moim dzieckiem - wspomina.

    Pewnego dnia zrozumiała, że do tego, by leczenie odniosło skutek, trzeba mieć klucz, którym jest kontakt z małym Janem. Wtedy też postanowiła wziąć sprawę w swoje ręce. Zrezygnowała z kilku terapii, dając Jaśkowi więcej siebie.

    - W tej terapii jest tak, że lekarze często skupiają się na wyciszeniu takiego małego wrzeszczącego delikwenta - uważa pani Anna. - Nie tędy droga. Dzieci chore na autyzm wszystko boli. One nie potrafią powiedzieć co, bo nie umieją komunikować się ze światem. Podając tabletkę na wyciszenie, uspokajamy dziecko, nie niwelując jego wewnętrznego bólu. I powstaje błędne koło. Zawsze będę bronić dzieci autystycznych. One sprawiają wrażenie dzieci głęboko upośledzonych, ale w rzeczywistości… - mama małego Jana milknie.

    Pięcioletni Jaś napisał swojej mamie na kartce, że autyzm to jest taka choroba, w której wszystko boli. Mądre dziecko zamknięte w skorupie, z którym - nawet gdy to jest potencjalny geniusz - nie ma kontaktu… Wyobraźmy sobie takie życie, w którym znajdujemy się na bardzo wysokim poziomie intelektualnym, ale nie jesteśmy w stanie porozumieć się z innymi i wszyscy myślą, że nic nie rozumiemy, że jesteśmy przedmiotem, który trzeba przenosić z miejsca na miejsce. Ten stan trwa lata. Wszyscy traktują nas jak kukiełkę. Do czego to prowadzi?

    Odpowiedź jest przerażająca: do wtórnego upośledzenia. Do sytuacji, gdy zaczynamy wszystkich ignorować i zaczynamy żyć we własnym świecie, zamknięci w niemocy frustracji intelektualnej. Wiedza na temat autyzmu jest bardzo płytka. Kojarzymy ludzi z autyzmem jako agresywnych, czasem niebezpiecznych, zamkniętych w sobie. A oni… czują!
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (25)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Brawo rodzice

    Mama innego Jasia (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Mądrzy rodzice i mądre dzieci. Inspirująca historia :)

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    No tak

    mari (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6

    Coraz szybciej przybywa dzieci autystycznych, może ktoś w końcu zacznie myśleć JAKA JEST PRZYCZYNA. Czyżby to NIKOGO nie interesowało?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Autyzm

    Beata (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 1

    Po pierwszym szczepieniu silny NOP i tak się zastanawiam czy dziecko nadal było szczepione, bo dziwnym trafem cofniecie zaczeło się po roczku gdy mamy felerne mmr...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Zastanów się zanim napiszesz, bo możesz kogoś skrzywdzić.

    Czinka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    "... o niebezpiecznych i agresywnych autykach" (podpis pod zdjęciem) - zastanówcie się zanim tak napiszecie o dzieciach i ludziach z autyzmem jakby byli co najmniej niebezpiecznymi przestępcami....rozwiń całość

    "... o niebezpiecznych i agresywnych autykach" (podpis pod zdjęciem) - zastanówcie się zanim tak napiszecie o dzieciach i ludziach z autyzmem jakby byli co najmniej niebezpiecznymi przestępcami. Obrażacie Ich! zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Autyzm to nie choroba

    Ania (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    Autyzm to nie choroba, a wice przez stowarzyszenia na rzecz osób z autyzmem powinna ro wiedziec. Poza tym tekst niesie świetną wiadomość dla wszystkich, którzy czasem wątpią w sens swojej pracy z...rozwiń całość

    Autyzm to nie choroba, a wice przez stowarzyszenia na rzecz osób z autyzmem powinna ro wiedziec. Poza tym tekst niesie świetną wiadomość dla wszystkich, którzy czasem wątpią w sens swojej pracy z autystami i często złamanych rodzicow. Bardzo wqzna rzecz jest podjęta w tekście "matka zrezygnowała z wielu terapeutów " i to była najlepsza rzecz jaką tylko mogła zrobić -sama zajęła się swoim dzieckiem. Wiwlu rodzicow odsuwa sie od swefo autystycznego dZiecka powierzajac calkiem jego teraoue i rozwoj innym... a to przeciez rodzic jest najlepszym specjalistą.Brawo!!! zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Czyli?

    Agnieszka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 13

    Matka nie pobiera świadczeń na dziecko z racji jego niepełnosprawności? Czy też dalej pomyka i ma orzeczenie?
    A nie. Pewnie pomyka, bo kasa to coś innego, a ckliwe historyjki dla prasy to w końcu...rozwiń całość

    Matka nie pobiera świadczeń na dziecko z racji jego niepełnosprawności? Czy też dalej pomyka i ma orzeczenie?
    A nie. Pewnie pomyka, bo kasa to coś innego, a ckliwe historyjki dla prasy to w końcu temacik do zbierania pieniążków na kolejne rzeczy.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ?

    Miranda (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6

    O co ci chodzi kobieto? Nie pisze ani słowa o pieniądzach a tobie już w głowie świta że można się do czegoś dowalić. Głodnemu chleb na myśli.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Czyli

    Sawczuk (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Czyli jesteś pierd... jeżeli uważasz że nie należy sie jej dodatek na dziecko, one nadal jest chore i wymaga cały czas opieki terapeutów, tak samo jakby dziecko nie jadło cały dzień i powiedziało...rozwiń całość

    Czyli jesteś pierd... jeżeli uważasz że nie należy sie jej dodatek na dziecko, one nadal jest chore i wymaga cały czas opieki terapeutów, tak samo jakby dziecko nie jadło cały dzień i powiedziało że jest najedzone ...zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Szczepionki

    Passenger (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 17 / 4

    "Ale już w pierwszej dobie życia - zaraz po zaszczepieniu - doznał wstrząsu kardiogennego."

    Dowody na skutki uboczne szczepionek są zamiatane pod dywan. Nie na rękę to koncernom farmaceutycznym,...rozwiń całość

    "Ale już w pierwszej dobie życia - zaraz po zaszczepieniu - doznał wstrząsu kardiogennego."

    Dowody na skutki uboczne szczepionek są zamiatane pod dywan. Nie na rękę to koncernom farmaceutycznym, które robią na nich miliardowe zyski. Rozumiem, że szczepionki sa potrzebne, ale powinno się głośno mówić o ryzyku, nie przymuszać do ich brania i może zastanowić się nad czasem podania. Układ nerwowy noworodków jest przecież tak delikatny, że ryzyko powikłań jest naprawdę duże.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ela

    gość (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 12 / 1

    Boże tak mi żal taki wspaniały chłopczyk a takie coś .Jak to jedno świńskie toksyczne szczepienie wykończyło takiego mądrego chłopczyka ,tragedia .Ludzie nie szczepcie swoich dzieci ,nie ma...rozwiń całość

    Boże tak mi żal taki wspaniały chłopczyk a takie coś .Jak to jedno świńskie toksyczne szczepienie wykończyło takiego mądrego chłopczyka ,tragedia .Ludzie nie szczepcie swoich dzieci ,nie ma wątpliwości że szczepienia to cios wymierzony przeciwko ludziom.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    cudna kobieta

    Lilia (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 20

    odnaleźć drogę do własnego dziecka... bezcenne... sama poszukuje od lat ośmiu i podziwiam mamę tego chłopca. Ten artykuł dodał mi otuchy, że nie wszystko jeszcze przegrane...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    zaraz po zaszczepieniu

    anonim (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 34 / 8

    Niby ciągle nie ma dowodu ze po szczepieniu pojawiaja sie objawy, wstrzas a potem autyzm u zdowego dzuecka, a jednak w przedszkolach integracyjnych takuch dzueci 'po szczepionce' jest ciraz wiecej

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo