Marcin Lewandowski: Na ostatniej setce miałem niesamowitą...

    Marcin Lewandowski: Na ostatniej setce miałem niesamowitą lufę [ROZMOWA]

    jg

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Marcin Lewandowski, Berlin 2018

    Marcin Lewandowski, Berlin 2018 ©fot. Paweł Relikowski

    - Mocno musiałem się namęczyć na ostatniej setce, ale miałem niesamowitą „lufę”. Nie czułem zmęczenia, cisnąłem do przodu. To, że doganiałem swoich przeciwników tylko dodawało mi skrzydeł - mówi Marcin Lewandowski, wicemistrz Europy w biegu na 1500 m.
    Marcin Lewandowski, Berlin 2018

    Marcin Lewandowski, Berlin 2018 ©fot. Paweł Relikowski

    Dwa lata temu był Pan srebrny na 800 m, teraz jest Pan srebrny na 1500 m. Marcin Lewandowski zmienił dystans, ale nie zmienił koloru medalu.
    Mocno musiałem się namęczyć na ostatniej setce, ale miałem niesamowitą „lufę”. Nie czułem zmęczenia, cisnąłem do przodu. To, że doganiałem swoich przeciwników tylko dodawało mi skrzydeł. Pewnie okaże się, że ostatnie 200 m było piekielnie mocne. Wychodzi moje doświadczenie i szybkość, jaką nabyłem biegając 800 m.
    To odegrało kluczową rolę. Zawsze mówiłem, że szybkość z „osiemsetki” będzie moim atutem na 1500 m. Szczególnie na imprezach mistrzowskich. Dlatego też nie przestałem nadal biegać na tym krótszym dystansie. Wciąż się rozwijam. Zmiana konkurencji była zatem słuszna i to nawet gdybym stracił medal. Przyjechałem to bowiem po cenne doświadczenie. Udało się. Za mną niesamowita lekcja, którą udało się zwieńczyć srebrnym medalem. Coś niesamowitego. Bardzo się cieszę, bo przyjechali tu moi wszyscy najbliżsi: przyjaciele, rodzina, dzieci. Uszczęśliwiłem ich w Berlinie. Myślę, że to jest najcenniejszy medal w mojej karierze.

    Przed finisze, był Pan daleko. Można się było zastanawiać, czy da Pan radę.
    Byłem na to mentalnie przygotowany. Dziękuję psychologowi, z którym na co dzień pracuję Dariuszowi Nowickiemu. Tu zastępuje go prof. Jan Blecharz. Głowa, to jest chyba największa broń. Dziękuje mojej rodzinie, sponsorom - w tym Grupie Azoty, mojej żonie i córce, które tutaj były razem ze mną. Przed biegiem rozglądałem się po wszystkich trybunach, ale nie mogłem ich znaleźć. Po przekroczeniu mety wiedziałem już jednak, gdzie są. Najcenniejszy był ten moment, gdy mogłem do nich podbiec, cieszyć się razem z nimi.

    Mistrzostwa Europy w lekkoatletyce Berlin 2018 - AKTUALNA TABELA MEDALOWA

    Dlaczego to dla Pana taki cenny medal?
    Zawody były bardzo blisko mojego domu. Było tu wiemy moich znajomych. Chciałem, żeby cieszyli się razem ze mną. To był też dla mnie 15 międzynarodowy, seniorski finał na imprezie mistrzowskiej. W Berlinie w 2009 roku pierwszy raz awansowałem do finału na mistrzostwach świata. Swoją drogą myślę, że do 20 finałów dobiję.

    Będzie Pan biegał 1500 m na mistrzostwach świata?
    Prawdopodobnie. Kto wie – może program będzie tak ułożony, że będę mógł wystartować na dwóch dystansach. Najlepiej, żeby ten dłuższy wyścig był pierwszy, a potem już na luzie zostanie 800. Na pewno będę się coraz bardziej skupiał na wyścigu na 1500 m. Jeszcze jest dużo czasu, by o tym zadecydować.

    Marcin Lewandowski jest jak wino – im starszy, tym lepszy.
    Pytają mnie, czy mogą mnie nazywać profesorem. Nie chcę, żeby tak o mnie mówili, bo na razie to skończyłem tylko magisterkę. Mogę natomiast śmiało powiedzieć, że na bieżni czuję się jak ryba w wodzie. Roger Federer powiedział, że wiek nie ma znaczenia. Najważniejsze, jak ty sam się czujesz. I ja to powtarzam. Czuję się świetnie, ciągle się rozwijam, cały czas prę do przodu. W tym roku przecież pobiłem prawie rekord życiowy na 800 m i to w pierwszym starcie. To wszystko wskazuje na to, że wiek to tylko cyfry.

    Na mecie wiedział Pan, który przekroczył metę?
    Nie wiedziałem. Dopiero jak podszedłem do telewizji, dowiedziałem się, że jestem drugi. Nie miało to dla mnie większego znaczenia. Miałem świadomość, że na równi wpadliśmy na metę. Liczył się sam fakt, tego, co zrobiłem. Że wbiegłem tak na metę. Nie liczyło się już tak bardzo, czy mam srebro, czy złoto.

    Wygrał z Panem 17-latek.
    Nie traktuję do jako 17-latka, ale jak zawodnika biegającego 3:31. To jeden z najlepszych wyników w tym roku Powiedziałem mu to prosto w oczy. To jest jeden z topowych zawodników na świecie. Jakie znaczenie ma, że ma 17 lat? Ja mam 31. Ważne jest, kto wraca z medalami do domu. Pokazaliśmy klasę i inni zawodnicy muszą teraz chylić czoło. Taka prawda.

    Jest Pan w czołówce od 10 lat. Chyba nie ma drugiego takiego zawodnika. Jak Pan to robi?
    To kwestia odpowiedniego treningu. Jestem dobrze prowadzony przez mojego starszego brata Tomasza. Jemy trzeba przyznać złoty medal mistrzostw świata, bo taktykę przewidział co do sekundy. Był prawie pewny, że między 600 a 700 metrem bracia Ingebrigtsenowie wyjdą na prowadzenie i przyspieszą. Dokładnie tak się stało. Wiedzieli, że jeśli nie zgubią mnie na dystansie, to na końcu nie mają ze mną szans. Szanuję ich za to, że podjęli taką próbę, ale się nie udało. Byłem gotowy zarówno na szybki, jak i na wolny bieg. Świetnie sobie poradziłem.

    Spodziewał się Pan, że najmłodszy z braci Ingebrigtsenów będzie najgroźniejszy?
    Nie analizowałem tego aż tak. Wiedziałem, że Brytyjczycy i Norwegowie będą najgroźniejszymi rywalami. Wszystko decydowało się na ostatnich metrach, a medale zdobyli Norweg, Polak i Brytyjczyk. Tak jak mówiłem.

    Jeszcze kilka metrów, a objechałby Pan ich wszystkich.
    Myślę, że starczyłby dwa metry. Taki jest sport. Nie ma co do tego wracać. Na finiszu nie miałem pewności, że to będzie medal. Chciałem na bieżni dać z siebie wszystko. Nie mam wpływu na sowich rywali. Nie wiedziałem, co mi to przyniesie. Zostawiłem serce na stadionie, a to dało mi tym razem srebrny medal.

    Jak Pan się czuje już na tym na tym dystansie?
    Coraz lepiej, chociaż jest trudniejszy, bardziej męczący. Oczywiście chciałbym kolejne medale zdobywać na 800 m, ale chcę też zdobywać doświadczenie i następne medale. Myślę, że nadejdzie ten dzień, w którym sercem będę czuł się na 1500 m tak samo, jak na 800 m.

    Będzie Pan nadal biegał w hali, czy skupi się na startach na otwartym stadionie?
    Tego nie wiem. Wiem, że nie zakończę kariery po igrzyskach, bo w 2021 roku mamy halowe mistrzostwa Europy w Toruniu. Będę chciał przed swoimi kibicami pokazać się z jak najlepszej strony. A jeśli w marcu będę w gazie, to dlaczego nie dociągnąć tego do lipca?

    Są szanse na rekord życiowy na 1500 m?
    Jak najbardziej, zwłaszcza że po tym medalu bardzo mnie nosi. Mam dodatkowe skrzydła. Żal byłoby kończyć teraz karierę, skoro wykonaliśmy taką robotę.




    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Lotto Ekstraklasa

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do grupy mistrzowskiej
    Miejsce w grupie spadkowej
    1 Lechia Gdańsk Live 15 31 9 4 2 25-15
    2 Jagiellonia Białystok Live 15 28 8 4 3 26-18
    3 Legia Warszawa Live 15 26 7 5 3 25-18
    4 Wisła Kraków Live 15 25 7 4 4 28-19
    5 Piast Gliwice Live 15 25 7 4 4 21-18
    6 Korona Kielce Live 15 25 7 4 4 18-15
    7 Pogoń Szczecin Live 15 22 6 4 5 22-18
    8 Lech Poznań Live 15 21 6 3 6 21-21
    9 Arka Gdynia Live 15 20 5 5 5 21-17
    10 Wisła Płock Live 15 18 4 6 5 23-24
    11 Zagłębie Lubin Live 15 17 5 2 8 22-26
    12 Śląsk Wrocław Live 15 16 4 4 7 24-22
    13 Cracovia Live 15 14 3 5 7 11-18
    14 Górnik Zabrze Live 15 13 2 7 6 15-25
    15 Miedź Legnica Live 15 13 3 4 8 16-32
    16 Zagłębie Sosnowiec Live 15 11 2 5 8 21-33