NFZ: Szpital Wojewódzki nie jest przygotowany na przyjęcie pacjentów SOR-u

Danuta Pawlicka
Poznańskich oddziałów ratunkowych ubyło. Nie ma już tego w Szpitalu MSWiA. Wojewódzki Szpital, który przejmie po nim najwięcej pacjentów, nie jest na to przygotowany. Czy to może niekorzystnie odbić się na chorych?

Taką tezę stawia Sławomir Smól, radny miasta Poznania i członek rady społecznej Szpitala Wojewódzkiego: - SOR jest punktem newralgicznym szpitala, to jest jak front, tutaj trzeba zbadać każdego, kto się zgłosi. Jeżeli Wojewódzki Szpital ma przyjmować więcej niż dotąd pacjentów, to musi zwiększyć liczbę personelu specjalistycznego i pielęgniarskiego oraz łóżek obserwacyjnych - wylicza poznański radny.

Dzisiaj ta lecznica bada w ciągu doby 100-140 osób w trybie nagłym. Większość jest dowożona karetkami, część dociera sama. W spadku po Szpitalu MSWiA, który od 1 września, a więc już od przyszłego tygodnia zniknie z wielkopolskiego rejestru ratowniczych jednostek, powinien przejąć 30-60 chorych. To nie-mało nawet dla tak gigantycznego szpitala, jakim jest "Lutycka". S. Smól dowodzi więc, że bez dodatkowych etatów, a więc i pieniędzy, nie można tego przeprowadzić. Obawia się, że taka sytuacja uderzy przede wszystkim w lekarzy i pielęgniarki, a to odbije się na pacjentach, którzy godzinami będą wyczekiwać na ratunek (w natłoku pracy nie- trudno też o popełnienie błędu!)
- Rady Miasta nie interesują powody, dla których Szpital MSWiA wycofuje się ze świadczeń dla ludności. Podpisał on kontrakt, który wygaśnie dopiero 31 grudnia 2011 roku i dlatego będę pytał jego organ założycielski, czy został o tym powiadomiony - zapowiada wzburzony radny.

Ale jest i dobra wiadomość. Dotychczasowa rola izby przyjęć w Szpitalu Raszei, która pracowała tak jak SOR, ale za mniejsze pieniądze, ulegnie zmianie, a pacjenci nie zostaną na ulicy. Od października karetka dowiezie tutaj chorych na chirurgię, laryngologię, internę oraz toksykologię i diabetologię obsługujące całe województwo. Kardiologia zniknie, ale tylko z tego szpitala, bo w całości jako klinika "odnajdzie się" w Szpitalu HCP. Zmieni się więc rozkład jazdy dla pogotowia ratunkowego, ale, jak zapewniają w NFZ, pacjent tego nie odczuje jako pogorszenia.

Jak więc zmniejszyć liczbę SOR-ów, których w Wielkopolsce jest ponad 20? Łatwo powstawały, bo chętnie dawano na nie pieniądze. Nikt jednak wtedy nie reagował, chociaż obowiązywał przepis, by jeden taki oddział organizował się na 200-250 tys. mieszkańców. Dla dyrektorów szpitali była to jedyna okazja, aby unowocześnić swój zakład, więc brali pieniądze i kupowali sprzęt, remontowali stare pomieszczenia.

A teraz od przybytku SOR-ów boli głowa, bo Narodowy Fundusz Zdrowia za mało daje pieniędzy na ich prowadzenie. Ustalony ryczałt dzisiaj nikomu nie wystarcza, więc wszędzie do ratowania ludzi dokłada się ze szpitalnej kasy. Miejski Szpital Raszei w Poznaniu wylicza, że ponad 5 tys. zł, a 111 Szpital Wojskowy podobnie - 4,8 tys. złotych na dobę.

Zwiększanie liczby zadań za takie same pieniądze i przy takich samych siłach, na co się zanosi w Poznaniu, nie jest żadnym rozwiązaniem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie