Piłkarska druga liga: W Turku huśtawka nastrojów w derbach Tura z Calisią

Daniel Kawczyński
Jak w kalejdoskopie zmieniało się prowadzenie w derbowym pojedynku drugiej ligi Tura Turek z Calisią. Po dość ciekawym widowisku padł remis 2:2, ale obie drużyny mają prawo odczuwać wielki niedosyt.

Tur jeszcze w tym roku nie wygrał. W dwóch ostatnich kolejkach odnotował remisy, lecz w sobotę powinien się przełamać Lepszego początku nie mógł sobie wymarzyć. W 11. minucie wyszedł na prowadzenie, gdy Łukasz Staroń trafił z najbliższej odległości po zgraniu głową Michała Mikołajczaka. Chwilę później grał w przewadze jednego zawodnika, ponieważ czerwoną kartkę za ostre dyskusje z arbitrem obejrzał Patryk Klofik.

TUTAJ CZYTAJ WIĘCEJ O PIŁCE NOŻNEJ. KLIKNIJ!

Niespodziewanie od tego momentu gospodarze zupełnie spuścili z tonu i będąca w gorszym położeniu Calisia zaczęła przejmować inicjatywę.

- Co z tego, że było nas więcej, skoro nie potrafiliśmy skonstruować żadnej akcji. Być może w podświadomości trochę się zdeprymowaliśmy - tłumaczy Piotr Szarpak, trener Tura.

W 25. minucie wyrównał Samuelson Odunka, który nie zmarnował sytuacji sam na sam z Mateuszem Kępką. Do przerwy to Nigeryjczyk i jego koledzy dyktowali watunki na boisku Tura.

Po zmianie stron gospodarze ruszyli do ataku i wypracowali sobie kilka okazji. Dwa razy szczęście próbował Norbert Dregier - najpierw główkował minimalnie obok słupka, następnie zepsuł dobitkę po strzale Dariusza Dolewki, z którym wcześniej poradził sobie Damian Primel. Jeszcze gorzej spisał się Staroń. Fatalnie skiksował, a przed sobą miał tylko bramkarza.

- Kto nie wykorzystuje takich sytuacji powinien się wstydzić. Możliwe, że to wszystko jest wynikiem braku doświadczenia i nerwów. Jednak tak grać nie można - uważa Szarpak.

Olbrzymie emocje zapanowały w końcówce. Z indywidualną szarżą pomknął w pole karne Odunka i został sfaulowany. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał sie Łukasz Wiącek. Widmo największej kompromitacji Tura wisiało w powietrzu. Gdy kibice zaczęli już opuszczać stadion, punkt strzałem z główki uratował Paweł Adamiec.

- Jesteśmy załamani, bo powinniśmy wygrać. Remis byłby dobry, ale jeśli obejmuje się prowadzenie tuż przed końcem, trzeba robić wszystko, aby je utrzymać. Tymczasem my pozwalamy sobie na błąd i tracimy cenne punkty - denerwował się Grzegorz Dziubek, opiekun Calisii.

Dla jego podopiecznych to trzecie starcie bez porażki i kolejny krok w walce o utrzymanie. Tur w tej chwili jest tuż nad strefą spadkową.

-Trudno stworzyć z młodzieżowców i jednego seniora maszynkę do wygrywania. Nie jestem cudotwórcą. Sytuacja jest bardzo niepokojąca. Mimo to wierzę w utrzymanie. Inaczej bym tu nie pracował - podkreśla Szarpak.

Tur Turek - Calisia Kalisz 2:2 (1:1)
Bramki:
1:0 Staroń (11), 1:1 Odunka (25), 1:2 Wiącek (89. karny), 2:2 Adamiec (90+1).

Tur: Kępka - Łucki, Wieczorek, Wenger, Mikołajczyk , Dolewka żk, Nowak żk, Kowalski żk (69. Kiełb), Dregier, Adamiec, Staroń.

Calisia: Primel - Żurawski (62. Wandzel), Wiącek, Safarjan, Sowiński (58. Stojczew), Kotwica (Kowalczuk 90+3), Nedjałkow, Roszak żk (79. Jackiewicz), Klofik czk, Ciesielski, Odunka.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie