Polonia Środa Wielkopolska znowu najlepsza w Pucharze i wywozi trofeum z Wągrowca, pokonując miejscową Nielbę w finale 3:0

Kacper Bagrowski
Kacper Bagrowski
W rozegranym 16 czerwca finałowym meczu Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim Nielba Wągrowiec na własnym stadionie uległa Polonii Środa Wielkopolska 0:3.

Mecz finałowy zapowiadał się na starcie Dawida z Goliatem. Wszak gospodarze finału walczą o utrzymanie w III lidze, a ich rywale ze Środy Wielkopolskiej to jeden z najsilniejszych zespołów w tej klasie rozgrywkowej, który w tabeli zajmuje trzecie miejsce.

Zdecydowany faworyt

Dla Nielby środowy finał to dopiero czwarte tego typu starcie w historii klubu Po raz pierwszy żółto-czarni zagrali o trofeum w sezonie 2006/2007. Zespół prowadzony wówczas przez Krzysztofa Knychałę przegrał w Nowym Tomyślu 0:3 z derbowym rywalem - Jarotą Jarocin. Rok później wągrowczanie odnieśli historyczny sukces. 9 lipca 2008 roku Nielba pokonała po dogrywce Promień Opalenica 3:1 po golach Damiana Zieniuka, Bartosza Kotarskiego i Mateusza Witomskiego. Ostatni raz o tytuł zagrali w sezonie 2014/2015, kiedy to ulegli walczącemu dziś o awans do I ligi KKS-owi Kalisz.

Polonia Środa Wielkopolska to zaś weteran tych rozgrywek, dla których tegoroczny finał to... szósty finał z rzędu! Średzianie po tytuł sięgali cztery razy – ostatnio w sezonie 2018/2019, kiedy to po golach Krzysztofa Bartoszaka, Oskara Kozłowskiego i Adama Gajdy pokonali KKS Kalisz 4:2. Rok później skład finału był identyczny – tym razem jednak górą byli kaliszanie, którzy pokonali Polonię 1:0 po golu Roberta Tunkiewicza.

Kontrola od początku

Od samego początku było widać, kto jest faworytem tego spotkania i komu bardziej zależy na trofeum. Goście ze Środy Wielkopolskiej miażdżyli Nielbistów kulturą gry i pomysłem na to spotkanie. Trener Nielby – Radosław Kołacki zdawał się z kolei… kompletnie odpuścić sobie mecz finałowy. Głosy z szatni zdawały się potwierdzać tę tezę. Pokazały to już wybory personalne. Na ławce usiedli wiodący w tym sezonie piłkarze, tacy jak Jakub Kubiński, Tomasz Bzdęga, Adrian Marchel czy Mateusz Rozmarynowski. Pierwsza jedenastka była z kolei dość eksperymentalna, co najdobitniej pokazała pozycja „10”. Zagrał tam Dominik Zakrzewski, który w tym sezonie nie strzelił jeszcze żadnego gola i jest jednym z najgorzej prezentujących się zawodników wągrowieckiej ekipy.

Nielba w pierwszej części spotkania nie była w stanie skonstruować żadnej akcji bramkowej, która choćby w najmniejszym stopniu zagroziłaby Polonistom. Co innego piłkarze ze Środy Wielkopolskiej, którzy bez większego wysiłku strzelili w niej dwa gole. W 23. minucie po indywidualnej akcji i rajdzie przez niemal pół boiska gola strzelił obrońca – Oskar Kozłowski. Pokonał on Patryka Łagodzińskiego strzałem zza pola karnego, który nie był specjalnie mocny – za to precyzyjny. Nie popisali się tu jednak ani obrońcy gospodarzy, którzy zostawili strzelcowi mnóstwo miejsca, ani też golkiper. Drugi gol padł kwadrans później po strzale Przemysława Brychlika. Wzbudził on jednak mnóstwo kontrowersji. Gospodarza sugerowali, że strzelec bramki był na spalonym. Sędziowie jednak nie zmienili swojej decyzji i pierwsza część spotkania zakończyła się prowadzeniem gości 0:2.

Dobić rywala

Trener Kołacki zareagował już w przerwie, dokonując aż trzech zmian. Wprowadzenie Tomasza Bzdęgi mogło okazać się fenomenalnym ruchem, gdyż chwilę po rozpoczęciu drugiej części spotkania potężnym strzałem trafił w poprzeczkę. Piłka odbiła się w dół i… gwizdek sędziów milczał. Piłkarze Nielby byli sfrustrowani – ich zdaniem piłka przekroczyła linię bramkową, a prawidłowo zdobyty gol nie został uznany. Po tej sytuacji gospodarze niemalże całkowicie się poddali. Nie pomagała im też sytuacja na trybunach – kibice z wągrowieckiego młyna opuścili stadion po pierwszej połowie, a przyjezdni bawili się w najlepsze przy śpiewie i efektownym użyciu środków pirotechnicznych. Ostateczny cios został zadany w 56. minucie – rzut karny na bramkę zamienił Krystian Pawlak i ustalił wynik spotkania na 0:3. Strzelec ostatniego gola został też wybrany MVP finałowego spotkania. Piłkarzy z Wągrowca nie było stać nawet na honorową bramkę...

Chwała zwycięzcom

Po meczu medale, czeki (o wartości 10 000 dla przegranych i 40 000 dla zdobywców trofeum) i puchar wręczyli zawodnikom przedstawiciele Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej z prezesem Pawłem Wojtalą na czele, oraz władze miasta Wągrowca. Na murawie wylądowało złote konfetti i litry szampana. Radości nie kryli ani piłkarze gości, ani trener Krzysztof Kapuściński, który – jak podają klubowe media – stał się najbardziej utytułowanym szkoleniowcem w historii Polonii Środa Wielkopolska.
Wygrana w wojewódzkim pucharze to przepustka do rozgrywek na szczeblu centralnym. Jaki jest wymarzony rywal trenera Kapuścińskiego?

Chciałbym ponownie zagrać z Górnikiem Zabrze i zrewanżować się za porażkę sprzed dwóch lat. Jesteśmy już innym zespołem i uważam, że byłoby nas stać na sprawienie niespodzianki. Cieszymy się ztego trofeum, choć Nielba momentami stawiała nam naprawdę ciężkie warunki. Na szczęście to my byliśmy skuteczniejsi, a pierwsza bramka była chyba najważniejszym momentem tego spotkania. Jakie plany ma teraz Polonia? Myślę, że pierwszy raz mogę to publicznie zadeklarować. W przyszłym sezonie będziemy bić się o awans. Potrzebujemy jeszcze dwóch-trzech wzmocnień i będziemy gotowi, aby zawalczyć o drugą ligę.

. – deklaruje szkoleniowiec.

Dużo bardziej przybity z boiska schodził trener Nielby – Radosław Kołacki, który stanowczo zaprzeczył naszym zarzutom, jakoby świadomie zbyt mocno obniżył jakość zespołu wybranym przez siebie składem.

Jesteśmy drużyną. W drużynie jest nas 26 i wychodzę z założenia, że kto by nie zagrał da z siebie wszystko. Przez całe rozgrywki graliśmy szerokim składem. Uważam, że dokonałem jednej, maksymalnie dwóch poważniejszych korekt i to wszystko. Przed nami dwa niezwykle ważne mecze, które zdecydują o naszym być albo nie być w lidze. Nie mogę przed takimi meczami obciążać dodatkowo wciąż tych samych chłopaków kolejnymi 90 minutami, bo to mogłoby rzutować na wynik sobotniego meczu z Pomorzaninem Toruń. A to jest teraz dla nas najważniejsze – utrzymać trzecią ligę w Wągrowcu. Bo różnica między III a IV ligą jest ogromna na każdej płaszczyźnie. Nie po to wywalczyliśmy awans, żeby teraz spaść z ligi. Nie było mowy o żadnym odpuszczaniu meczu pucharowego, mówiłem zawodnikom, że to bardzo ważny mecz i przeszli taką długą drogę żeby ten puchar zdobyć, ale musieliśmy to wszystko jakoś podzielić, żeby wygrać pozostałe dwa mecze ligowe. Powtarzam, chcę za wszelką cenę utrzymać trzecią ligę w Wągrowcu i myślę, że zawodnicy mają takie samo podejście jak ja. Co do meczu - mieliśmy swoje sytuacje, ale Polonia pokazała dziś dużo większą jakość i kulturę gry i gratulacje dla nich.

– kończy Kołacki

Polonia Środa Wielkopolska wyjeżdża więc z Wągrowca z pucharem i dobrymi wspomnieniami, choć trener Kapuściński podkreślał, że nie był to łatwy mecz. Przed dzisiejszymi zwycięzcami dwa mecze, w których nic już nie muszą. Srebrnych medalistów czeka zaś niezwykle zażarta walka o utrzymanie – muszą wygrać z Unią Swarzędz i Pomorzaninem Toruń, licząc przy tym na potknięcie Jaroty Jarocin.

Nielba Wągrowiec - Polonia Środa Wielkopolska 0:3 (0:2) (23' Kozłowski, 38', Brychlik, 56' Pawlak)

Zobacz też: orażka Nielby Wągrowiec w finale Pucharu Polski! Polonia Środa Wielkopolska wywozi trofeum z Wągrowca!

Tokio Flesz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie