NBP ma zapewnić, że na skutek restrukturyzacji kredytów we frankach złoty nie osłabnie. To jedna z koncepcji zespołu roboczego pracującego nad projektemPomoc dla osób, które zaciągnęły kredyty we frankach szwajcarskich to jedna ze sztandarowych obietnic wyborczych prezydenta Dudy. Prezydent przedstawił projekt, jednak został on ostro skrytykowany przez banki.

Także Komisja Nadzoru Finansowego uznała, że koncepcja przewalutowania kredytu po kursie sprawiedliwym zagraża stabilności systemu bankowego, powodując obciążenie banków na poziomie nawet ponad 60 mld zł.

Nowy projekt ma tę sytuację zmienić. Ryzyko, związane ze zmianami kursu franka miałby de facto wziąć na siebie Narodowy Bank Polski.

Zgodnie z nowym projektem to właśnie NBP miałby kupić franki, które później sprzedawałby bankom komercyjnym.

Po co, skoro jak twierdzą posiadacze kredytów we frankach, banki które ich udzielały często nie miały wtedy szwajcarskiej waluty? Ponieważ często mają zarówno zobowiązania walutowe, jak i instrumenty zabezpieczające przed wahaniami kursu między innymi szwajcarskiej waluty.

Po przewalutowaniu kredytów na złote po kursie niższym niż rynkowy powstałaby luka, którą musiałyby wypełnić. To zdaniem banków oznaczałoby konkretne straty. Gdyby jednak przewalutowując kredyty, mogły jednocześnie od NBP kupić franki, koszty całej operacji mogłyby być niższe.

Zdaniem części ekspertów ta operacja jednak mogłaby zagrozić stabilności polskiego banku centralnego, ponieważ wymagałaby zaangażowania znacznej części rezerw walutowych, które posiada NBP.

O tym, jak będzie wyglądał projekt ustawy przekonamy się za kilka tygodni. Wiele wskazuje na to, że z punktu widzenia kredytobiorcy nie będzie się znacząco różnił od poprzedniego, który zakładał przewalutowanie kredytów po tzw. kursie sprawiedliwym. Operacje walutowe, w które ma się zaangażować NBP miałyby ochronić banki.

Z punktu widzenia posiadaczy kredytów we frankach sprawa jest bardzo pilna.
- Ludzie są w coraz gorszej sytuacji - mówi Janusz Zając ze stowarzyszenia „Stop bankowemu bezprawiu”. - Jeśli coś się nie zmieni trzeba się liczyć z falą upadłości konsumenckich