Rocznie poznańska biogazownia, którą zarządza Zakład Zagospodarowania Odpadów, może przyjąć 30 tysięcy bioodpadów. W ubiegłym roku trafiło do niej ponad 37 tysięcy ton, limit został wyczerpany już w październiku. Czy tej jesieni zielone i odpadki kuchenne będą przyjmowane?

- Mieszkańcy mogą spać spokojnie. Zrobimy wszystko, by niezależnie od problemów formalnych odbiór tych odpadów odbywał się w sposób niezakłócony - zapewnia Tomasz Lewandowski, zastępca prezydenta i szef zarządu związku GOAP.

Nie oznacza to, że kłopot został wyeliminowany. - Musimy sobie radzić w tej trudnej sytuacji - przyznaje Ziemowit Borowczak, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta. - Szlabanu przecież nie zamkniemy. Sytuację monitorujemy z dnia na dzień.

Stanisław Kęska, prezes Zakładu Zagospodarowania Odpadów szacuje, że nadwyżka odpadów, która w tym roku trafi do biogazowni wyniesie 7-8 tysięcy ton. – Nie mogę zamknąć instalacji i powiedzieć, że limit został wyczerpany. Działam w stanie wyższej konieczności, muszę znaleźć rozwiązanie – twierdzi S. Kęska. I wskazuje, że mamy do czynienia z problemem „na papierze”, a nie technicznym. Dlaczego? - Rocznie biogazownia jest w stanie przerobić znacznie więcej odpadów – dodaje S. Kęska.

Jej moce przerobowe sięgają 46 tysięcy ton rocznie. Jednak w planie gospodarki odpadami dla województwa wielkopolskiego (WPGO) określono limit dla tej instalacji, zgodnie z którym nie może ona przyjąć więcej niż 30 tysięcy ton odpadów w ciągu roku. Jednocześnie wykreślono możliwość składowania na kompostowni 10 tysięcy ton zielonych. Od dawna prezydent Poznania i władze GOAP zabiegają w Urzędzie Marszałkowskim o zmianę pozwolenia zintegrowanego dla biogazowni oraz planu gospodarki odpadami.

To problem nie tylko Poznania. W całym województwie występuje nadmiar odpadów zielonych, ich ilość źle oszacowano, jest ich więcej o około 50 proc. niż przewidywano. To efekt między innymi ciągłego uszczelniania systemu „śmieciowego”.

A trzeba pamiętać, że poza zielonymi od stycznia przyjmowane są też odpadki kuchenne.
– Musimy je odbierać, bo w przeciwnym razie mielibyśmy w Poznaniu bombę ekologiczną – uważa prezes Kęska. – Będziemy je wywozić poza region, bo wszystkie instalacje zastępcze odmówiły ich przyjęcia. Ogłaszamy właśnie przetarg na ich wywóz i zagospodarowanie.

Dyrektor Borowczak przypomina, że bioodpady kuchenne można wywieźć poza wyznaczony przez WPGO region, natomiast zielonych nie wolno. – Ich ilość jest tak duża, że wyczerpuje wyznaczony limit, dlatego nie ma już mocy na przerób odpadków kuchennych. Stąd przetarg – tłumaczy Z. Borowczak. – Gałęzie i liście możemy magazynować na pryzmie. To najczystszy odpad, nie powoduje uciążliwości odorowej, ma zapach runa leśnego.

Akcja ZDM
17 września, wzorem lat ubiegłych, Zarząd Dróg Miejskich w Poznaniu rozpoczął akcję, której celem jest pomoc właścicielom nieruchomości i dozorcom w uprzątaniu liści, które opadają na miejskie chodniki, znajdujące się przy ich posesjach. Potrwa ona do końca roku.

Mieszkańcy mogą składać zamówienia na dostarczenie pustych worków, które będą oznaczone napisem „ZDM – liście zebrane z ulicy”. Zostaną one dostarczone bezpłatnie, także za odbiór worków z liśćmi zapłaci ZDM.

Zgłoszenia przyjmuje Wydział Utrzymania Infrastruktury Drogowej ZDM, który znajduje się przy ulicy Wilczak 17.
Worki można zamówić telefonicznie pod numerem 61 64 77 274 (od poniedziałku do piątku w godzinach 7-15) lub pocztą elektroniczną – liscie@zdm.poznan.pl. W zamówieniu należy podać nazwę ulicy oraz numer posesji, gdzie ma nastąpić dostawa.

Worki będą dostarczane pod wskazany adres, zostaną umieszczone w furtce lub przerzucone przez płot posesji. Odbiór worków zapełnionych liśćmi następuje zgodnie z harmonogramem, który jest dostępny na stronie internetowej ZDM (www.zdm.poznan.pl).