Poznań: Poparzeniówka bez kontraktu z NFZ

Tomasz Nyczka
Kolejna ofiara tzw. kontraktowania świadczeń medycznych z NFZ to Pododdział Leczenia Oparzeń Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego im. J. Strusia w Poznaniu
Kolejna ofiara tzw. kontraktowania świadczeń medycznych z NFZ to Pododdział Leczenia Oparzeń Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego im. J. Strusia w Poznaniu Fot. Piotr Jasiczek
Kolejna ofiara tzw. kontraktowania świadczeń medycznych z NFZ to Pododdział Leczenia Oparzeń Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego im. J. Strusia w Poznaniu. Ten, mimo że od lat leczy ciężko poparzone ofiary wypadków, nie dostał kontraktu z funduszem. Dlaczego? Bo nie spełnił restrykcyjnych wymogów stawianych mu przez NFZ, które mówią o tym, że powinien mieć pododdział rehabilitacyjny.

Poznański ośrodek to jeden z pięciu w kraju, w których pomoc znajdą poparzeni dorośli pacjenci. Oddział pełni całodobowy dyżur dla miasta. Ale przyjmuje też pacjentów z rozległymi poparzeniami z terenu całego województwa i kraju.Do Poznania zjeżdżają zaś co roku na konferencje, podczas których rozmawia się o oparzeniach, specjaliści z całego kraju.

Jak mówią lekarze, oddział jest świetnie wyposażony i w niczym nie odstaje od podobnych ośrodków w kraju.

CZYTAJ TEŻ:
POZNAŃ: SZPITAL MSWiA PRZEJMIE HEMATOLOGIĘ ZE SZKOLNEJ
POZNAŃ: BUDYNEK SZPITALA PRZY SZKOLNEJ NA SPRZEDAŻ

- Mamy nawet komorę hiperbaryczną - zauważa dr Jędrzej Sikorski z Pododdziału Leczenia Oparzeń Szpitala im. J. Strusia przy ul. Szwajcarskiej.

Jak się okazuje, dla NFZ to jednak za mało. Fundusz wymaga bowiem, by integralną częścią oddziału leczącego oparzenia był oddział rehabilitacyjny. Czyli miejsce, w którym poparzeni chorzy będą odzyskiwać sprawność.

- Rzeczywiście, mogę potwierdzić, że, podczas negocjacji, Szpitalowi im. Strusia nie udało się uzyskać kontraktu, bo nie spełnił wymaganych warunków - wyjaśnia Marta Banaszak, rzeczniczka prasowa wielkopolskiego oddziału NFZ.

Problem jednak w tym, że te byłoby trudno spełnić, bo chirurgia przeniosła się na Franowo ledwie kilka tygodni temu. Wcześniej, podobnie jak inne oddziały szpitala, mieściła się w zabytkowym budynku przy ul. Szkolnej.

Jak się dowiedzieliśmy, żadne rozmowy o ewentualnym konkursie uzupełniającym w tej chwili się nie toczą. Przedstawiciele szpitala mówią, że będą musieli poradzić sobie inaczej.

- Gdy trafi do nas poparzony pacjent, to przyjmiemy go po prostu na chirurgii, która ma kontrakt z NFZ, a nie na oparzeniówce - tłumaczy Stanisław Rusek ze Szpitala im. J. Strusia w Poznaniu.

I dodaje: - W tej sytuacji szpital ponosi ryzyko, że będzie się zadłużał w funduszu. Liczymy jednak na dobrą wolę NFZ.

Gdzie leczą?

Poznański oddział jest jednym z pięciu w kraju, gdzie ratuje się życie poparzonych pacjentów.
Najsłynniejsze jest Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Poparzonych przyjmują też szpital w Gryficach w Zachodniopomorskiem, Oddział Leczenia Oparzeń w Nowej Soli i Wojskowy Instytut Medyczny w Warszawie. W 2009 r. otwarto zaś Wschodnie Centrum Leczenia Oparzeń w Łęcznej prof. Jerzego Strużyny.

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? t.nyczka@glos.com

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie