Poznań: Sąd uniewinnia Mateusza od zarzutu zabójstwa

Barbara Sadłowska
- To była obrona konieczna - przyznał w środę poznański Sąd Okręgowy, uniewinniając Mateusza N. od zarzutu zabójstwa 22-letniego Kamila K.

Jeszcze w poniedziałek, podczas ostatniej rozprawy, prokurator i obrońca, spierali się, czy oskarżony powinien się wtedy bronić czy uciekać.

- Nie miał innego wyjścia, bo był słabszą stroną w tym starciu. Miał prawo się bronić, nie musiał uciekać - mówił obrońca, przypominając, że skulony pod ścianą chłopak i bity pięściami chłopak, nie miał możliwości ucieczki.

- Zawsze można powiedzieć, że prawo nie narzuca obowiązku ucieczki, ale oskarżony mógł uciec i byłoby to racjonalne rozwiązanie - przekonywał prokurator, który zażądał dla Mateusza N. 8 laty pozbawienia wolności.

- Ja proszę o wysoką karę. Nie mam już dziecka i on powinien za to ponieść odpowiedzialność, jak się należy - powiedziała matka Kamila K.

Uzasadniając wyrok sędzia Magdalena Grzybek przyznała, że sąd rozważał zmianę kwalifikacji prawnej czynu oskarżonego - z zabójstwa na przekroczenie granic obrony koniecznej. Ponieważ jednak polskie prawo nakazuje przyjąć nie dające się wyjaśnić wątpliwości na korzyść oskarżonego.

Mateusz opuścił wczoraj gmach przy Al. Marcinkowskiego jako niewinny człowiek. Na razie - niewinny nieprawomocnie. Był to już jego drugi wyrok. W pierwszym procesie został skazany na 8 lat. Wyszedł z celi dopiero po uchyleniu wyroku przez Sąd Apelacyjny, który zauważył, że trzeba przeanalizować sprawę pod kątem obrony koniecznej.

Do tragedii doszło w nocy z 28 na 29 sierpnia 2009 roku. Mateusz, uczeń jednego z poznańskich liceów miał zaledwie 18 lat, a w planach - maturę i studia. Tamtego dnia spotkał się po południu z kolegami. Trochę popili, trochę pospacerowali. Wieczorem Mateusz już tylko z jednym kolegą oglądał w domu filmy. Nie był trzeźwy, kiedy około pierwszej poszli na stację benzynową Shell przy Alejach Solidarności.

Tam kupili alkohol i papierosy, a ponieważ Mateusz zabrał ze sobą gitarę, usiedli na krawężniku wraz z dwoma mężczyznami spotkanymi w sklepie. Licealista grał, wszyscy śpiewali.
- W żaden sposób nie byli agresywni, nie zaczepiali innych klientów stacji - mówiła sędzia Magdalena Grzybek.

Przypomniała też, co robił tego dnia Kamil K. Policja zatrzymała go za groźby karalne, ale ostatecznie - ponieważ pokrzywdzony też nie był trzeźwy, zwolniła 22-latka. Ten umówił się z kolegami na Alejach Solidarności. Kiedy doszło do spotkania pod stacją, Kamil był pod wpływem alkoholu i amfetaminy, przy czym narkotyk wzmacniał działanie trunków.

Sąd przyznał, że w zależności od tego, czy świadkiem był kolega Mateusza czy koledzy Kamila, ci drudzy byli określani jako "agresywni".

- Początkiem zajścia była awantura o papierosy, których wulgarnie zażądał pokrzywdzony i nawet jego kolega potwierdził, że Kamil wyrwał papierosa jednemu z siedzących ze słowami, że jeżeli nie dadzą, też nie będą palić - mówiła sędzia Grzybek, dodając, że wersję kolegów pokrzywdzonego przekreśla doświadczenie życiowe - nikt nie podchodzi do wyjątkowo agresywnych osób, by żądać papierosów...

Jak ustalono, silniejszy Kamil rzucił się z pięściami na Mateusza. Licealista miał jednak nóż sprężynowy, a jedno z dziesięciu, poza tym niegroźnych uderzeń, trafiło w serce.

- Sąd przyjął, że to pokrzywdzony był osobą, która zaatakowała - stwierdziła sędzia Grzybek. - Aby jednak przyjąć, że oskarżony przekroczył granice obrony koniecznej, trzeba by wykazać, że nie schował noża, gdy pokrzywdzony przestał go atakować. Sąd uznał, że w tej sprawie nie można mówić nawet o przekroczeniu granic obrony koniecznej.

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? b.sadlowska@glos.com

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

D
Dżinks

ma prawo się bronić.

Szacun dla Pani Sędzi.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3