Prawie dobra wiadomość

Leszek Waligóra
Wiadomość z początku lutego: w piwnicy domu znaleziono maleńkie niemowlę. I choć matka skazała dziecko na pewną śmierć, dziewczynka żyje.

I kolejne dziecko, zostawione w oknie życia. W obydwu przypadkach procedury i służby stanęły na wysokości zadania. Tylko w tym pierwszym wypadku matka jest przestępczynią, w drugim - świadomie dała dziecku szansę. Czy to były młode matki?

Jestem gotów niemal się o to zakładać. Tej pierwszej nikt chyba nie powiedział, co może robić. Może więc przy tych wszystkich reformach edukacji, etykach, religiach, historiach tańca i sztuki, warto by do szkół wprowadzić podstawy prawa? Może wtedy nie zdarzy się już, że matka idiotka będzie potencjalną morderczynią?

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pan Cogito

Różni my. Odmienni w wyglądzie i w świata pojmowaniu. Różne poziomy inteligencji emocjonalnej, społecznej czy kognitywnej reprezentujemy. Niektórzy mają wrodzone poczucie odpowiedzialności i poszanowania drugiego człowieka, inni nawet siebie poszanować nie umieją. Syty nie zrozumie głodnego, a inteligentny i wrażliwy tego, który inteligencji wielkiej i wrażliwości nie posiada. Każdy niech żyje tak, jak uważa za stosowne. Granice jednak w tej wolności zachowane być muszą. Tą granicą jest inne istnienie,
jego uczucia i życie jego. Nie wszyscy mają wyczucie i poczucie owej granicy.
Na państwie spoczywa obowiązek, by kaganek oświaty i świadomości nieść. Ci, którzy mają za zadanie niesienie rzeczonego kaganka, winni pedagogami i wychowawcami być. Takimi z krwi i kości, a nie tylko z nazwania. Czasy są jakie są. Wzorców coraz częściej brak. Brak czasu na rozmowę, na wysłuchanie, na wspólny posiłek, na przytulenie, na wszystko czasu brak. Czasu brak i niestety coraz częściej umiejętności. Bo to umiejętność nad umiejętnościami dotarcie i zrozumienie drugiego człowieka. Jeśli zatem rodzice nie zawsze są sposobni, by mentorem być, nauczyciel powinien choć w niewielkim stopniu rolę ich przejąć. Miłością nie sposób otulić, ale można pokazać co dobre, a co złe. Można nauczyć odróżniać kolory. Zwłaszcza biały od czarnego. Tak, państwo powinno dać wiedzę jak wybierać. Państwo musi dać szansę, bo stawka jest naprawdę wysoka. Stawka jest niejednokrotnie najwyższa...

W
Widukind

Kilka lat temu spotkałem niewiastę młodą przerażoną do cna albowiem była przy nadziei. A myśli miała paskudne i jej chłopak też. Zdołałem ich przekonać że nic lepszego w życiu nie mogło ich spotykać . Oczywiście , w moim skromnym zakresie, pomogłem im . Obecnie Hubercik ma 4 lata, wyrósł na dzielnego wojownika .A rodzice do dziś nie mogą pojąć jak mogli kiedyś tak dziwacznie myśleć. A myśleli, biedni byli, bez dachu nad głową . Może także w biedzie wszech ogarniającej przyczyna ? A może zróbmy pod egidą redakcji na przykład , coś, co mogłoby pomóc różnego rodzaju nieszczęśnikom ? Mam nawet swoje typy ale nie podam żeby zaś nie było.

L
Leszek Waligóra

Ale ważne, żeby tematu pod dywan nie zamiatać. Może kiedyś jakaś dziewczyna, która w szkole dostanie informację jak się porządni ludzi w takich sytuacjach mogą zachować - gdy sama znajdzie się w obliczu podobnego problemu zachowa się porządnie.
Żadna policja, ani prawo nie da rady zapobiec temu co może zrobić człowiek. Ale to ten człowiek podejmuje decyzję. I dajmy mu wybór i wiedzę jak wybierać.

W
Widukind

I , moim zdaniem , nie dający końcowej konkluzji. Albowiem psychika ludzka jest nadal ziemią nieznaną, tablicą do zapisania. Tylko dzieciaszków żal...

P
Pan Cogito

Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Rzeczy pewnej na tej ziemi nie ma. O, przepraszam!, jest jedna- tą rzeczą jest śmierć. Smutne, ale prawdziwe.
Zmuszony jestem nie zgodzić się z Pana stwierdzeniem, że żadna zdrowa kobieta
nie porzuci własnego dziecka, instynkt macierzyński bywa silniejszy aniżeli instynkt przeżycia.
Otóż porzuci. Otóż wyprze się. Przypomnę w tym miejscu opowiadanie Tadeusza Borowskiego Proszę Państwa do gazu. Okazuje się, że można wyprzeć się wszystkiego i wszystkich, kiedy stoimy w obliczu zagrożenia własnego życia. Chcemy wyjść cało z objęć śmierci, wypierając się nawet takiej świętości jaką jest dziecko. Celowo użyłem czasownika w pierwszej osobie liczby mnogiej. Mogą się Państwo buntować, zapierać i wypierać, że nigdy i przenigdy, ale przecież tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono…

S
StrachSięBać

nie porzuci własnego dziecka, instynkt macierzyński bywa silniejszy aniżeli instynkt przeżycia
Pan ją ocenia racjonalnymi kategoriami, ja twierdzę że to chora kobieta która nie wiedziała co robi i przede wszystkim trzeba jej pomóc, jej i innym by w przyszłości nie było w ten sposób porzuconych dzieci.

L
Leszek Waligóra

...ma zakodowane, że mniejszy problem to porzucenie dziecka na pewną śmierć, niż możliwość najedzenia się wstydu, bo oddała dziecko.
Czy wiedziała, że istnieje inna możliwość?

S
StrachSięBać

nazywa Pan chorą kobietę "matką idiotką" piętnując czyn czy człowieka?
Proszę zauważyć że była to kobieta która urodziła w domu, pewnie sama, bo nie sądzę żeby ktokolwiek pozwolił jej na porzucenie dziecka w takich warunkach.
Kobietę która żyła z ludźmi, miała sąsiadów, robiła gdzieś zakupy, być może miała prace, i NIKT nie zauważył że była w ciąży a dziecka nie ma. Po 6 tygodniach nadal nie znaleziono matki, wniosek z tego prosty, pies ze złamaną nogą się nią nie interesował kiedy była w ciąży.
Mamy duży społeczny problem który będzie narastał, a Pańska postawa wobec matki nie sprzyja zrozumieniu, ani rozwiązaniu owego problemu, za to skazuje na ostracyzm społeczny.

L
Leszek Waligóra

Zresztą: prawo już ponoć wykładamy. A etyka... cóż, jest prawem moralnym. Tak czy inaczej: co jest dobre, co złe i jaki mamy wybór, gdy wydaje się, że nie mamy wyboru - tego powinno się uczyć.

W
Widukind

"...miarą człowieczeństwa jest troska o drugiego człowieka". To esencja . To co się stało ze społeczeństwem? Strach się bać.

S
StrachSięBać

Zakłada Pan że obie te kobiety były w pełni władz umysłowych, że podjęły decyzję świadomie i dobrowolnie, a jedna z nich porzuciła dziecko w piwnicy nieświadoma innych opcji. I gdyby tylko wiedziała że popełnia przestępstwo, że może dziecko zostawić w oknie życia, na pewno nie porzuciła by go w piwnicy. Otóż nie. Matka która zostawia swoje dziecko na śmierć, albo jest psychopatką, albo co statystycznie zdarza się częściej, ma depresję poporodową. W stanie głębokiej depresji trudno wymagać od człowieka racjonalnych decyzji.
Ta kobieta popełniła przestępstwo, my jako społeczeństwo popełniliśmy przestępstwo moralne; obojętności, zaniedbania.
Żyjemy w świecie w którym coraz więcej samotnych matek bez opieki, bez wsparcia, gdzie bark rodzin wielopokoleniowych, bo ludzie emigrują za pracą, gdzie nie ma czasu na przyjaciół i więzi międzyludzkie. Nikt już nikogo nie pilnuję, nie trzyma reki na pulsie, nie ma komu zareagować kiedy rozwija się depresja, nie ma człowieka obok który powie "co z tobą?, widzę że coś nie tak"
Lekarze leczą ciało, kompletnie nie interesując się duszą. Internista do którego idzie się z problemem depresji robi wielkie oczy i usilnie stara się jak najszybciej wepchnąć "śmierdzące jajo" pierwszemu lepszemu psychiatrze. O depresji się nie mówi, lub mówi się niewystarczająco. Nie ma wsparcia ani dla rodzin chorego, które zazwyczaj są zagubione, przerażone a przede wszystkim bezradne, nie ma informacji dla pacjenta jak proces wychodzenia z choroby wygląda. Człowiek z depresją najpierw musi przejść długą drogę żeby zrozumieć że coś się dzieje, że sobie nie radzi, że ma problem, że sam sobie nie pomoże, i że nie tak powinien się czuć. Potem musi przełamać swój wewnętrzny opór i udać się do lekarza, psychologa, psychiatry, w świecie z parciem na sukces przyznać że "nie dał rady" Idzie i myśli że że już dobrze będzie, jak z anginą i antybiotykiem, szybka ulga. A tu okazuje się że droga długa, i grom pracy musi wykonać sam, a terapeuta jest tylko akuszerką. Dziesięć tysięcy razy ma kryzys podczas terapii i jest z tym sam.
Piszecie o fali samobójstw wśród młodych ludzi i nie tylko, i zawsze pada pytanie "dlaczego?"
Każda istota biologiczna ma najsilniejszy ze wszystkich instynktów- instynkt przeżycia. Żeby wyłączyć te zabezpieczenia naprawdę trzeba dużo więcej niż problemów z pracy, czy długów.
I owszem, w naszym społeczeństwie gdzie miarą szacunku jest sukces, chorzy ukrywają depresję, ale miarą człowieczeństwa jest troska o drugiego człowieka.
Dlatego Panie Redaktorze, nie zgodzę się z Panem, w szkole zamiast prawa wykładajmy etykę.

Dodaj ogłoszenie