Prezes Wielkopolskiego ZPN – Paweł Wojtala WZPN: "Mogliśmy się wstrzymać dwa tygodnie, ale problemy tylko by się nawarstwiły"

Dawid Dobrasz
Dawid Dobrasz
- Pojawiło się sporo krytycznych głosów, ale wynikały one z odczuć uwarunkowanych „interesami” - mówi prezes Wielkopolskiego ZPN Paweł Wojtala. Łukasz Gdak
Rozmowa z prezesem Wielkopolskiego ZPN Pawłem Wojtalą na temat zamieszania i decyzji z trzecią oraz niższymi ligami, powiększeniu lig w przyszłym sezonie, różnicy w interesach poszczególnych klubów, szansach Lecha i Warty po odwieszeniu rozgrywek oraz wyborach nowych władz.

Jak bardzo trudna i skomplikowana była decyzja o zakończeniu rozgrywek w sezonie 2019/20?

Paweł Wojtala: Odwołanie tak wielkiej liczby spotkań nigdy nie będzie łatwą decyzją. Niemniej czas, jaki minął od wstrzymania rozgrywek sprawił, że chyba wszyscy zdążyli się już pogodzić, że wiosną nie rozegramy spotkań. Stąd większy ciężar niosło ze sobą pierwsze zawieszenie gier w marcu, zwłaszcza że czyniliśmy to jako pierwsi w kraju.

Czy nie można było jeszcze trochę poczekać z ostateczną decyzją?

Po ogólnopolskiej decyzji o zakończeniu niższych lig pojawiło się sporo krytycznych głosów, ale najczęściej wynikały one z subiektywnych odczuć uwarunkowanych „interesami” krytyków. W czasie konsultacji, które przeprowadzaliśmy, klubowi włodarze bardzo podkreślali, że istotniejsze jest dla nich jak szybko zapadną decyzje niż jakie w obecnej sytuacji one będą. Dzięki temu mogą zaplanować dalsze swoje działania, m.in. związane z modernizacjami obiektów i pielęgnacją muraw.

Kiedy doszliśmy do momentu, w którym dokończenie sezonu w pełnym, zaplanowanym kształcie, przestało być możliwe, zakończenie rozgrywek stało się najlepszym ruchem. Oczywiście, że mogliśmy jeszcze wstrzymać się dwa tygodnie, bo być może rząd złagodzi restrykcje i pozwoli na organizację współzawodnictwa na niższych szczeblach, ale wówczas problemy tylko by się nawarstwiły. Zacząć grać moglibyśmy najwcześniej w połowie czerwca. Z przygotowaniem i prowadzeniem rozgrywek nie mielibyśmy kłopotu, ale już określenie środków zapobiegawczych i przystosowanie się klubów do warunków reżimu sanitarnego byłoby kolosalnym wyzwaniem. Pamiętajmy też o charakterystyce Wielkopolski i przebiegu epidemii w naszym województwie. Nie wyobrażam sobie, żeby na południu regionu ktoś myślał teraz o powrocie na boiska, kiedy pojawiają się tam nowe ogniska choroby.

W trakcie zawieszenia rozgrywek pojawiały się propozycje podziału lig na grupy, co pozwoliłoby zmniejszyć liczbę spotkań i mimo wszystko dokończyć w ten sposób sezon. Kiedy z tego zrezygnowano?

Sam wielokrotnie mówiłem, że każde rozwiązanie, które da możliwość rozegrania choćby części spotkań, sprawi, że końcowe tabele będą bardziej odzwierciedlały rzeczywisty obraz siły poszczególnych drużyn. Wariant podziału upadł, kiedy zaczęła być mowa o przedłużeniu obecnego sezonu, co w konsekwencji odbiłoby się na terminach kolejnych rozgrywek. Mieliśmy do wyboru oczekiwanie w niepewności na zgodę i potem grę „na wariackich papierach” albo przerwanie impasu i danie czasu sobie oraz klubom na przygotowanie pod każdym względem – i sportowym i organizacyjnym – do kolejnego sezonu. Rozsądek zdecydowanie wskazał na drugą opcję.

Nie brakuje głosów, że zakończenie sezonu było dla Związku najbardziej wygodne…

To kolejne twierdzenie całkowicie oderwane od realiów świadczące o totalnej nieznajomości sposobu funkcjonowania Związku. Nasza praca opiera się na dwóch filarach - organizacji współzawodnictwa i szkolenia. Gdy świat piłkarski stanął, zostaliśmy pozbawieni jakiejkolwiek możliwości działania. Straty, jakie Wielkopolski ZPN poniósł wskutek epidemii są kolosalne, a przecież też jesteśmy pracodawcą zatrudniającym na stałe sporą grupę osób. Oczywiście, pewnych strat i zwolnień nie udało się uniknąć, ale tylko dzięki rozsądnemu gospodarowaniu budżetem w poprzednich latach, mogliśmy przetrwać tę trudną wiosnę. Gdyby kierować się ekonomią i wygodą Związku, musielibyśmy wręcz przymuszać kluby, by już czekały w blokach startowych. Moglibyśmy podnosić opłaty i je bezwzględnie egzekwować, a przecież czynimy odwrotnie, czego przykładem choćby zwrot opłat za wypożyczenia zawodników przed rundą wiosenną i rezygnacja ze zryczałtowanych opłat za udział w rozgrywkach w kolejnym sezonie.

Jak liczna była grupa klubów, które bez względu na sytuację chciały grać?

Grać chcieliby wszyscy, ale panuje powszechne zrozumienie, że nie jest to teraz możliwe. Za dalszym rozgrywaniem sezonu optowali przede wszystkim ci, których ambicje nie pokrywały się z zajmowanym miejscem w tabeli i nie dawały awansu. W pełni rozumiem rozczarowanie takich klubów, ale też nie można powiedzieć, że odebrano im szansę. Punkty wywalczone jesienią mają taką samą wagę i była możliwość uzyskania lepszego dorobku.

Dla pełnego obrazu sytuacji ważne jest też to, o jakim gronie osób mówimy. Związek konsultował się z działaczami, którzy mają umocowanie do reprezentowania swoich klubów. Ich opinie były dość jednoznaczne i zgodne z naszymi późniejszymi decyzjami. Wśród zawodników i trenerów zdecydowanie częściej pojawiały się głosy o chęci gry, co też zrozumiałe. Na uwadze trzeba było mieć jednak zdanie tych, którzy na końcu ponoszą odpowiedzialność.

Bardzo głośno jest o rozstrzygnięciach w grupie 4 III ligi, gdzie zmieniono zasady klasyfikacji i tym samym kolejność w tabeli. Cieszy się Pan, że to nie Was dotyczył ten problem?

Na pewno nie ma czego zazdrościć, tym bardziej że mieliśmy dwa bardzo podobne przypadki w naszych ligach. Co prawda na niższym szczeblu, ale za to jeden nawet bardziej skomplikowany, bo obejmujący trzy kluby.

Zobacz też: Top 8 najbogatszych klubów z Wielkopolski. Zobacz, kto ma największy budżet

Jak udało się znaleźć wyjście?

Kompetencje do rozstrzygania tej kwestii należą do zarządu Związku. W jego gronie zgodnie ustaliliśmy, że trzeba w możliwie jak największym stopniu zachować wcześniej ustalone zasady. Nasi prawnicy przeanalizowali obowiązujące nas regulacje i potwierdzili, że istnieją przepisy pozwalające na zatwierdzenie kolejności na podstawie dotychczas rozegranych meczów. W trakcie procedowania pojawiły się jednak głosy, które narobiły niepotrzebnego zamieszania.

Na czym polegały?

W pewnym momencie pojawił się oddolny postulat zakładający, by awansem objąć wszystkie kluby, których dotyczyła sprawa i w obrębie jednej grupy przyznać prawo awansu aż czterem zespołom. Taką tezę wygłosił jeden z lokalnych działaczy w rozmowie telefonicznej ze mną. Jak się potem okazało, z krótkiej, prywatnej wymiany zdań stworzył on wywiad przypisujący mi słowa, które nie padły. Pojawiło się złudne wrażenie, że możemy zrobić coś, o czym w ogóle nie było mowy i to wzmogło późniejsze rozczarowanie. Na reakcję nie było czasu, bo dowiedzieliśmy się o tym tuż przed podjęciem decyzji. Wspomniany wariant był wysoce krzywdzący dla drużyn z innych grup i nie za bardzo rozumiem, jak w ogóle można było coś takiego wymyślać, a tym bardziej przypisywać mi przychylność do takiego niesprawiedliwego rozwiązania. Nie pierwszy raz ten ktoś posługuje się w sobie zrozumiałych celach Związkiem szerząc dezinformację. Wyciągam z tego wnioski i mam nadzieję, że podobnie poczynią kluby, opierając się w przyszłości na informacjach bezpośrednio od nas, a nie przekazywanych pokątnie plotkach i kłamstwach.

Mamy koniec maja, a nowy sezon ma wystartować dopiero na początku sierpnia. Najlepszy okres do gry znów będzie czasem straconym…

Wstępnie przyjęliśmy, że ruszamy z ligami od 1 sierpnia, ale grać zaczniemy wcześniej. Od 15 lipca planujemy dokończyć Totolotek Puchar Polski. PZPN dał nam czas na wyłonienie zwycięzcy w województwie do 15 sierpnia. Oczywiście najpierw musi być zgoda władz państwowych na powrót do rywalizacji. Powszechne granie w lipcu jest kwestią sporną. Z jednej strony będziemy mieć 8 miesięcy bez gry, z drugiej wciąż jest to okres wakacyjny i mimo wszystko ludzie planują pewne wyjazdy wypoczynkowe, więc skompletowanie kadry może być trudne. Mamy jeszcze w zanadrzu pewne warianty związane z kolejną edycją regionalnego Pucharu Polski, jaką mamy do rozegrania.

Ligi mocno się rozrosły. Czy zatem proces licencyjny posłuży do tego, by korygować tę liczebność i dążyć do jej ograniczania?

Nie po to zwiększaliśmy liczbę awansów, by teraz kogoś pozbawiać prawa gry w danej lidze. Nie oznacza to jednak, że wszyscy mogą spać spokojnie. Jeśli ktoś od dłuższego czasu nie spełnia określonych warunków infrastrukturalnych czy organizacyjnych, które są pewnym standardem na danym szczeblu, to musi mieć świadomość, że może go czekać przykra niespodzianka. Im wyższy szczebel tym podejście jest bardziej restrykcyjne, bo jeśli czegoś wymagamy od wszystkich, to nie możemy względem jednego czy drugiego klubu ciągle stosować ustępstw. „Taryfa ulgowa” może być stosowana na najniższym poziomie Klasy B, ale nie w IV czy V lidze, gdy mowa jest o sprawach fundamentalnych.

Zobacz też: Polonia Środa Wielkopolska: Trwa budowa nowego stadionu dla Polonii - zobacz zdjęcia z drona

Związek dał przed nowym sezonem klubom możliwość rezygnacji z miejsca w danej lidze i rozpoczęcia gry poziom niżej. Jaki jest odzew?

Na razie znikomy, ale na tym etapie spodziewaliśmy się tego. Wszystkie zespoły awansujące na fali optymizmu chcą podjąć rękawicę i wśród nich raczej nie oczekujemy takiej rezygnacji, a jeśli już, to w ostatniej chwili, gdy będą mogły lepiej ocenić swoje możliwości. Wychodząc z taką propozycją, bardziej myśleliśmy o klubach, które zamykały tabele ligowe. W niektórych przypadkach boisko bardzo brutalnie zweryfikowało możliwości, a wobec spadków takim klubom grozi kolejny stracony sezon. Jeśli nie udało im się poprawić ich sytuacji, to taki „spadek na życzenie” na pewno jest dla nich lepszym rozwiązaniem niż kolejny sezon z seryjnymi porażkami. Liczę, że działacze wykażą się dojrzałym podejściem i spojrzą na swój klub w szerszej perspektywie czasowej. Przeszacowanie swoich możliwości i myślenie tylko o tym co teraz, to duży problem, który często prowadzi małe kluby na skraj przepaści.

Nie obawiacie się „powtórki z rozrywki” i ponownego zatrzymania rozgrywek przez możliwą drugą falę zachorowań?

Musimy mieć to na uwadze, ale jesteśmy już bogatsi o doświadczenia ostatnich tygodni. Dzięki temu możemy wyeliminować potencjalne źródła problemów i tak zmodyfikować regulaminy, by od razu dawały jednoznaczną odpowiedź, jaka jest ścieżka postępowania w określonej sytuacji.

Zobacz też: Lech Poznań: Pozostało pięć dni do pierwszego meczu Kolejorza po pandemii. Ostatnia prosta przygotowań

Niższe ligi nie zagrają, ale do gry wracają na szczeblu centralnym Lech i Warta. Zacznijmy od tego pierwszego, co może być największym atutem „Kolejorza” po wznowieniu rozgrywek?

Wydaje mi się, że kluczowe będzie wykorzystanie potencjału indywidualnego poszczególnych zawodników, zwłaszcza w ofensywie. Drużyny mają bardzo ograniczone możliwości zgrania swoich szeregów obronnych, na pewno pojawi się więcej niż zwykle błędów w tyłach. Ten, kto będzie na to gotowy i je wykorzysta, zyska dużą przewagę. Liczę, że Lech do restartu przystąpi z równie dużym młodzieńczym porywem i skutecznością, jak miało to miejsce na początku roku.

Nie bez znaczenia może być też drugi zespół. Gdyby doszło do większej liczby kontuzji czy też – odpukać – przypadków zakażeń wśród zawodników, Lech ma dużo większe pole manewru niż rywale. Ponadto mniej grający w pierwszym zespole mogą łapać ogranie meczowe w rozgrywkach drugoligowych. Pamiętajmy jednak, że „dwójka” też ma swoje rozgrywki cel sportowy, którego wykonanie będzie priorytetem.

Zobacz też: Robert Lewandowski zadedykował cieszynkę... dzieciom z Poznania. Gol w meczu Bayernu z Unionem Berlin dla poznańskich CukierAsów

Gdyby zakończono sezon w I lidze, Warta już mogłaby się cieszyć z awansu.

Myślę, że nikt tak nie podchodzi do sprawy w szeregach „Zielonych”. Nawet jeśli Warta pozostanie w I lidze to nie będzie szukania przyczyny w epidemii. Mocno liczymy na to, że znów Wielkopolska będzie mieć dwóch przedstawicieli w Ekstraklasie, a skoro do tej pory zespół Piotra Tworka mógł wieść prym to dlaczego nie miałoby tak być w końcówce sezonu.

Jeśli już mowa o trenerze Tworku, to niedawno w rozmowie z nami powiedział, że Warta rozważa reaktywację zespołu rezerw i chciałaby wystartować nim w IV lidze. Jak to wygląda formalnie od strony Wielkopolskiego ZPN?

To temat nie tylko związany z Wartą, ale i KKS-em 1925 Kalisz. Oba kluby przesłały pisma przewodnie z wnioskiem o przystąpienie drugich drużyn do rywalizacji w IV lidze. Będziemy rozważać, czy w ogóle jest to możliwe w obecnej sytuacji, kiedy mamy w lidze tak znacznie zwiększoną liczbę drużyn. Ostateczną decyzję podejmiemy najpóźniej na początku lipca.

Gdyby piłka toczyła się normalnie, żylibyśmy przygotowaniami Polski do Mistrzostw Europy i czekającym nas meczem z Islandią w Poznaniu. Ten mecz straciliśmy już definitywnie?

Niestety w tym roku na pewno nie zapełnimy stadionu przy Bułgarskiej przy okazji meczu reprezentacji Polski. Ponieśliśmy sporo kosztów, a przede wszystkim wkładu pracy nie tylko w mecz seniorskiej kadry, ale i turniej eliminacyjny U-17, który mieliśmy gościć w marcu. Wracając jednak do kadry trenera Brzęczka, jestem przekonany, że kiedy tylko wrócimy do normalnej organizacji dużych imprez, „Biało-Czerwoni” zagrają w Poznaniu. Nie wypadliśmy z kolejki, z uwagi na brak meczów po prostu goszczenie kadry zostało odroczone w czasie.

Czytaj też: Warta Poznań - Piotr Tworek o treningach w czasie pandemii: "Nie wyprzedzamy, nie przyspieszamy i nie chowamy się po kątach"

Wybory nowych władz związku pierwotnie były zaplanowane na czerwiec, ale zostały odłożone w czasie. Czy jest to pozytywna informacja dla Związku, która pomoże skupić się na organizacji rozgrywek?

Te dwie sprawy w ogóle nie są powiązane, pracują nad nimi odrębne zespoły w naszych strukturach. Rozporządzenia związane ze stanem epidemii dają opcję wydłużenia kadencji do września przyszłego roku, ale nie będziemy na siłę przeciągać tej kwestii. Musieliśmy zmodyfikować kalendarz wyborczy, ale chcemy go dalej realizować bez zbędnej zwłoki. Jeśli sytuacji pozwoli to najdalej na początku jesieni odbędzie się Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo-Wyborcze.

Paweł Wojtala będzie ubiegał się o reelekcję?

Tak. Przez ostatnie cztery lata udało nam się całkowicie zmienić postrzeganie Związku przez kluby. Uważam, że nawet w wyjątkowej sytuacji epidemii dobrze zdaliśmy egzamin. Wystarczy spojrzeć, ile wojewódzkich związków kopiowało podejmowane przez nas działania. Rozwój organizacji jest jednak procesem ciągłym, nie kończy się na czterech latach i chciałbym kontynuować to, czego się podjąłem.

Bartosz Bosacki o geście Roberta Lewandowskiego w kierunku dzieci z cukrzycą z Poznania:

Zobacz też:

Top 8 najbogatszych klubów z Wielkopolski. Zobacz, kto ma na...

TOP 10 klubów piłkarskich w Wielkopolsce. Zobacz najlepsze d...

Lech Poznań: 11 najlepszych strzelców w historii Kolejorza w...

Sprawdź też:

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
stomilowiec

Może związek przyjrzałby się w jakich okolicznościach Warta ubiega się o Ekstraklasę i przyjrzeć się sędziom a może związek też jest w to umaczany.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3