Puszczykowo: Czwarte pokolenie o imieniu Arkady mieszka w domu Fiedlerów [ZDJĘCIA]

Marcin Idczak
Arkady Fiedler razy trzy, czyli trzy pokolenia o tym samym mieniu i nazwisku żyjące w jednym domu w Puszczykowie
Arkady Fiedler razy trzy, czyli trzy pokolenia o tym samym mieniu i nazwisku żyjące w jednym domu w Puszczykowie Marcin Idczak
Z okazji Dnia Ojca przedstawiamy sylwetkę ojca i syna, tłem do opowieści jest słynny dziadek i prawnuczek. Obecnie w jednym domu mieszka aż trzech Arkadych Fiedlerów. To potomkowie znanego podróżnika i pisarza Arkadego Fiedlera. Najstarszy senior, rocznik 1945, jego syn urodzony w 1976 i najmłodszy, który na świat przyszedł 31 grudnia 2012 roku. Kiedyś mieszkał jeszcze wspomniany nestor rodu (żył w latach 1894-1985).

W Puszczykowie żyje czwarte pokolenie osób o tym samym imieniu i nazwisku. Arkady Fiedler, pisarz i podróżnik, gdy urodził się jemu syn, nie miał wątpliwości, jakie powinien nosić imię. Kiedy ten dorósł i został ojcem, to także dał swojemu synowi imię po dziadku. Teraz sytuacja znów się powtórzyła. Najmłodszy Arkady ma zaledwie kilka miesięcy. Nie zna jeszcze historii swojego słynnego pradziadka, ale już wydaje się być niezwykle zainteresowany wszystkim tym, co go otacza.Skąd taki pomysł, by mężczyźni z pokolenia na pokolenie nosili takie same imię, nie wie.

- To rodzinna tradycja. Ja co prawda przez jakiś czas wahałem się nad wyborem imienia dla syna, ale ostatecznie zrobiłem tak, jak mój ojciec - wyjaśnia senior rodu Fiedlerów.

Dziś nie wiadomo, dlaczego urodzony w 1894 roku Arkady otrzymał takie właśnie imię. - Ojciec mi o tym opowiadał, ale zapomniałem - wyjaśnia Arkady Fiedler, senior. - Wiem, że mój dziadek Antoni bardzo lubił spotykać się w szerokim gronie ze znajomymi. Wówczas często deklamował część Starego Testamentu ,,Pieśń nad pieśniami". Być może właśnie z tego zamiłowania do utworów z tamtych czasów wziął się wybór imienia Arkady - przypuszcza senior rodu i dodaje, że aby się nie mylić, to na ojca często mówiono w domu Arkady, na niego natomiast Arkady Radosław.

Taka tradycja rodzinna z nadaniem imion ma swoje dobre, ale też i gorsze strony. Do tych najlepszych należy 12 stycznia. - To właśnie tego dnia wszyscy trzech mamy imieniny - mówi Arkady Fiedler senior. - W tym składzie obchodziliśmy imieniny pierwszy raz. Na ten szczególny dzień przyjeżdża do nas cała rodzina .

Żartując dodaje, że to także duża oszczędność dla niego, syna i w przyszłości wnuka. Zamiast trzy razy w roku przygotowywać uroczystość, to robią to tylko raz, wspólnie. Gorzej z rodziną, gdyż właśnie na 12 stycznie muszą kupić po trzy komplety prezentów.

- Można na nie oszczędzać przez cały rok - wspólnie dodają ojciec i syn.
Pomyłek jest mnóstwo, ale głównie wśród znajomych. Podobno rodzina nie ma zbyt dużych kłopotów z przekazaniem informacji temu odpowiedniemu Arkademu. Tym bardziej że najmłodszy ma dopiero 5 i pół miesiąca, czyli zostaje dwóch pełnoletnich Arkadych.

- Jednak zdarza się, że gdy moja żona zawołała "Arkady!" to przez chwilę stoimy i zastanawiamy się, o którego z nas chodzi - wyjaśnia Arkady Fiedler, senior. - Taka konsternacja trwa najwyżej kilka sekund. Chyba już z tonu głosu wiemy mniej więcej, o którego z nas chodzi.
- Pamiętam, że raz do domu przyszedł mandat za złe parkowanie. Był adresowany do mnie, ale ojciec zobaczył, że wypisano go na nazwisko Arkady Fiedler, to go sam zapłacił - śmieje się Arkady Fiedler, syn.

Jego ojciec dodaje, że największy problem mają właśnie z listami. Zazwyczaj nie wiadomo do kogo są adresowane...
- I tak ja otwieram te dla syna, on moje. Na szczęście wnuk jest jeszcze za mały, by otrzymywać listy, ale kiedy podrośnie, to pewnie zacznie się podobny kłopot - dodaje senior rodu. Tak samo było, gdy żył jeszcze jego ojciec.
Od roku trzech Arkadych mieszka w jednym domu w Puszczykowie.

- Przez ponad 11 lat syn żył w Anglii, gdzie był menadżerem - wyjaśnia senior rodu. - Tam poznał swoją żonę Mai - dodaje. Jak przyznaje środkowy z rodu, zatęsknił za Polską oraz za... podróżami. Dlatego też postanowił przyjechać do kraju. Już planuje eskapadę. Ma nią być podróż przez Afrykę i to nie jeepem, ale poczciwym maluchem.

- Kupiłem już małego fiata, który obecnie jest w warsztacie. Przez trzy miesiące zamierzam nim dojechać aż do Kapsztadu - wyjaśnia Arkady Fiedler (średni).

Najmłodszy z rodu zostanie wówczas z mamą i dziadkami w Puszczykowie. Dla Fiedlerów stał się on oczkiem w głowie. Tym bardziej że choć nie ma jeszcze pół roku, to widać po nim, że bardzo interesuje się otaczającym go światem. Na podróż syna z lekką zazdrością patrzy senior. Na co dzień zajmuje się polityką. Jest posłem na Sejm.
- W kolejnych wyborach już nie wystartuję - zapowiada. - Też chcę wyruszyć w świat. Zobaczyć, czy nadal ryby śpiewają w Ukajali (to z tytułu książki jego ojca, która została wydana w 1935 roku - przyp. red.). Ciągnie mnie do podróży, chcę znów zobaczyć świat - mówi Arkady Fiedler (senior).

Wyznaje, że obecnie może sobie pozwolić na najwyżej tydzień urlopu. To za mało, by wyjechać do Ameryki Południowej i jeszcze odwiedzić tamtejsze kraje.

Arkady Radosław i jego syn przyznają, że nie znają innych mężczyzn o tym samym imieniu.
- W ławie sejmowej siedzi za mną Arkadiusz, też poseł, ale przez te wszystkie lata z Arkadymi tylko spotykałem się w rodzinie - mówi najstarszy z rodziny.

Przyznaje, że jego ojciec też nikogo takiego nie znał.
- Pamiętam, że wspominał, że gdy był młody i zaczynał pisać, to koledzy mu dokuczali wierszykiem "Arkady, Arkady napisać nie da rady" - wspomina i od razu dodaje: Widać, że bardzo się mylili.
Ojciec i syn mają też wspólne marzenie.

- Jeśli czas pozwoli, to wspólnie we trzech chcemy wyjechać gdzieś w daleką podróż - mówią jednym głosem. - Co prawda między najstarszym z nas a średnim jest ponad 30 lat różnicy. Pomiędzy średnim a najmłodszym też, ale na pewno się uda. W końcu mamy tak samo na imię, a to już coś! - mówią.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Wille dostał Fiedler od władz stalinowskich które zabrały ja właścicielom przedwojennym.Po wojnie był tam sierociniec ktory

wyrzucono z budynku gdy Fiedler go sobie upatrzył.

A jego synowie mają na imię Arkady Elpidio i Marek Aldo Fiedlerowie.

G
Gość
Kaczyńscy też dostali od stalinistów willę w Warszawie zabraną prawowitym właścicielom, rodzinie płk. Lisa Kuli, który zginął w walkach z Ukraińcami. Żydokomuch Jarosław Kaczyński sprzedał ją w 2008.
j
jas
Zydokomuch Fiedler w 46 roku dostal od innego stalinisty zydokomucha Borejszy zabrana przez komune prawdziwym wlascicielom wiile w Puszczykowie w nagrode za jego komusza dzialalnosc.
Pryzpomne ze Fiedler jeszcze przed smiercia wspieral zdrajce Jaruzelskiego dzialajac w PRON.
Synalek Radoslaw nie lepszy PObolszewik glosowal za okradzeniem Polski chodzi o 65mld$ niby odszkodowania dla Zydow.
P
Poznaniak
Arkady Radosław tak naprawdę był od urodzenia Radosławem Arkadym, no ale business is business... Komentarz Władysława, niestety, trafny.
W
Władysław
Z Kałmuczkami też się krzyżowali. A pozatem, jak to na bazie dorobku jednego wybitnego może żyć cała generacja przeciętniaków! Zapisanie się do POpaprańców zdegradowała ród do poziomu morza.
B
Biniu
na Tahiti i Brazylii.
o
ona
Ale fajna famiia:) A A.F. senior to przystojniak!
Dodaj ogłoszenie