Śmiertelny wypadek przy ul. Hetmańskiej: Poszukiwani świadkowie, którzy pomogą ustalić przyczynę zdarzenia

Grzegorz Okoński
Grzegorz Okoński
W płonącym Lexusie zginęło dwóch mężczyzn
W płonącym Lexusie zginęło dwóch mężczyzn screen z FB Gdzie jest wypadek w Poznaniu
Nadal nie ustalono przyczyn tragicznego wypadku, do którego doszło w sobotę 12 czerwca, przy ul. Hetmańskiej w Poznaniu. Nie zgłosił się nikt, kto widziałby zdarzenie, w którym zginęły dwie osoby, a to miejsce nie jest objęte zasięgiem kamer monitoringu. Można jedynie przypuszczać, że w grę weszły złe warunki na drodze: kierowca nie zapanował nad kierownicą na mokrej jezdni, na łuku drogi.

W wypadku, do którego doszło około godziny 22.17 zginęło dwóch mężczyzn jadących lexusem. Samochód zjechał z drogi i uderzył w słup przy ul. Hetmańskiej, za ul. Górecką.

- Przyczyny są badane, ale w tej chwili nie ma naocznych świadków zdarzenia, nie zgłosił się nikt, kto bezpośrednio widziałby, jak doszło do tragedii – mówi mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu. - Pierwsi świadkowie, jacy widzieli wypadek, nadjechali już po tym, jak samochód uderzył w słup i się zapalił.

W czasie zdarzenia panowały trudne warunki – padał deszcz i jezdnia była mokra, do tego samochód jechał wówczas po łuku drogi: prawdopodobnie wpadł w poślizg, kierowca nie zapanował nad autem i doszło do uderzenia.

Poszukiwani świadkowie zdarzenia

- Gdyby ktoś akurat w tym czasie przejeżdżał i widział moment zdarzenia, proszony jest o kontakt z policją – mówi Andrzej Borowiak. - Będziemy wdzięczni za informacje, które pozwolą wyjaśnić przyczyny wypadku.

Zobacz też: Śmiertelny wypadek na ul. Hetmańskiej w Poznaniu. Samochód uderzył słup i stanął w płomieniach. Zginęły dwie osoby

Gdy w mediach społecznościowych pojawiły się informacje o wypadku na ul. Hetmańskiej, pojawiły się też komentarze mówiące, że przejeżdżający kierowcy zwalniali, ale nikt nie zatrzymywał się przy płonącym samochodzie, nie sprawdził, czy potrzebna jest pomoc.

Jak zachować się w czasie wypadku

- W sytuacji, gdy dojeżdżamy do miejsca, gdzie doszło do wypadku, trzeba zadbać o bezpieczeństwo własne, innych świadków i uczestników zdarzenia – mówi mł. bryg. Lucyna Rudzińska z Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej w Poznaniu.

- Trzeba od razu wezwać służby ratunkowe i zatrzymać się w bezpiecznym miejscu, tak, by nie nikogo nie narazić na następny wypadek, a zarazem nie zamykać możliwości dojazdu dla pogotowia i straży pożarnej. Jeśli jest możliwość wyjęcia poszkodowanych z samochodu, a nie ma jeszcze ratowników, to trzeba to zrobić. W przypadku ognia, trzeba oszacować możliwości: gdy spod maski wydobywa się dym, można ją podnieść i ugasić ogień gaśnicą, jednak w przypadku dużego pożaru, mała gaśnica samochodowa nie pomoże: trzeba zatrzymać autobus, czy tramwaj – tam na pokładzie powinna być większa gaśnica - dodaje.

Strażacy apelują, by nie utrudniać akcji ratowniczych: nie robić zdjęć, nie gromadzić się i nie blokować miejsca dla samochodów pogotowia ratunkowego, straży pożarnej i policji.

Kierowcy BMW powodują najwięcej wypadków? To mit! Oto samoch...

Sprawdź też:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie