Sorry, panie kierowco

Tomasz Nyczka
Tomasz Nyczka
Tomasz Nyczka Archiwum
Dla poznaniaków, którzy jeżdżą głównie tramwajami, nie mogło być lepszej wiadomości. W końcu przestaną "kwitnąć" w korkach i notorycznie spóźniać się do pracy i na uczelnię.

A co z kierowcami? - spyta ktoś. Kierowcy sobie poradzą - odpowiadam. W Poznaniu póki co to i tak oni są bardziej uprzywilejowani.

CZYTAJ:
DABROWSKIEGO: ŁATWIEJ DLA TRAMWAJÓW TRUDNIEJ DLA KIEROWCÓW

Skoro stawiamy na transport publiczny, chcemy uspokojenia ruchu w centrum i udogodnień dla rowerzystów, to bądźmy konsekwentni. Jeśli inwestujemy w buspasy tylko po to, by było sprawniej, likwidujmy też lewoskręty. W ten sposób można opanować chaos, który panuje na Dąbrowskiego i Głogowskiej z powodu wjeżdżających na tory samochodów.

Kierowcy będą oczywiście pomstować, ale nowoczesne miasta stawiają właśnie na transport zbiorowy. Bo jest nie tylko szybszy i bardziej ekologiczny, ale też tani. Mimo podwyżek cen biletów - wciąż tańszy niż jazda samochodem.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
brak

Samochód jest i tak obecnie prawie w każdej rodzinie.
Jeśli kogoś nie stać na ubezpieczenie samochodu to tym bardziej go nie stać na podróżowanie MPK.

g
ghat

Ciekawe, jak jeździsz, bo 77 nie jeździ na os. Kopernika. Poza tym, policz ubezpieczenie samochodu, utrzymanie itd. Na pewno nie jest taniej.

M
Marych

Potrzebuję kogoś do umycia moich okien przed Świetami, może to Pan potrafi zrobić dobrze Panie Nyczka. Przepraszam za brutalny komentarz ale zasługuje Pan na to.

k
kuku namuniu

Nie jesteś waść przypadkiem studentem Radnego Mikuły? Bo jakbym go słyszał.
Z takimi doktorami i ich uczniami daleko nie zajedziemy.
Chyba że za sieciówke za 99 zeta. Największy sukces mweialny radnego.
Wam już dziekujemy.A my bez was musimy sobie poradzić.

W
Widukind

Ale słusznie. Tak to jest jak za pisanie o Poznaniu bierze się młody, niedokształcony z wielkiego getta. Wielki Jan Kaczmarek o takich geniuszach mawiał : "...co to teraz za matołectwo ze szkół wypuszczają ". Jan nie żyje , matołectwo zostało.

w
wdrodze

Komentarz jest napisany w całkowitym oderwaniu od tego co dzieje się w mieście i pozorowanych działań miasta. Tak rażącą nieznajomość tematu można tłumaczyć może młodością. Więcej umiaru niż buty, chyba że pisząc takie komentarze próbuje pan za wszelką cenę udowodnić, że narybek dziennikarski to ignorant.

A
Andrzej Kaczmarski

Trasa z górnego tarasu Rataj dojazd tramwajem - do Ronda Starołęka (2 pln) - czekam na kolejny tramwaj - wsiadam w 18 - kolejne (3 pln), wsiadam w 77 (3 pln)- na Kaponierze i jadę w stronę os. Kopernika, bo tam pracuje. Dojazd do pracy zajmuje mi sporo ponad godzinę. W jedną stronę płacę 8 złotych. Powrót kolejne 8 - w sumie 16. Żona wysiada po drodze płaci 14. A więc dziennie wydaję na bilety 30 złotych. Żeby być w pracy na 8.00 muszę przed 6.45 być na przystanku. Wracam ponad 1,5 h. Czyli po godzinie 18.00 jestem w domu. Niech mi pan nie mówi, że wraca się szybciej. Tramwaje, autobusy jeżdżą z olbrzymimi opóźnieniami, są przeładowane bo przecież trzeba oszczędzać i muszą rzadziej jeździć. Ich czystość pozostawia wiele do życzenia. Teraz podsumowanie finansowe - dziennie bilety - dla mnie i żony - 30 pln - a więc 150 tydgoniowo - co miesięcznie daje sumę 600 złotych - dużo prawda? Gdybym kupił sieciówkę dla siebie i żony - 81 za sztukę - 162 pln przed podwyżką. Po ponad 200. Jadąc samochodem - do pracy zawożę siebie i żonę w około 30 minut, wracamy 45 minut. W samochodzie nic mi nie śmierdzi, jest ciepło, bądź chodno w zależności od tego jaką temperaturę wolę. Dziennie samochodem przejeżdżam 20 km (100 tygodniowo, 400 miesięcznie). Mając samochód na benzynę - spalanie 8l/100km, cena benzyny 5,77 - płacę 185 złotych miesiecznie za zdecydowanie lepszy komfort i szybkość na trasie praca-dom. Raptem 20 złotych więcej niż za sieciówkę ale mniej niż za sieciówkę po podwyżce. Jako, że dysponuję samochodem na gaz - pali 11l/100 km - a więc płacę miesięcznie około 130 złotych - za dojazd do pracy siebie i żony.

Czy dalej uważa pan, że komunikacja miejska sie opłaca? Ja uważam, że nie. Wole samochód - chyba, że ceny biletów ulegną znaczącym zniżkom.

b
brak

Szybszy? Tani? Puste frazesy oderwane od rzeczywistości!
W normalnych warunkach w żadnym wypadku komunikacja publiczna nie jest szybsza!
Wliczając to czas dojścia do przystanku, oczekiwania na tramwaj lub autobus i dojście do miejsca docelowego nawet jadąc przez całe miasto (np. z Piątkowa na Starołękę) w godzinach szczytu samochodem byłem w 85% przypadków szybciej niż tramwajem (15km, autem 35-40 minut, tramwaj linii 12 przed remontami 40 minut samej drogi).
Co do kosztów:
Aktualnie ze względu na charakter pracy mogę jeździć tylko samochodem, dlatego bilet miesięczny z góry odpada. Korzystając z biletów jednorazowych po podwyżkach wychodzi to następująco:
na bilecie 15 minutowym pokonuję średnio trasę 5 km, tam i z powrotem 10 km i płacę za to 5,20 zł.
10 km przy spalaniu 8l/100 to 0.8l. Mnożąc to przez nawet 6 zł za litr wychodzi 4,8 zł.
Dodając do tego zaoszczędzony czas i wygodę (uprzedzam, że nie muszę i nie stoję w korkach - omijam godziny szczytu) argument taniości jest irracjonalny.

"Kierowcy sobie poradzą." - kolejny rozbrajający argument. Jak Pan będzie jadł chleb po 10 zł za bochenek to też sobie jakoś poradzi, bo jak inaczej?

Najważniejsze, że wierszówka wpadła, a jak!

Dodaj ogłoszenie