sportowy24
    Sporty motorowodne: Po sukcesie w Tarnopolu czas na polskie...

    Sporty motorowodne: Po sukcesie w Tarnopolu czas na polskie podium w Boretto? Synoracki i Kęciński przed ostatnią rundą MŚ w klasie O-125

    Radosław Patroniak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Henryk Synoracki i Sebastian Kęciński po zawodach w Tarnopolu mają duże szanse na podium MŚ w Boretto i w klasyfikacji generalnej
    1/8
    przejdź do galerii

    Henryk Synoracki i Sebastian Kęciński po zawodach w Tarnopolu mają duże szanse na podium MŚ w Boretto i w klasyfikacji generalnej ©Fot. Wiktor Synoracki

    W tym roku podczas ME w klasie O-125 w Chodzieży mieliśmy już wielkopolskie podium, ale za 10 dni we włoskim Boretto Henryk Synoracki (PKM LOK Poznań) i Sebastian Kęciński (KSMiM Trzcianka) mogą osiągnąć jeszcze większy sukces i po raz pierwszy zdobyć równocześnie medale w klasyfikacji generalnej cyklu MŚ.
    Czytaj także: Synoracki i Kęciński na podium w Chodzieży

    Przedostatnią rundę światowego czempionatu w Tarnopolu wygrał Kęciński (po raz pierwszy w karierze), a czwarty był Synoracki. Przed ostatnią próbą sił na Padzie we Włoszech w „generalce” prowadzi Estończyk Erik Aaslav-Kaasik (37 pkt.), drugie miejsce zajmuje zawodnik z Trzcianki (33), a trzecie najbardziej utytułowany polski motorowodniak (28). Do sukcesów tego ostatniego już się przyzwyczailiśmy. Kęciński natomiast w czołówce swojej klasy jest dopiero od dwóch sezonów.

    – Tajemnica sukcesów, i to nie tylko Sebastiana, zawsze tkwi w głowie i... pod głowicą silnika. Jak powiedział kiedyś chiński myśliciel „wspaniały owoc może urosnąć tylko na dobrej glebie”. Widocznie mój młodszy kolega ma dobre warunki do rozwoju, co bardzo mnie cieszy. Nie do przecenienia jest wkład mojego i jego teamu w tegoroczne starty. Bez wsparcia tych ludzi nic obaj byśmy nie osiągali – zauważył Synoracki, który już wiele razy wracał z medalem z zawodów w Boretto.

    Jego zdaniem bardziej niż o polskie podium w tym włoskim miasteczku trzeba się martwić o stan wody na Padzie. – To mit, że ściganie się na rzece jest trudniejsze niż na jeziorze. Liczę, że poziom wody w październiku nie będzie zagrażał bezpieczeństwu i rzeką nie będą spływały różne dziwne przedmioty oraz piana alkaliczna z zapory w górze rzeki uniemożliwiając rozegranie zawodów. Październikowy termin jest taki jak każdy inny. Większym problemem jest to, że w ostatnich latach pogoda dostaje małpiego rozumu właśnie wtedy, kiedy my mamy w Boretto zaplanowane zawody – dodał 71-letni motorowodniak.

    W przyszłym sezonie chce on popływać po przerwie w klasie O-250. – Ciągle jestem młodym i przyszłościowym zawodnikiem, więc nie widzę przeszkód, by zgłosić się do znanej mi klasy w stylu rekreacyjno-sportowym. Do kalendarza MŚ w klasie O-125 wraca urokliwa fińska Imatra, gdzie można zobaczyć piękny wodospad i spektakl świetlny do muzyki Sibeliusa i utworu „Karelia”. Będzie więc uczta dla melomanów – mówił z zachwytem Synoracki.

    Nie ma co jednak tak daleko wybiegać w przyszłość, skoro przed nami jeszcze ostatnia eliminacja MŚ w tym sezonie. – W poprzednim roku byłem w Boretto trzeci, ale nie przywiązuję do tego wielkiej wagi. Absolutnie nie mówię, że jestem faworytem, bo to nie w moim stylu, ale też nie będę opowiadał, że jadę do Włoch tylko po to, żeby zjeść dobrą pizzę – przyznał 43-letni Kęciński.

    Jego zdaniem najlepszą sytuację wyjściową ma – co oczywiste – Aaslav-Kaasik, ale też musi się pilnować, bo w sporcie motorowodnym łatwo się pogubić, zwłaszcza jeśli nawali sprzęt.

    – Przed zawodami na Ukrainie wypróbowaliśmy nową rurę wydechową. Wiązaliśmy z nią duże nadzieje. Jak przyszło, co do czego, to jednak pojechałem na starej. Dlatego rozdawanie miejsc przed imprezą to karkołomne zadanie, tak samo jak przewidywanie, co zrobią rywale – dodał sympatyczny zawodnik z Trzcianki.

    Do Boretto wyruszy on dwa dni przed zawodami. W piątek nie weźmie jednak udziału, podobnie jak Synoracki, w oficjalnym treningu. – Wychodzimy z założenia, że nie warto eksploatować silnika tuż przed startem, tym bardziej, że próbny ślizg jest również w sobotę. Większość zawodników jednak trenuje. Nie wiem, czy napiszemy nową kartę w historii sportu motorowodnego, ale wiem, że dwóch Polaków na podium sprawiłoby radość wielu kibicom, a w szczególności naszym żonom – zakończył Kęciński.

    Chcesz skontaktować się z autorem informacji? r.patroniak@glos.com

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Aktualności sportowe