MKTG SR - pasek na kartach artykułów

W Licheniu nadal stoi pomnik ks. Eugeniusza M. i papieża. Dlaczego nie został zlikwidowany? "W imię ochrony dobrego imienia"

Mikołaj Woźniak
Mikołaj Woźniak
Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej w Licheniu
Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej w Licheniu Archiwum, biuro prasowe Sanktuarium w Licheniu
Ksiądz Eugeniusz M. pomysłodawca i główny budowniczy sanktuarium w Licheniu, molestował dzieci - ujawnia Tomasz Sekielski w swoim najnowszym filmie "Tylko nie mów nikomu" o pedofilii w polskim Kościele. Ks. Piotr Kieniewicz, rzecznik Zgromadzenia Księży Marianów w rozmowie z nami, potwierdza, że wobec księdza Eugeniusza toczyło się postępowanie i został odsunięty od posługi. Tłumaczy też powody, dla których w Licheniu nadal stoi wspólny pomnik ks. M. i Jana Pawła II.

Informację o tym, że ks. Eugeniusz M. molestował dzieci w swoim filmie ujawnia Tomasz Sekielski.

Czytaj więcej: Tylko nie mów nikomu: Tomasz Sekielski ujawnia, że budowniczy i pomysłodawca sanktuarium w Licheniu molestował dzieci

O sprawie ks. Eugeniusza M., który był głównym pomysłodawcą i budowniczym Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej w Licheniu, rozmawiamy z księdzem Piotrem Kieniewiczem, rzecznikiem prasowym Zgromadzenia Księży Marianów.

- Toczyło się postępowanie, które zakończyło się decyzją Stolicy Apostolskiej. Ksiądz M. się jej podporządkował. Dekrety Stolicy Apostolskiej są często obwarowane poufnością. Mogę jedynie powiedzieć, że po jej decyzji, przełożeni zakonni, zadecydowali o odsunięciu księdza M. od jakiejkolwiek działalności duszpasterskiej - mówi nam ks. Kieniewicz. Zapytany w jakiej dokładnie sprawie toczyło się postępowanie, odpowiada że łatwo się tego domyślić.

Kiedy dokładnie to było? Rzecznik odpowiada, że nie pamięta tego dokładnie, ale w 2004 roku ksiądz został zmieniony na stanowisku kustosza sanktuarium. Obecnie jest domownikiem domu zakonnego w Licheniu Starym.

Dlaczego pomnik nadal stoi?

Niedaleko bazyliki w Licheniu nadal stoi wspólny pomnik ks. Eugeniusza M. i papieża Jana Pawła II. Został odsłonięty w 1999 roku. Dlaczego nie został zlikwidowany po ujawnieniu historii ofiar przestępstw i wyroku Stolicy Apostolskiej?

- To nie było rozważane, także w imię ochrony dobrego imienia, do którego mimo wszystko każdy ma prawo. Dobrego imienia zarówno księdza Eugeniusza, jak i, co znacznie bardziej istotne, ofiar przestępstw - tłumaczy ks. Kieniewicz.

W rozmowie z nami, mówi też, że likwidacja pomnika mogłaby wywołać pytania. Dyskusja na temat przestępstwa, doprowadziłaby do śledztwa dziennikarzy, a nazwiska osób faktycznie lub rzekomo powiązanych ze sprawą mogłyby wypłynąć. Tymczasem niektóre z nich mają unikać jakichkolwiek sytuacji, która przywołuje tamte wspomnienia.

Czy jednak nie przywołuje ich pomnik stojący obok bazyliki? Według rzecznika marianów - w mniejszym stopniu, niż ewentualne pytania zadawane przez dziennikarzy.

Niewykluczone jednak, że w momencie, w którym sprawa stała się publiczna, sytuacja się zmieni i mogą zostać podjęte decyzje m. in. dotyczące pomnika. Nasz rozmówca nie chce jednak wyrokować za swoich przełożonych.

- Wszelkie dalsze decyzje wynikające z tej sprawy, będą podejmowane po powrocie księdza prowincjała z zagranicy. To zajmie trochę czasu - podkreśla ks. Kieniewicz.

Czytaj też: Tylko nie mów nikomu: Gdzie można obejrzeć nowy film Tomasza Sekielskiego?

Postępowań w sądzie nie było?

Rzecznik zgromadzenia zapytany, czy wobec księdza Eugeniusza toczyły się postępowania karne, odpowiada, że z tego co wie - nie. Podkreśla jednak, że zarówno prawo kościele, jak i cywilne zmieniało się przez lata.

Co to oznacza? Ksiądz podkreśla, że może jedynie powiedzieć, że prawo kościelne nie przewiduje przedawnienia się przestępstw, których dopuścił się ksiądz M.

Wszystkie sprawy i zgłoszenia, które dotyczyły twórcy sanktuarium w Licheniu, zostały przekazane do Watykanu.

- Najważniejszą sprawą jest dobro osób dotkniętych tymi przestępstwami. W żaden sposób nie da się wynagrodzić krzywdy, która była im wyrządzona - podsumowuje ks. Kieniewicz.

I podkreśla, że w rozmowie z mediami odnosi się do sprawy księdza Eugeniusza, a nie do filmu. Zaznacza, że ten będzie dostępny dla opinii publicznej, w tym Kościoła, w sobotę, 11 maja. Trudno mu się więc odnosić do czegoś, czego nie widział.

Sprawdź: "Super Express": Premier Mateusz Morawiecki adoptował dwoje dzieci

Zobacz też:

Sprawdź też:

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wydanie specjalne Gol24 - Studio EURO 2024 - odcinek 1

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski