W oparach absurdu i uprzedmiotowionych czirliderek

    W oparach absurdu i uprzedmiotowionych czirliderek

    Radosław Patroniak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Piłkarze ręczni mieli cztery dni przerwy w mistrzostwach Europy, politycy nieco się wyciszyli i niespodziewanie (anty)bohaterem mediów i Internetu został kapitan szwedzkiej reprezentacji szczypiornistów, Tobias Karlsson. Otóż 35-letni zawodnik znanej drużyny SG Flensburg-Handewitt stwierdził, że nie podobają mu się występy czirliderek, bo uprzedmiotowiają kobiety. Dzień później oficer prasowy Szwedów zaprzeczył, że Karlsson był autorem takich słów i całą winę zrzucił na media (wiadomo, że zazwyczaj winni są cykliści i dziennikarze), ale wypowiedź zaczęła już żyć własnym życiem i to jak...
    W oparach absurdu i uprzedmiotowionych czirliderek
    Bardzo rozsądnie w tej sprawie wypowiedziała się szefowa Kolejorz Girls, Marta Maj, która zaproponowała szwedzkim zawodnikom, by wzięli pompony, sami zatańczyli i zobaczyli, że to wcale nie taka prosta sprawa. „Mogłabym jeszcze zrozumieć, gdyby oburzały się o taniec na meczach feministki. Po nich mogłabym się spodziewać mocnych słów. Ponadto zwróćmy uwagę, że nawet w jeździe figurowej na łyżwach kobiety również tańczą w krótkich strojach. A jakoś w tym przypadku nikt się nie obrusza i nie mówi o uprzedmiotowieniu kobiet” – zauważyła Maj.

    Można jedynie dodać, że diagnozy w stylu szwedzkim niechybnie prowadziłyby do likwidacji wyborów miss, agencji modelek, hostess i strojów kąpielowych. Właścicie solariów, spa, siłowni i organizatorzy zawodów, poza brydżem i szachami, musieliby zwijać interes, bo na goliznę nie byłoby już nigdzie miejsca.

    Opary absurdu to ostatnio jednak polska specjalność i wypowiedź Karlssona trafiła na podatny grunt w Gdańsku, gdzie dzielnicowa radna, Lidia Makowska jest zdumiona, że „rodzice wożą swoje córeczki na mecze i preżą się z dumy oglądając swoje dziecko erotycznie kręcące pupką i pokazujące dojrzewające cycuszki pod obcisłą koszulką”. Dlatego zaapelowała do dyrektorów dwóch szkół, by zlikwidowali klasy dla czirliderek. Rzecznik prezydenta Gdańska słusznie odparł, że do zapisywania się do tego typu klas nikt nikogo nie zmusza. Tak samo jak radnej Makowskiej do ubierania się w seksowne ciuchy.

    Chcesz skontaktować się z autorem informacji? r.patroniak@glos.com


    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo