W sklepach znów zabraknie cukru? Co drugi Polak gotowy kupować na zapas, hasło do paniki zakupowej dają seniorzy [10.10.2022]

OPRAC.:
Zbigniew Biskupski
Zbigniew Biskupski
Należy do sprawy podchodzić racjonalnie i nie ulegać panice. W większości przypadków takie zachowania odbijają się negatywnie na samych konsumentach. Oni tracą czas i często muszą zapłacić więcej, gdyż sprzedawcy nierzadko korzystają z okazji i podnoszą ceny.
Należy do sprawy podchodzić racjonalnie i nie ulegać panice. W większości przypadków takie zachowania odbijają się negatywnie na samych konsumentach. Oni tracą czas i często muszą zapłacić więcej, gdyż sprzedawcy nierzadko korzystają z okazji i podnoszą ceny. Andrzej Banaś / Polska Press
Polacy mogą nakręcić nową panikę zakupową. Co drugi badany boi się, że w sklepach nie będzie towarów. Eksperci zapewniają, że nie ma powodu, by w sklepach czegokolwiek zabrakło. Właściciele sklepów wykorzystują sytuację do windowania cen, w efekcie ci, którzy kupili cukier lub inne produkty o długim terminie przydatności na zapas są przekonani do słuszności swojej decyzji.

Według badania UCE RESEARCH i Grupy BLIX ponad połowa Polaków obawia się, że wkrótce w sklepach może brakować towarów, tak, jak ostatnio cukru. Powodem takiego myślenia są rosnąca inflacja i wojna w Ukrainie. Mówią o tym przeważnie osoby starsze, a także te z najniższym wykształceniem oraz z małych miejscowości.

Natomiast eksperci z branży retailowej przekonują, że na tę chwilę nie należy bać się takiego scenariusza. Podkreślają, że konsumenci nie powinni wpadać w panikę, bo wtedy zazwyczaj popełniają błędy. Kupują produkty niepotrzebnie na zapas i po niekorzystnych cenach. Część sklepów wykorzystuje to i sprzedaje je jeszcze drożej, co wyraźnie pokazała ostatnia sytuacja z cukrem.

Niczego w sklepach nie zabraknie, braki są chwilowe: tak myśli tylko co trzeci Polak

Jak wynika z badania, aż 53,3 proc. Polaków obawia się, że wkrótce, np. przez szalejącą inflację, wojnę w Ukrainie lub inne negatywne zdarzenie, w sklepach będzie brakować różnych towarów, tak, jak ostatnio cukru. Z kolei w taki scenariusz nie wierzy 32,4 proc. z 1034 respondentów w wieku 18-80 lat. Natomiast 14,3 proc. ankietowanych nie ma wyrobionej opinii w tym zakresie.

– Obawy związane z możliwymi brakami towarów są na wyrost. Natomiast istotne jest to, że sygnalizują niepewność wśród Polaków w kwestii sytuacji na rynku. Powodami tego są m.in. szalejące ceny, które chwilowo wzmagają popyt, gdyż konsumenci obawiają się, że produkty jeszcze gwałtowniej podrożeją - komentuje dr Krzysztof Łuczak, główny ekonomista Grupy BLIX.

- Ponadto cały czas mamy stan wojny za naszą wschodnią granicą i duża część towarów jest tam eksportowana – dodaje Łuczak.

Ceny mleka w skupie ustanawiają nowe rekordy: po maśle i śmietanie podrożeją jogurty i twarożkiNa rynku nabiałowym, poza wcześniejszymi skokowymi wzrostami cen jajek oraz masła szybko zdrożały śmietany. Wzrost cen twarogów i jogurtów, a także serów twardych, popularnie określanych mianem żółtych był raczej postępujący. Teraz sytuacja może się zmienić: na początku sierpnia 2022 r. w skupie ceny mleka ustanawiają nowe rekordy. Jest go nieco mniej, a popyt na produkty mleczarskie - rekompensujące białko z drożejących mięs - sukcesywnie rośnie.Na szczęście tutaj nie zadziała mechanizm, który ma miejsce w przypadku cukru, octu czy papieru toaletowego - artykułów nabiałowych nie da się kupić na zapas w takim zakresie, nie będzie więc masowego wykupu, który handlowcy wykorzystają do skokowej podwyżki cen.Trzeba jednak liczyć się z tym, że produkty te będą dalej sukcesywnie drożały - przy każdym kolejnym zakupie zapłacimy kilka groszy więcej za jogurt czy kilkanaście groszy więcej za serek.Niestety, coraz droższe będzie też mleczko do kawy - choć tu akurat w przypadku opakowań - zwłaszcza w postaci metolowych puszek - już o zrobieniu zapasu pomyśleć można!

Po cukrze ocet? Co znów zniknie ze sklepów i podrożeje najba...

Zdaniem Marcina Luzińskiego, ekonomisty Santander Bank Polska, nie należy obawiać się braków w sklepach. Nie ma żadnego powodu, dla którego mogłoby się coś takiego wydarzyć. Gospodarka działa normalnie, mimo że pojawiają się pewne negatywne zjawiska, które powodują spowolnienie wzrostu. Według eksperta ewentualnie może brakować gazu, więc już teraz warto go oszczędzać.

– Prawdopodobieństwo wystąpienia niedoborów w sklepach jest niewielkie. Polska jest krajem samowystarczalnym żywnościowo. Przykładowo, produkuje o 42% więcej zbóż, niż wynosi krajowe spożycie. Nadwyżkę odnotowujemy również m.in. w produkcji mleka, drobiu czy wołowiny. Na skutek przerwanych łańcuchów dostaw występować mogą jedynie braki paru produktów, np. oleju czy miodu - przekazuje Sebastian Sajnóg, analityk zespołu makroekonomii Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

- Krajowi producenci żywności wskazują, że droższe ceny energii utrudniają produkcję. To zwiększa odsetek osób obawiających się braków towarów – dodaje Sajnóg.

Seniorzy grupą najbardziej zestresowanych klientów

Z sondażu również wynika, że częściej ww. obawy mają kobiety niż mężczyźni (57,9 proc. – 48,3 proc.). O swoich lękach w tym zakresie mówią przede wszystkim osoby w wieku 56-80 lat (wśród nich – 54,6 proc.), z miesięcznymi dochodami netto 5000-6999 zł (58,5 proc.), wykształceniem podstawowym i gimnazjalnym (56 proc.), a także z miejscowości od 20 tys. do 49 tys. mieszkańców (58,8 proc.).

– Wyniki badań wśród poszczególnych grup pokazują, że obawy są wyższe wśród osób starszych. Moim zdaniem, może to być pokłosiem ich doświadczeń z PRL-u, kiedy niedobory były powszechne. Natomiast od czasu transformacji, czyli już od ponad 30 lat, one w ogóle nie występują i trzeba o tym pamiętać – podkreśla ekspert Santander Bank Polska.

Wiemy też, że częściej obaw nie mają mężczyźni niż kobiety (39,8 proc. – 25,6 proc.). Ponadto taką postawę przyjmują głównie osoby w wieku 23-35 lat (wśród nich – 38,5 proc.), z miesięcznymi dochodami netto powyżej 9 tys. zł (41 proc.), wykształceniem wyższym (32,8 proc.) i z miast liczących powyżej 500 tys. mieszkańców (38,9 proc.).

– Grupa z największymi dochodami ma najszerszy dostęp do oferty wielu sklepów. Może więc pojechać na zakupy do innej placówki, a także nabyć towary po wyższej cenie. Te osoby zazwyczaj nie robią przetworów na zimę, przez co nie za bardzo interesują się, ile kosztują takie produkty jak ocet, sól czy cukier. Ludzie mniej zamożni natomiast bardziej zwracają uwagę na ceny tych artykułów. Kupują je bowiem w większych ilościach, żeby z reguły zrobić domowe przetwory – zaznacza dr Łuczak.

Panikę zapoczątkowała wojna na Ukrainie: wykupowanie towarów, opróżnianie bankomatów, zapasy paliwa

Marcin Luziński przypomina, co działo się na samym początku pandemii i wojny w Ukrainie. W pierwszym przypadku konsumenci zaczęli wykupywać ze sklepów mąkę, cukier i przetwory. W drugim – nabywali na zapas paliwo i wypłacali gotówkę z bankomatów.

Ekspert przyznaje, że faktycznie tych towarów zabrakło, ale tylko dlatego, że sklepy nie nadążały z logistyką w obliczu wzmożonego popytu. Przed bankomatami i stacjami paliw ustawiały się długie kolejki. Ale to trwało tylko kilka dni. Jak zaznacza ekonomista, informacje o „deficytach” często rozchodzą się tzw. pocztą pantoflową. W efekcie brak towaru w jednym sklepie może spowodować falę zakupów w sąsiednich placówkach i wywołać niedobór na całym lokalnym rynku.

– Na skutek paniki dostawcy nie nadążają uzupełniać asortymentu i dlatego właśnie wystąpiły braki cukru. Takie decyzje konsumenckie o masowych zakupach mogą generować czasowe problemy na rynku. Zwiększona liczba chętnych nabycia danego produktu stanowi pokusę dla sprzedawców, by zwiększać swoje zyski. Firmy mogą podnosić ceny, jak to było w przypadku cukru – podkreśla analityk PIE.

Z kolei dr Łuczak zwraca uwagę na sieci, które zdążyły zrobić zapasy deficytowych produktów. One mogą dodatkowo zarobić na marży i zapewne tak się dzieje. Niestety, tracą na tym konsumenci. Jednak według eksperta, w dłuższej perspektywie sytuacja powinna się unormować.

Chwilowe braki i windowanie cen na zdestabilizowanym rynku są nieuchronne

Natomiast póki co należy spodziewać się wyższych cen na deficytowe produkty, a nawet czasowy braków towarów w części sieci. Mimo to konsumenci nie powinni wpadać w panikę, gdyż wtedy zazwyczaj podejmują najgorsze decyzje. Kupują artykuły niepotrzebnie na zapas czy też po bardzo niekorzystnych cenach.

– Moim zdaniem, należy do sprawy podchodzić racjonalnie i nie ulegać panice. W większości przypadków takie zachowania odbijają się negatywnie na samych konsumentach. Oni tracą czas i często muszą zapłacić więcej, gdyż sprzedawcy nierzadko korzystają z okazji i podnoszą ceny – podsumowuje Marcin Luziński.

Chęć zgromadzenia zapasów podstawowych dóbr w trudnych ekonomicznie czasach nie jest niczym dziwnym. Natomiast zawsze warto przeanalizować, czy są jakiekolwiek przesłanki, by doszło do faktycznego kryzysu na rynku danego produktu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Strefa Biznesu - Sytuacja na rynku pracy w 2023 roku

Materiał oryginalny: W sklepach znów zabraknie cukru? Co drugi Polak gotowy kupować na zapas, hasło do paniki zakupowej dają seniorzy [10.10.2022] - Strefa Biznesu

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
smak56
Kilka dni temu byłem w jednym z dyskontów. Chciałem kupić 1 lub 2 kg cukru. Przy regale okazało się, że jeżeli kupię 5 kg otrzymam zniżkę około 1 zł na kilogramie. Kupiłem 5 kg.
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie