Względne pojęcie lepszości

Kamilla Placko-Wozińska
Udostępnij:
Jak przed wyborami każdymi, dziad oświadczył, że tym razem, to on już na pewno głosować nie pójdzie. - Jak to nie? Obowiązek to jest przecież - baba zaprotestowała, a on na to, że obowiązków własnych to wystarczająco ma. Argument, że dziecku przykład zły daje odpadł już wiele lat temu, o postawach obywatelskich dziad słuchać nie będzie, baba myślała…

- Może domowe głosowanie urządzimy? Takie referendum, czy iść masz, czy nie? - zaproponowała.

- Dobra - ty jesteś za, ja przeciw i po głosowaniu - dziad radośnie się uśmiechnął, ale baba asa z rękawa wyjęła na to: - Dziecko jeszcze spytać musimy… Zameldowane tu jeszcze jest, to i w punkcie naszym głosować może…

Pociecha, jak tylko wpadła zaraz na tak była.

- Kiedyś to łakocie mi kupowałyście, żebym tylko do urny poszedł - dziad swoje ugrać próbował.

- Wtedy to działalność korupcyjna była, głos twój kupowałyśmy jakby, teraz tak nie można - dziecko wyjaśniło.

- No właśnie, ważne żebyś poszedł, możesz sobie na kogo chcesz głosować - baba wtrąciła.

- Na kogo chcesz, ale ze wskazanej przez nas listy - pociecha uzupełniła i babę spojrzeniem zmroziła. Dziad dla spokoju świętego w końcu ustąpił.

- Wiem, na kogo zagłosuję - oświadczył. - Taki jeden to mejla do mnie przysłał… Nie pamiętam skąd jest, ale o 4.09 wysyłał, czyli po nocach nie śpi, tak o kraju myśli.
Dziecko okiem tylko na mejla rzuciło i zaprotestowało, bo z listy niewskazanej bardzo był: - Co ty, dziadzie. Nie śpi, bo imprezuje na pewno. Lepszego ci znajdę…

A potem cisza wyborcza w domu zaległa, bo dziad oświadczył, że jak słowo o polityce padnie jeszcze, to on się wycofa. Ku zdumieniu baby, jak na przyjęcie do przyjaciół poszli, też cisza owa była. Nawet się trochę zadziwiła, że na tematów tyle rozmawiać można, co polityką nie są. Koleżanka na ten przykład wspominała, jak to kiedyś policja na radar ją chwyciła na drodze dwupasmowej, a ona przekonywała, że pewna była, że autostradą nową jedzie, tylko źle zaprojektowaną… Łzy ze śmiechu baba w oczach miała, gdy głos gościa nowego ją dobiegł: - To jeszcze nic! Lepsze wam opowiem…
Jak opowiadał o mandacie za parkowanie złe, baba przykrość na twarzy koleżanki ujrzała, że jej to słabe niby było.
Kolega jeden z Indii wrócił właśnie.

- Na słoniu jechałem, wyobrażacie sobie… - opowiadać zaczął, ale nie skończył.

- To jeszcze nic! Lepsze wam opowiem - gość ów przerwał. I historią o rowerze pożyczonym w Bułgarii się podzielił.

- Nie było lepsze - baba jak nie ona, bo na co dzień łagodną raczej jest przerwała. - O słoniach posłuchać chciałam…

- To słuchaj, jak zabrałem córki do zoo… - gość niezrażonym pozostał. Na szczęście rozmowy w podgrupach się zaczęły i baba nie dosłuchała do końca.

W babskim towarzystwie pogawędkę toczyły, gdy koleżanka jedna po przejściach przykrych przyszła. Teściową, którą lubiły wszystkie pochowała niedawno. Przyciszonymi głosami wyrazy współczucia składały jej właśnie, gdy rozbawiony gość do nich dotarł.

- Ciszej, teściowa Doroty umarła niedawno - jedna z koleżanek uwagę zwróciła. Ale kolega rozpędzonym bardzo już był i całkiem głośno rzekł:

- To jeszcze nic! Lepsze....

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie