Zapomniany lider robotników, pominięty uczestnik Czerwca '56

    Zapomniany lider robotników, pominięty uczestnik Czerwca '56

    Krzysztof M. Kaźmierczak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Edmund Taszer 1926-2005
    1/4
    przejdź do galerii

    Edmund Taszer 1926-2005 ©Repr. Krzysztof M. Kaźmierczak

    Edmund Taszer w miesiącach poprzedzających wybuch poznańskiego buntu w czerwcu 1956 roku był związkowym liderem robotników z Cegielskiego. Mimo iż należał do PZPR, to władze partii traktowały go jak wroga.
    W dniach poprzedzających wybuch protestu w zakładach Cegielskiego Edmund Taszer, należący do PZPR i kierujący od 1954 r. radą zakładową z ramienia związku metalowców, ściśle współpracował z bezpartyjnym Stanisławem Matyją, uważanym za nieformalnego przywódcę poznańskich wystąpień robotniczych.

    Obaj starali się o to samo, obaj byli w 1956 roku powszechnie szanowani przez pracowników największego zakładu przemysłowego Poznania. Dzisiaj jednak pamięta się tylko o jednym z nich.

    Życiorys z zakrętami

    Chociaż przez większość życia był związany z Poznaniem, to z pochodzenia był warszawiakiem. Ze stolicą wiążą się dramatyczne przeżycia Taszera z okupacji.
    Podczas powstania został wykorzystany wraz z innymi przez Niemców jako żywa tarcza do ataku czołgów na barykadę na Woli. Na szczęście został odbity przez oddział Armii Krajowej. Przyłączył się do niego, ale znów dostał się do niewoli. Miał zostać rozstrzelany, ale już w trakcie przeprowadzania egzekucji ponownie życie uratował mu atak AK-owców. Walczył wraz z nimi do końca powstania. Po jego kapitulacji wywieziono go do jednej z filii obozu koncentracyjnego Mauthausen w rejonie Linzu w Austrii.

    Uwolniony w maju 1945 roku przez Amerykanów wrócił do Polski. Rok później powołano go do zasadniczej służby wojskowej w poznańskim pułku Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W jego szeregach brał udział w walkach z "reakcyjnym podziemiem" i UPA. Dosłużył się stopnia sierżanta. Kiedy w 1952 roku na własną prośbę odszedł z KBW, skierowano go do pracy w zakładach Cegielskiego. Miał pracować za biurkiem w dziale personalnym, ale wolał zostać ślusarzem.

    Oszukani przez władze

    Kiedy w 1955 roku zaczęto obniżać zarobki robotników, Taszer intensywnie starał się o poprawę ich sytuacji. Już wówczas, pomijając pośrednie szczeble władz, zgodnie z wolą załogi, interweniował bezpośrednio w Warszawie. Po każdej interwencji zwoływał zebranie pracowników, tzw. masówkę, na której krytycznie wyrażał się o braku reakcji na postulaty. Kierownictwo PZPR uważało, że w ten sposób podburza robotników przeciwko zwierzchnikom i władzy.

    Edmund Taszer od 1954 r. walczył o poprawę sytuacji robotników w Cegielskim. Publicznie mówił, że władze oszukują pracowników.

    Sytuacja ekonomiczna pracowników zaczęła gwałtownie pogarszać się od wiosny 1956 roku. Głodowym pensjom towarzyszyły wciąż zwiększające się normy do wykonania, zmuszające do pracy nawet po 12-16 godzin na dobę. Niezadowolenie osiągnęło apogeum w czerwcu. Trzy dni przed wybuchem rewolty robotnicy wybrali Edmunda Tasze-ra na członka oraz przewodniczącego ich 27-osobowej delegacji do Warszawy.

    Negocjacje z ministrem przemysłu maszynowego Romanem Fidelskim zakończyły się sukcesem. Po powrocie Taszer i Matyja ogłosili to pracownikom Cegielskiego, ale kiedy minister przyjechał do fabryki, na spotkaniu z załogą wycofał się ze wszystkich ustaleń. O mało co nie doszło do jego zlinczowania. Nazajutrz rano po raz kolejny oszukani, oburzeni robotnicy wyszli na ulice Poznania, domagając się chleba i wolności.

    Już po opanowaniu miasta przez manifestantów, zarzewiem do eskalacji protestu i zdobycia aresztu była rozpowszechniana na ulicach wieść o uwięzieniu członków warszawskiej delegacji robotników, w tym Taszera i Matyi. Obaj byli wśród protestujących, ale nie mogli jednak wyjaśnić, że to plotka i powstrzymać tłumów.

    Po stłumieniu rewolty związkowca nie aresztowano. Był jednak przez kilka dni przetrzymywany na terenie Cegielskiego. W 1981 roku wspominał, że funkcjonariusze bezpieki ubliżali mu i bili po twarzy.

    Krew dla walczących Węgrów

    Edmund Taszer był zwolennikiem reformy socjalizmu na wzór węgierski. Chciał zwiększać kompetencje pracowników, ale próby te blokowało kierownictwo zakładów i partii. Mimo pacyfikacji poznańskiego buntu, jego sentyment do starań Węgrów nie wygasł. Jesienią 1956 roku po wybuchu powstania węgierskiego Taszer zorganizował w Cegielskim zbiórkę krwi . Był też członkiem delegacji, która zawiozła ją do Budapesztu. Po powrocie mówił, że zniszczona przez wojska sowieckie stolica Węgier przypomina Warszawę po powstaniu. Założył przy fabryce filię Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Węgierskiej.

    Na bazie swojej popularności po październikowej odwilży Taszer został posłem PZPR. Podobno to uratowało go przed wyrzuceniem z fabryki. Po zakończeniu kadencji w 1961 r. wrócił do Cegielskiego, ale odszedł stamtąd w 1965 roku. Według niektórych relacji został do tego zmuszony. Potem pracował w kilku przedsiębiorstwach. Dwa lata przed emeryturą, w 1983 roku otrzymał etat w KW PZPR, w dziale listów.

    Był członkiem partii do końca jej istnienia. Mimo PZPR-owskiej legitymacji, podczas karnawału "Solidarności" i obchodów 25. rocznicy Czerwca'56 traktowano go jako ważnego uczestnika tamtych wydarzeń. Jego relacje opublikowano w cieszącej się ogromną popularnością książce "Poznański Czerwiec 1956". Tak jak inni autorzy, swoje honorarium Taszer przekazał na Pomnik Ofiar Czerwca 1956.

    Na marginesie historii

    Po zmianie ustroju w 1989 roku Taszer trafił na margines historii. Nie zapraszano go już na obchody czerwcowych rocznic, chociaż to on w latach 50. 0 60. angażował się w upamiętnianie Czerwca'56. Nie przyznano mu też honorowego obywatelstwa miasta Poznania i Orderu Odrodzenia Polski o co w 2003 roku starało się Wielkopolskie Stowarzyszenie Pilotów Wycieczek i Przewodników Turystycznych. Rozgoryczony wyprowadził się z Wielkopolski. Były lider związkowy z Cegielskiego nie doczekał obchodów 50. rocznicy Czerwca '56. Zmarł 7 kwietnia 2005 roku w Krakowie.

    - Niesprawiedliwością dziejową jest niepamiętanie o tym człowieku. Edmund Taszer był wprawdzie członkiem partii, ale w 1956 roku nie stał po stronie władzy, tylko robotników. Odegrał istotną rolę w wydarzeniach, które doprowadziły do wybuchu poznańskiego buntu - uważa prof. Wiesław Olszewski z Instytutu Historii UAM.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ZAPOMNIENIE

    ANDRZEJ TASZER (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    JAK BYL POTRZEBNY TO GO HONOROWANO A POTEM JAK ZE WSZYSTKIMI INNYMI -SZYKANOWANO I ZAPOMNIANO OJCIEC MOJ UCZESTNIK POWSTANIA WARSZAWSKIEGO ODZNACZONY KRZYZEM POWSTANCZYM - ZMARL W DNIU WYBUCHU...rozwiń całość

    JAK BYL POTRZEBNY TO GO HONOROWANO A POTEM JAK ZE WSZYSTKIMI INNYMI -SZYKANOWANO I ZAPOMNIANO OJCIEC MOJ UCZESTNIK POWSTANIA WARSZAWSKIEGO ODZNACZONY KRZYZEM POWSTANCZYM - ZMARL W DNIU WYBUCHU POWSTANIA1980R CZESC ICH PAMIECIzwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo