Przeciętny Polak pracuje ponad 42 godziny w tygodniu, o nawet 8 godzin więcej niż Niemiec. Nasza wydajność wciąż jednak odbiega od średniej europejskiej. I rośnie coraz wolniej. „Czy się stoi, czy się leży...”, szewskie poniedziałki - dziś to już tylko historia. Polacy należą do pracujących najwięcej w Europie.Według danych Euroststu przeciętny Polak spędza w pracy 40-42,5 godziny w tygodniu. To jeden z najwyższych wyników w Europie. Nie jesteśmy sami. Podobnie obciążeni pracą są Czesi i Słowacy, Bułgarzy i...Grecy.

W większości państw Europy Zachodniej pracuje się mniej. Od 37 do 38,6 godziny pracują Hiszpanie, Finowie i Austriacy. Niemcy - uchodzący za wyjątkowo pracowitą nację poświęcają na pracę 35 do 37 godzin w tygodniu, podobnie jak Brytyjczycy, Szwedzi czy Belgowie. Do najmniej zapracowanych należą Holendrzy. W kraju tulipanów przeciętnie na pracę poświęca się od 20 do 30,5 godziny.

W wielu krajach Europy tendencja do skracania czasu pracy jest bardzo wyraźna. Francuski tydzień pracy to 35 godzin. W Szwecji w części instytucji publicznych pracuje się 30 godzin w tygodniu.

W Polsce takie koncepcje, nawet jeśli się pojawiają, nie spotykają się z dobrym przyjęciem. Przeciwnie - dotychczasowe propozycje zmian w kodeksie pracy dotyczące m.in okresu rozliczania czasu pracy zmierzały w praktyce do wydłużenia tygodnia pracy. Nie przeszły, ale na skrócenie wymiaru czasu pracy też nie ma co liczyć. Zdecydowanie sprzeciwiają się temu pracodawcy.

- Polscy pracownicy wciąż są mało wydajni - twierdzi Jeremi Mordasewicz z Business Centre Club. - Niemcy czy Finowie mogą pracować krócej, bo są efektywniejsi. Poza tym, jeśli chcemy pokonać dystans dzielący nas od Europy Zachodniej musimy pracować więcej - podkreśla.
 

Jaka firma, taka wydajność
Choć statystki wskazują, że efektywność czasu spędzanego przez nas w pracy jest niewielka, wydajność polskich pracowników rośnie. W 2013 roku wzrosła rekorodowo - o 5,6 proc. W latach 2010 i 2011 - wzrost ten wynosił powyżej 4 proc. Później dynamika wzrostu znacznie osłabła 1,7 i 1,6 proc. w latach 2012 i 2o13, 0, 9 proc. w 2014 roku. Nie w każdej branży jest jednakowo, ale ekonomiści nie są optymistami.

- Faktem jest, że w Polsce absencja w pracy z różnych powodów należy do najwyższych w Europie - twierdzi dr Agnieszka Ziomek z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. - Ale nie przypadkiem, i to już od lat polscy pracownicy za granicą uchodzą za bardzo kompetentnych i wydajnych - podkreśla.

Ekonomistka zwraca też uwagę, że kluczowym czynnikiem dla wydajności pracowników jest organizacja pracy, a także poziom zaawansowania technologicznego przedsiębiorstw.

- Ewidentnie organizacja pracy to rola kadry menadżerskiej. Większość polskich firm jest niedoinwestowanych zarówno jeśli chodzi o nakłady na technologię, jak i na kapitał ludzki - podkreśla. -Tam, gdzie jest inaczej i gdzie za technologią idzie nadanie czynnościom jakie wykonuje się przy taśmie dodatkowej treści, jak choćby możliwość wpływania na przebieg całego procesu - efektywność rośnie.
Jako przykłady podaje Volkswagena czy chińskie koncerny metalurgiczne działające na polskim rynku.



Polacy są najbardziej wydajni na obczyźnie lub w zagranicznych firmach
 

Trudny temat
- Jak jest dobra atmosfera, jest i wydajność - mówi Piotr Olbrys, przewodniczący „Solidarności” w Volkswagenie. - To praca przy taśmie, która ma swoją specyfikę, ale zawsze podkreślamy, że ludzie muszą pracować normalnie. Mamy więcej przerw niż wymaga kodeks, ludzie pracują w zespołach, tak, że w sytuacji kryzysowe mogą się zastępować nawzajem. Wspólnie z pracodawcą dbamy o ergonomię stanowisk- podkreśla.

Szeregowi pracownicy twierdzą, że wymaga się od nich więcej niż od niemieckich kolegów.

- Nie narzekam ani na pracę, ani na płacę - mówi jeden z pracowników produkcji. - Ale faktem jest, że w Niemczech nie pracuje się w weekendy, mamy też wyższe normy ilościowe i jakościowe. Jeśli ktoś mówi o małej wydajności Polaków - to nie u nas.

Pracownicy Amazona nie raz otwarcie skarżyli się na śrubowanie norm.
- Mieliśmy podejrzenia, że są one wyższe niż np. w Niemczech - mówi Piotr Krzyżaniak, były pracownik i działacz związkowy. - Okazało się, że to nie takie pewne, ale z całą pewnością tam nie zdarza się zwalnianie za niską wydajność. W Polsce - tak.

Pracować więcej, żeby poprawić kondycję gospodarki? Wbrew pozorom nie zawsze to takie oczywiste.

Wenezuela zmagająca się z brakiem wody i głębokim kryzysem energetycznym z powodu El Nino poszła w przeciwną stronę. Żeby oszczędzać wodę i energię  tamtejszy sektor publiczny będzie pracował jedynie w poniedziałki i wtorki od 7 do 13. 12-godzinny tydzień pracy będzie miało 2,5 miliona osób w 30-milionowym kraju. Pozostali - z tych samych powodów - pracują od poniedziałku do czwartku. Będzie tak przynajmniej do 6 czerwca.