Zoo Poznań: Zaczął się proces za znęcanie się nad tygrysem

    Zoo Poznań: Zaczął się proces za znęcanie się nad tygrysem

    Zdjęcie autora materiału

    Norbert Kowalski

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Tygrysy w poznańskim zoo
    1/8
    przejdź do galerii

    Tygrysy w poznańskim zoo ©Andrzej Szozda

    W poznańskim sądzie rozpoczął się proces Bartosza B., który jest oskarżony o znęcanie się nad tygrysem w zoo. Pozwany nie przyznaje się do winy.
    – Nie chciałem skrzywdzić tygrysa. Nic złego mu nie zrobiłem. Znalazłem się w nieodpowiednim miejscu i tak wyszło, że jakoś zakłóciłem jego spokój – mówił podczas wczorajszego procesu Bartosz B. Mężczyzna jest oskarżony o znęcanie się nad jednym z tygrysów w poznańskim zoo. Śledczy zarzucili mu, że dręczył zwierzę poprzez dźganie tygrysa kijem, a wcześniej wdarł się na teren zakazany dla turystów.

    Przypomnijmy, że do kontrowersyjnego zdarzenia doszło w maju ubiegłego roku. Wtedy to grupa osób wtargnęła na niedozwolony teren przy tygrysiarni. Jeden z mężczyzn miał kłuć kijem tygrysa. Mimo natychmiastowej reakcji dyrekcji zoo oraz poinformowania policji, nikt nie został zatrzymany. Podejrzany mężczyzna sam zgłosił się na policję po tym jak zostało opublikowane jego zdjęcie.

    W środę Bartosz B. poinformował w sądzie, że przyznaje się jedynie częściowo do zarzucanego mu czynu. – Przyznaję, że wtargnąłem na teren niedozwolony dla turystów, ale nie przyznaję się do drażnienia i dźgania zwierzęcia – wyjaśniał Bartosz B.

    Opowiadał również, że feralnego dnia udał się do zoo ze swoją kuzynką i kuzynami. – Było tak dużo osób, że nie mogliśmy zobaczyć tygrysów w miejscu dozwolonym. Wpadłem na głupi pomysł, że wezmę swojego kuzyna na niedozwolony teren – tłumaczył oskarżony mężczyzna.

    Bronił się również twierdząc, że nie było żadnego znaku, który zakazywałby wejścia na teren przy tygrysiarni. Jednocześnie mówił, że on i jego kuzyni chcieli, żeby tygrys odwrócił się w ich stronę, by zrobić sobie z nim zdjęcie.

    – Zobaczyłem w płocie dziurę wielkości pięści. Sięgnąłem po patyk i „pojeździłem” nim po drugiej siatce, przy której był tygrys. Ona była oddalona o jakieś dwa metry od siatki, przy której staliśmy. Później dałem patyk kuzynowi. On zrobił to samo i poszliśmy – mówił Bartosz B.

    « 2

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    krótko

    security (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 4

    Jeśli rozdrażniona Kira miałaby sforsować ogrodzenie, to najlepszy dowód na to, że ogród na Malcie powinien zostać zamknięty jako potencjalnie niebezpieczny dla zwiedzających i mieszkańców...rozwiń całość

    Jeśli rozdrażniona Kira miałaby sforsować ogrodzenie, to najlepszy dowód na to, że ogród na Malcie powinien zostać zamknięty jako potencjalnie niebezpieczny dla zwiedzających i mieszkańców Poznania. Epatując i podgrzewając atmosferę należy być rozważnym, szanowna dr Zgrabczyńska!zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ktoś kręci

    eks (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 5

    Ktoś tu najwyraźniej kręci!

    Mowa jest o monitoringu z kamer, o które zoolog dopiero 'post factum' zaczął się starać (środki na zakup i instalację), o forsowaniu lasu przez który nawet dziecko...rozwiń całość

    Ktoś tu najwyraźniej kręci!

    Mowa jest o monitoringu z kamer, o które zoolog dopiero 'post factum' zaczął się starać (środki na zakup i instalację), o forsowaniu lasu przez który nawet dziecko przejdzie bez trudu. Wreszcie w innych mediach cytowano wypowiedź przed sądem kierującej zoo, że zatrzymała oskarżonego, ale jej uciekł. A czy czasem to nie ona chwaliła się wolontariuszkami, które dziwnym trafem były na miejscu i go zatrzymały, a które okazały się osobami zaangażowanymi w jej projekt-klapę pt. Dom Pana Kota i jego człowieka? Na takie mijanie się z prawda lub co najmniej fantazjowanie mam dowód, ale nie miejsce i pora o tym pisać. Inną sprawą jest, że łobuzowi należy się solidna kara, która nauczy go, że z dzikimi zwierzętami nie ma zabawy (nawet gdy są to 'niedźwiadki', 'misie', 'misiowatości', czy 'ich misiowate wysokości' - wszystkie określenia z oficjalnych serwisów ZOO)!

    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Prośba o przykładne ukaranie.

    Zwierzątko z ZOO (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 4

    Mam nadzieję, że Sąd przykładnie ukarze tego gostka. Żeby innym do głowy nie przychodziły podobne pomysły. Prosimy Dziennikarzy o dozorowanie procesu i nagłośnienie wyroku.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo