Działania CBA mają związek z wykupem Ciech S.A. przez Jana Kulczyka w 2014 roku. W tle są „taśmy prawdy” z 2014 r. z nagraniami rozmów biznesmena z politykami.

- Zabezpieczyliśmy dokumenty i dane komputerowe. Czynności u byłego prezesa zakończyły się i na żądanie zostały wydane dokumenty dotyczące sprawy - poinformował Wydział Komunikacji Społecznej Centralnego Biura Antykorupcyjnego, po tym jak funkcjonariusze wkroczyli wczoraj do biur Kulczyk Holding oraz Ciech S.A. Ponadto przedstawiciele CBA weszli również do mieszkań byłego prezesa i wiceprezesa Ciech S.A.

CBA zapewnia jednak, że żadne osoby nie zostały zatrzymane. Oświadczenia dotyczące wczorajszej akcji funkcjonariuszy CBA wydały już obie firmy, do których wkroczyli agenci.

- Spółka Kulczyk Holding S.A. została poproszona o dobrowolne wydanie rzeczy i dokumentów związanych z ogłoszeniem w marcu 2014 roku przez KI Chemistry Sarl. wezwania do zapisywania się na sprzedaż akcji spółki Ciech S.A. oraz dokumentów związanych ze zbyciem tych akcji - wyjaśnia Marta Wysocka-Antonsen, rzecznik grupy Kulczyk Holding.

Odpowiednie dokumenty wydali również pracownicy grupy Ciech S.A. - Przedstawiciele Ciech S.A. ściśle współpracują z funkcjonariuszami w interesującym CBA zakresie. Zarząd Ciech S.A. podkreśla z całą stanowczością, że transakcje związane z akcjami spółki oraz komentarze na ich temat pozostają bez związku z jej bieżącą działalnością biznesową - opowiada Maciej Powroźnik, rzecznik spółki Ciech.

Działania CBA dotyczą prywatyzacji koncernu chemicznego Ciech w 2014 roku. Wtedy to Jan Kulczyk wykupił poprzez swoją spółkę KI Che-mistry prawie 40 procent akcji kontrolowanej przez państwo grupy, za które zapłacił 619 mln złotych. Po jakimś czasie pojawiły się jednak podejrzenia, że Ciech mógł zostać sprzedany za zbyt niską cenę. Akcje spółki były bowiem sprzedawane za niespełna 30 zł. Tymczasem biura maklerskie wyceniały je powyżej tej kwoty podkreślając, że po restrukturyzacji spółka zaczęła notować dodatnie wyniki. Tematem zajęła się prokuratura, która wszczęła śledztwo w sprawie ewentualnych nieprawidłowości, do  których mogło dojść przy  sprzedaży koncernu.

W październiku ubiegłego roku dziennikarze Telewizji Republika ujawnili taśmy prawdy, na których nagrane były rozmowy Jana Kulczyka z Radosławem Sikorskim, ówczesnym ministrem spraw zagranicznych, Krzysztofem Kwiatkowskim, ówczesnym szefem Najwyższej Izby Kontroli oraz lobbystą Piotrem Wawrzynowiczem. Dyskusje dotyczyły między innymi prywatyzacji spółki Ciech. „Dwie niezależne forpoczty badały Włodka, czy on nie spęka przy podejmowaniu decyzji. Posłałem Stasia Gawłowskiego, to jest sekretarz w Ministerstwie Ochrony Środowiska i Kazia Plocke, sekretarza w Ministerstwie Rolnictwa. No i tam przy wódeczce gdzieś, chodzili, pytali, czy ten Włodek, który jest je**ny w Platformie, nie spęka, żeby Jankowi sprzedać Ciech” - mówił Piotr Wawrzynowicz do Jana Kulczyka. Wspomniany wyżej Włodek to prawdopodobnie Włodzimierz Karpiński, były minister skarbu państwa.

W rozmowach pojawiała się również tajemnicza postać „kierownika”, z którym Jan Kulczyk miał mieć dobre relacje. W kuluarach mówiło się, że może chodzić o samego Donalda Tuska. Kulczyk pytał Wawrzynowicza, czy jedna z osób wie o jego kontaktach z „kierownikiem”. - „Myślę, że nie. Kompletnie. Znaczy on bardzo dba o to, żeby to było hermetyczne (…) Niech dalej żyje w przeświadczeniu, że ci załatwi to tutaj. Znaczy i tak myślę, że to dużo. Wiesz, ja mam kontakt z kierownikiem, on jest bardzo często w poniedziałek w samolocie z Gdańska” - odpowiedział Wawrzy-nowicz.

Prywatyzacja Ciech S.A. nie jest pierwszym przypadkiem, kiedy nazwisko Jana Kulczyka pojawia się w kontrowersyjnym świetle. Wcześniej było obecne przy okazji afery Orlenu.

STREFA BIZNESU NA FACEBOOKU. POLUB NAS!