Agencje towarzyskie w Poznaniu i Wrocławiu rozbite przez CBŚP. Gangsterzy-sutenerzy dzięki prostytutkom mieli zarobić 1,44 mln złotych

Łukasz Cieśla
Łukasz Cieśla

Wideo

Zobacz galerię (5 zdjęć)
Osiem agencji towarzyskich, które jako salony masażu działały głównie w Poznaniu i we Wrocławiu, zostało rozbitych przez Centralne Biuro Śledcze Policji. W zeszłym tygodniu zatrzymano 11 osób, którym zarzucono udział w grupie przestępczej i sutenerstwo, czyli zarabianie na prostytucji. Przez dwa lata działalności grupa miała zarobić nawet 1,44 mln złotych. Kobietom, które chciały zrezygnować z pracy w agencjach, grożono ujawnieniem ich zdjęć w internecie.

- Agencje oficjalnie działały jako salony masażu, na terenie Wielkopolski i Dolnego Śląska. Na wniosek prokuratury, sąd aresztował cztery osoby, w tym mężczyznę, któremu zarzucono kierowanie tą grupą przestępczą – mówi prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik poznańskiej Prokuratury Okręgowej.

Czytaj też: Agencje towarzyskie w Poznaniu: W pięciu mieszkaniach działały "salonu masażu". Ewa D., ps. Kama i jej pomocnik są w areszcie

Prokuratura prowadzi postępowanie wspólnie z Centralnym Biurem Śledczym Policji. Śledczy ustalili, że przez agencje i salony masażu przewinęło się około sto prostytutek. Werbowano je ogłoszeniami o pracy w charakterze masażystki. Wiele z nich to Ukrainki, były także Polki. Niektóre rezygnowały, gdy na miejscu dowiadywały się o rzeczywistej pracy. Inne się decydowały. Ale gdy któraś z kobiet chciał później opuścić agencję, słyszały, że ich zdjęcia zostaną ujawnione w internecie.

- Jeśli któraś z kobiet chciała odejść z "biznesu", lider grupy miał stosować psychiczne formy nacisku np. groźby ujawnienia jej wizerunku na stronie internetowej. Nieposłuszeństwo było karane finansowo, a w niektórych przypadkach kobiety traciły większość zarobionych pieniędzy

- informuje policja.

CBŚP w swoim komunikacie podaje, że 34-letni szef grupy o pseudonimie „Norbert” mógł zarabiać nawet 60 tys. zł. W trakcie ubiegłotygodniowych przeszukań i zatrzymań policja zabezpieczyła 100 tys. złotych, biżuterię, samochody oraz 2 kg marihuany. Śledczy podkreślają, że grupa była dobrze zorganizowana. Miała własne „call center”, które zajmowało się umawianiem klientów i wskazywaniem adresów mieszkań, gdzie pracowały prostytutki.

Sprawdź też:

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie