Brązowa plaga zjada Małopolskę. Lekarstwem sól, motyka i... piwo

Piotr Subik
Makabra - mówi  Edward Nowak, sołtys wsi Zborczyce. A Zbigniew Gomułka bezradnie rozkłada ręce: - Środek chemiczny drogi, kury się nie chwycą. Może dzikie ptactwo?
Makabra - mówi Edward Nowak, sołtys wsi Zborczyce. A Zbigniew Gomułka bezradnie rozkłada ręce: - Środek chemiczny drogi, kury się nie chwycą. Może dzikie ptactwo? Michał Gąciarz
Udostępnij:
Nagie ślimaczyska zjadają Małopolskę - donosi "Dziennik Polski". Nie kapryszą. Zadowolą się byle czym. Kiedy są suche dni i grzeje słońce, szkodniki chowają się, gdzie się tylko da. Ale jak tylko popada, zaraz wychodzą na grządki. Podgryzą trochę, a resztę zostawią. Pobrudzą obrzydliwym śluzem. A najlepszymi sposobami na nie są motyka, piwo i sól.

Sołtys Gdowa Zbigniew Gomułka nie ma żadnych wątpliwości: to prawdziwa plaga. Pal licho, kiedy są suche dni i grzeje słońce, ślimaki wtedy chowają się, gdzie się tylko da. Ale jak tylko popada, zaraz wychodzą na uprawy. A przecież ostatnie dwa tygodnie to co chwilę deszcz i deszcz. Dlatego teraz można się na nie natknąć na każdym kroku. Także na każdym kroku widać ślady ich żerowania.

Plaga ślimaków nagich dotknęła gminę Gdów po raz pierwszy pięć lat temu. Rok był szczególnie wilgotny, padało i padało, nie było powodzi, tylko podtopienia. I nagle ni stąd, ni zowąd, z krzaków nad brzegami Raby i wszystkich potoków w okolicy zaczęły wychodzić one. One, czyli osobniki bez muszli. Sądząc po kolorach tułowia: pomrowiki plamiste, śliniki luzytańskie oraz wielkie. Brązowe jak miedź i czarne jak smoła. I w innych odcieniach też. Nawet z plamami. Wszystkie obrzydliwe. Fachowiec powiedziałby: "agrofagi", po ludzku - szkodniki. Stanowią coraz większe zagrożenie dla produkcji roślinnej, nie tylko pod Wieliczką. Są m.in. w okolicach Miechowa, Proszowic, w całej Małopolsce. A nawet w środku Krakowa. Prawie jak stonka ziemniaczana pół wieku temu, zawleczona do Polski ze stanu Kolorado. Chociaż akurat one przybyły z innej części świata - z Półwyspu Iberyjskiego.

Uwielbiają rzepak. Zwłaszcza w początkowej fazie życia - obgryzą liścienie i roślinka się już nie odbije. Umiera. W warzywach nie przebierają: marchewka, pietruszka, seler, pomidory - potrafią się wspiąć na sam szczyt krzaka. Podgryzą, a resztę zostawią. Nie przepadają zaś za czosnkiem i cebulą. Ale w gminie Gdów upatrzyły sobie szczególnie ogórki. 

Ale największy problem - twierdzi- mają ci, którzy hodują warzywa na handel. I z tego żyją. Na przykład w gospodarstwach ekologicznych. - Nie da się sprzedać pomidora czy papryki, w którą wgryzł się ślimak. Albo ze śladami śluzu - skarżą się tacy rolnicy.

Ślimaki mają naturalnych wrogów, to m.in. chrząszcze, żaby, ropuchy czy jeże. Ale też np. drozdy, bażanty i kaczki. Mięczaków jest jednak tak dużo, raczej nie do przejedzenia. Zwalczyć je pomagają  też: motyczenie, podorywki, orka i bronowanie, czyli zabiegi, które niszczą jaja ślimaków w glebie. Albo chemia - preparaty w granulkach, które sypie się na grządki jak cukier. Są też domowe sposoby - pułapki z piwem, do którego lgną ślimaki (i się topią), obsypywanie granic pól i grządek popiołem, igliwiem, piaskiem z talkiem, trocinami itp. Tak, by straciły poślizg. Wreszcie sypanie solą lub wapnem gaszonym, co sprawia, że zdychają z odwodnienia. Bo nie nadążają z produkcją śluzu. 

Tak radzi sobie z nimi m.in. pan Janusz, gospodarz z Książnic pod Gdowem. - Codziennie o dwudziestej trzeciej chodzę po działce i sypię, na każdego  troszkę. I pomaga. Czerwone basiory są i czarne. Ludzie narzekają przeokropnie, skądś się cholery przyniosły... - opowiada.

Więcej o ślimaku i walce ze szkodnikiem w "Dzienniku Polskim"

 

Źródło: Dziennik Polski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Brązowa plaga zjada Małopolskę. Lekarstwem sól, motyka i... piwo - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie