Dziesiątki lat szukają grobów bliskich [ZDJĘCIA]

    Dziesiątki lat szukają grobów bliskich [ZDJĘCIA]

    Krzysztof M. Kaźmierczak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Jan Jodzis po prawej w dolnym rzędzie
    1/5
    przejdź do galerii

    Jan Jodzis po prawej w dolnym rzędzie ©Archiwum rodziny J. Jodzisa

    Kolejne pokolenia ofiar zbrodni okresu stalinowskiego bezskutecznie szukają miejsc pochówku swoich bliskich. W czwartek ruszają poszukiwania ofiar zbrodni stalinowskich w Poznaniu i Gądkach. Dotarliśmy do nieznanego, wstrząsającego listu ks. Hieronima Lewandowskiego, który był świadkiem egzekucji.
    Rodziny na własną rękę próbowały ustalać, gdzie są pogrzebani ich bliscy. Pisały do sądów, prokuratur, więzień, archiwów. Bezskutecznie.

    Elżbieta Szajek poszukiwania prowadzi od lat 80. Dopiero wtedy dowiedziała się, że jej ojciec, Konstanty Downar został po wojnie rozstrzelany za udział w organizacji niepodległościowej, a ona sama urodziła się w szpitalu Urzędu Bezpieczeństwa, do którego trafiła jej aresztowana wraz z mężem matka. Przez dziesiątki lat ukrywała ona przed córką, że jej ojciec został zamordowany.

    - Odkąd poznałam prawdę próbuję dowiedzieć się, gdzie on jest pochowany. Moim marzeniem jest by mój ojciec miał swój grób - mówi Elżbieta Szajek.

    Wśród wielu osób, które szukają miejsc pochówku są także krewni Kazimierza Nowaka, byłego żołnierza Armii Krajowej. Dopiero przed dziewięcioma laty uzyskali oni oficjalne potwierdzenie, że został on rozstrzelany.

    - Może rodziny zamordowanych będą wreszcie mogły zapalić znicze na ich mogile - mówi Stefan Nowak, bratanek zamordowanego.

    O tym, że jego zabity w wieku 23 lat wuj jest prawdopodobnie pochowany w parku Szpitala Św. Rodziny przy ul. Niegolewskich w Poznaniu (gdzie rozstrzeliwano w 1945 roku) dowiedział się niedawno z "Głosu Wielkopolskiego".

    Od lat 50. starania o ustalenia miejsca pochówku prowadziła rodzina Jana Jodzisa, który w 1946 roku został rozstrzelany za udział w organizacji "Wolność i Niepodległość". Obecnie poszukiwania kontynuują dzieci rodzeństwa zamordowanego.

    Dopiero niedawno rodzina odkryła list od kapelana więziennego, który ukryła jego siostra (zmarła przed laty). Dowodzi on, że kapłan nie był jedynie niemym świadkiem zbrodni, ale docierał do bliskich ofiar.

    "Zachował spokój nadzwyczajny do ostatniej chwili, a nawet swoją pogodą ducha w podziw wprowadzał otoczenie" - tak ks. Hieronim Lewandowski opisał ostatnie chwile 25-letniego Jana Jodzisa.

    Z relacji nieżyjącego już kapłana wiadomo, że Jodzis został prawdopodobnie pochowany pod Gądkami, w tamtejszych lasach wykonywano dziesiątki egzekucji. Właśnie tam oraz na terenie dawnej siedziby UB, przy ul. Niegolewskich w czwartek zostaną przeprowadzone poszukiwania przy użyciu georadarów.

    - Sprawdzimy cały teren przy szpitalu, a potem fragment lasu w rejonie Gądek - mówi dr Krzysztof Szwagrzyk, ogólnopolski koordynator poszukiwań prowadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej.

    - Niestety, nie możemy być tego dnia na miejscu poszukiwań, ale planuję później pojechać z rodzeństwem do lasu pod Gądkami, by chociaż w ten sposób być bliżej naszego wujka - zapowiada Danuta Milkiewicz, krewna Jana Jodzisa.



    Chcesz skontaktować się z redakcją Głosu Wielkopolskiego? redakcja@glos.com




    POLECAMY:



    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    I mogą sobie szukać

    31 węzłowy Burke (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 28 / 19

    a zbrodniarze mają się doskonale. W sobotę u pancerniaków na Golęcinie będzie się działo . Ale Pan o tym pewnie dobrze wie. Pozdrowienia.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo