Mateusz Tymek tworzy technologię zmieniającą system transmisji pay-per-view. Utalentowany kaliszanin tworzy technologię zmieniającą system transmisji pay-per-view. Mało kto wie, że dzięki pracy 30-letniego Mateusza Tymka i jego zespołu możemy za granicą obejrzeć np. mecze piłkarskiej T-Mobile Ekstraklasy.

Mateusz zainteresował się programistyką dzięki wujkowi, który pokazał mu kilka prostych linijek turbo pascala. Rodzice kupili fachową książkę i wkrótce 12-latek sam zaczął pisać pierwsze programy, proste gierki - spadające klocki, czy węże. Był wierny swojemu hobby, wybierając szkołę, czyli klasę informatyczno-matematyczną w II LO im. Tadeusza Kościuszki oraz studia na kierunku fizyka i informatyka stosowana na kaliskim wydziale UAM. Przyznaje jednak, że informatyczna pasja nie przesłaniała mu świata.


- Normalny młody człowiek najwięcej czasu poświęca na zabawę, a nie na naukę - śmieje się.

Tym niemniej już na studiach zaczął pracować. Okazało się, że można zarabiać np. pisząc innym studentom programy na zaliczenie. Same zajęcia okazały się nudne, bo niewiele wnosiły do jego wiedzy jako programisty. Szybko zrozumiał, że dla pracodawców ważne są umiejętności i praktyka, a nie papierek. Dlatego po zrobieniu licencjatu nie kontynuował nauki, lecz otworzył własną firmę, zajmując się obsługą informatyczną i robieniem stron internetowych. Po 2 latach musiał zrezygnować, a ostateczny cios zadał... ZUS, bo trzeba było płacić normalną stawkę, na którą nie było go stać. Do pracy zniechęcali go także miejscowi klienci, którzy potrafili zwlekać miesiącami z zapłaceniem kilkuset złotych.

- Wtedy nie miałem pojęcia o biznesie, o tym, że samemu trzeba szukać klientów, nie rozumiałem, że każdy jest sprzedawcą, który oferuje swój towar - opowiada.

W poszukiwaniu szczęścia pojechał do większego miasta. W Poznaniu znalazł pracę w małej agencji interaktywnej już podczas drugiej rozmowy kwalifikacyjnej. Robił to, na czym się znał, a przede wszystkim znajdował czas na rozwój swoich umiejętności. W ciągu dnia tworzył sklepy internetowe, a wieczorami pisał programy i prowadził bloga. Po angielsku. Tak znalazł go przyszły szef.

Założyciel holenderskiej firmy informatycznej Cleeng Gilles Domartini szukał polskiego wykonawcy swojego projektu. Wpisał w wyszukiwarkę trzy słowa - „zend” „framework” i „poland”, a na samej górze wyskoczył mu blog „It’s possible” Mateusza. Holendrzy dali mu na początek z pozoru łatwe zadanie. Okazało się, że jeszcze nie umie wszystkiego, zadanie zajęło mu cały weekend, ale wywiązał się z niego znakomicie. Dostał etat. Projekt, który miał realizować, można nazwać „iTunes dla prasy”, system pozwalający kupować w sieci nie całą gazetę, ale pojedyncze artykuły. Udało się, ale połowicznie. Program funkcjonował, ale nie przynosił wielkich zysków. Wprawdzie już od kilku lat mówiło się o zmierzchu tradycyjnej prasy, ale jakoś nie nadchodził. Przełomem okazało się wykorzystanie tej technologii, ale w transmisji wideo. Zaczęło się w 2013 r. od relacji z walki bokserskiej w Danii, która nie zapowiadała się obiecująco.


- Tymczasem na tej jednej transmisji zarobiliśmy więcej niż przez dwa lata na gazetach - przyznaje Tymek.

Nie pozostało nic innego, jak skupić się na oprogramowaniu pozwalającym sprzedawać wideo. W Polsce system pay-per-view nie jest szczególnie popularny, ale np. w USA funkcjonuje od ponad 30 lat. Najpierw w kablówkach, potem w telewizji satelitarnej i wreszcie w internecie. Także dziś 70 proc. sprzedaży trafia za ocean. Stworzony w Poznaniu system szybko znalazł zastosowanie w sprzedaży wydarzeń i to nie tylko sportowych. Trzeba było się tylko przestawić na specyficzny język w branży wideo, co się udało. Rok później był piłkarski mundial. Wydawało się, że prawa do transmisji mają wszyscy, ale okazało się, że żadna telewizja nie była zainteresowana kibicami z Karaibów, co Cleeng znakomicie wykorzystał. Z czasem okazało się, że sprzedać można prawie wszystko. W USA popularne jest roller derby, czyli rywalizacja dwóch zespołów kobiet na wrotkach, jeżdżących po torze i nawzajem się blokujących się. Z pomocą kaliszanina i jego współpracowników relacje z meczów Wo-men’s Flat Roller Derby Associa-tion znalazły odbiorców na całym świecie, nawet w tak egzotycznych miejscach jak Sudan.

Dziś program tworzony przez Mateusza i jego zespół jest wykorzystywany także przez duże firmy, np. Canal+, czy Dailymotion, a cały rynek sprzedawanego w ten sposób wideo oceniany jest na 20 mld dolarów! Firma nadal nie ma dużego klienta z naszego kraju, a polska wersja platformy powstała dopiero w ub.r., przede wszystkim dlatego, że połowa pracowników to Polacy. Jakieś polskie akcenty jednak są, bo przecież za sprawą Dailymotion można w internecie, a więc niemal wszędzie, obejrzeć każdy mecz polskiej ekstraklasy piłkarskiej.

Cleeng ciągle rozwija swoją technologię, co pozwala znajdować nowych klientów, nie tylko wśród wielkich firm. Dziś każdy, kto ma odpowiednią kamerę, może samodzielnie sprzedać transmisję z własnego nagrania! Nowością jest także „znak wodny” w wideo. Każda transmisja zostaje sperso-nalizowana, a jej kolejne, nielegalne udostępnienie pozwala znaleźć nieuczciwego klienta.

- Staramy się, żeby korzystanie z naszych usług było proste, szybkie i tanie - wyjaśnia Mateusz Tymek i nie ma wątpliwości, że to się udaje.

STREFA BIZNESU NA FACEBOOKU. POLUB NAS!