Kłopotliwy prezent

Kamilla Placko-Wozińska
Pchły się babie przyśniły. Że pogryzły ją dotkliwie. Coś tak jej się kojarzyło, że pieniądze to duże oznacza. W internecie sprawdziła - szybkie zyski. Jako że inwestycji żadnych nie poczyniła, podwyżki chwilowo nie oczekiwała, wyszło jej na to, że w totolotka wygra. I bardzo jej się to przyda na święta, no i na prezent dla dziada, co imieniny miał. Pomyślała sobie nawet, że jak wygrana w miliony pójdzie, to dziadowi samochód kupi, co by kłótnie o ten jeden, co go mają, ukrócić.

Własnym oczom z trudem baba wierzyła, gdy kupon sprawdzała. Na pięć zakładów ani jednej liczby nie trafiła! Co jej zdaniem też nagradzanym być powinno.
Jak więc pomysł samochodu na dziada imieniny odpadł, za innym prezentem rozglądać się musiała. W internecie rzecz jasna, bo czasu na bieganie po sklepach nie miała. I znalazła, taki, że dziecko aż w zazdrość popadło. Dziad ostatnio sprawami mądrymi bardzo się zajmował - astrologią w sztuce. No to baba na pomysł wpadła, że lunetę mu kupi. Nawet taką w cenie przystępnej nabyć jej się udało. Niecierpliwie przesyłki oczekiwała, zwłaszcza że do lunety płyty z filmami były dodatkowo i mapy nieba też.

- Coś się babo stało? - pociecha zapytała, gdy babę nad paczką zastała. - Wyglądasz jakbyś się rozpłakać miała...

- Luneta przyszła - baba głosem grobowym odparła.

- To dobrze chyba, zdążyła przed imieninami - dziecko sytuacji dramatycznej nie rozumiało jeszcze.

- Tak, ale zobacz co jest napisane na pudełku… - palcem baba informację wskazała, że przyrząd ów dla dzieci od lat sześciu jest.

- Ale jaja! - pociecha ze śmiechu się pokładała. - Zabawkę mu kupiłaś…
Na te słowa, to już łzy prawdziwe do oczu baby naszły, co sprawiło, że dziecko się opamiętało i pocieszać nawet próbowało:

- No, nie jest tak źle - tłumaczyło. - Wszystko właściwie się zgadza, te lata też. Gorzej jakby do lat sześciu było.
Baba nieprzekonaną jednak była.

- To zostaw babo lunetę dla dziecka jakiegoś, a dziadowi zdążysz jeszcze coś kupić - nowy pomysł pociecha miała. - Skarpetki albo butelkę jakąś…

- Banalne - baba jak skamieniała siedziała i w punkt jeden bezmyślnie raczej patrzyła. Pociecha w tym czasie lunetę oglądała.

- Wcale nie widać, że to zabawka! - radośnie obwieściła. - Wystarczy, że napis zamażemy i dziad się nie zorientuje. Nie miał przecież nigdy prawdziwej lunety.

- I w pomazanym takim pudełku mu dam? - baba jeszcze powątpiewała.

- Pomyśli, że cena to była - dziecko do likwidowania napisu przystąpiło. Baba lunecie się przyjrzała. Faktycznie, całkiem zwyczajnie wyglądała. Przyrzeczenie jeszcze od pociechy wymusiła, że ta nigdy dziadowi nie powie.
Radość wielką baba na twarzy ujrzała, gdy prezent rozpakował.

- Luneta… - westchnął szczęśliwy i zaraz do oglądania i skręcania przystąpił. Sam próbował, ale nie wychodziło. No to po instrukcję sięgnął.

- Dziwne - mruknął pod nosem. - Rzadko masz wolne, dobrze, że dziecko stare takie już jest.

- Co w tym dobrego? - baba się zadziwiła. No to instrukcji początek przeczytał:

- Korzystaj z lunety tylko w obecności dorosłego…

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie