Kobieta musi mieć prawo decyzji

    Kobieta musi mieć prawo decyzji

    Paulina Hennig-Kloska

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Paulina Hennig-Kloska, posłanka Nowoczesnej z Gniezna, ekonomistka, matka dwójki dzieci.

    Paulina Hennig-Kloska, posłanka Nowoczesnej z Gniezna, ekonomistka, matka dwójki dzieci. ©Piotr Smolinski

    Paulina Hennig-Kloska, posłanka Nowoczesnej z Gniezna, ekonomistka, matka dwójki dzieci rozmawia z Pauliną Jęczmionką.
    Paulina Hennig-Kloska, posłanka Nowoczesnej z Gniezna, ekonomistka, matka dwójki dzieci.

    Paulina Hennig-Kloska, posłanka Nowoczesnej z Gniezna, ekonomistka, matka dwójki dzieci. ©Piotr Smolinski

    Temat całkowitego zakazu aborcji w kolejnych kadencjach Sejmu powraca jak bumerang. Może to znak, że ustawowy kompromis nie jest wystarczający?
    Według wielu badań opinii społecznej, popierają go 2/3 Polaków. Mało które elementy życia społecznego tak nas konsolidują. Ten kompromis był bardzo długo wypracowywany, omawiany. Jest dobry i należy go podtrzymać. A temat powraca, bo systematycznie przypominają go środowiska o radykalnych poglądach. Teraz liczą, że zmiana władzy zmieni też wyniki głosowania. Jeśli projekt wejdzie do Sejmu, Nowoczesna będzie za odrzuceniem go już na starcie.

    Dlaczego tak bez dyskusji?
    Bo ona nie będzie merytoryczna. Obawiamy się nadmiernych emocji. I jesteśmy zdecydowanie przeciwni zaostrzaniu prawa. Kościół Katolicki może nawoływać z ambony wiernych, ale niech odwołuje się do wiary, sumień, a nie - zmiany prawa. Kobieta nie musi z niego korzystać. Tyle że projekt całkowicie zakazujący aborcji, nie daje jej wyboru, stawia ją pod ścianą. Dlaczego zgwałcona kobieta ma być zmuszona do tego, aby przez dziewięć miesięcy nosić poczęte w ten sposób dziecko, zastanawiając się, czy może je pokochać?

    Zwolennicy projektu odpowiedzą, że może je potem np. oddać do adopcji.
    Powinna mieć w tych kilku ściśle określonych, tragicznych sytuacjach prawo do własnej decyzji. Nie skazujmy jej na dziewięć miesięcy przeżywania nie tylko gwałtu, ale i np. tej adopcji. Ponadto, według statystyk, przeważająca liczba legalnych aborcji jest związana z nieuleczalną chorobą płodu. I tu nie ma żadnego powodu, by odbierać kobiecie prawo do decyzji.

    Ale można tłumaczyć, że np. z zespołem Downa można żyć albo że istnieje prawdopodobieństwo pomyłki lekarzy.
    Oczywiście, znam szczęśliwe rodziny z chorymi dziećmi. Ale decyzja musi należeć do nich. Zwłaszcza w zdecydowanie trudniejszych przypadkach niż zespół Downa. Często mowa o chorobie, w której dziecko nie ma szans przeżycia. Autorzy i zwolennicy całkowitego zakazu aborcji chcą w takiej sytuacji zmusić kobiety do noszenia dziecka, które zaraz po porodzie umrze. To nieludzkie sianie nadziei, której nie ma i stawianie rodziców w jeszcze bardziej tragicznej sytuacji niż są. Dodatkowo, ten projekt ustawy może nieść za sobą szersze konsekwencje.

    Jakie?
    To może być krok do zakazu badań prenatalnych, zapłodnienia metodą in vitro czy prowadzenia różnych badań naukowych. Będzie też rosło podziemie aborcyjne. I istnieje obawa, że kobiety nie będą zgłaszać gwałtów, by móc z tego podziemia skorzystać. Tym samym ochronią sprawców. To tragiczne konsekwencje.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo