Lech Poznań - Wisła Kraków 5:0 (2:0). Koncert Kolejorza, Biała Gwiazda została zdemolowana przy Bułgarskiej

Maciej Lehmann
Maciej Lehmann
Dla Wisły Kraków to była lekcja futbolu od Lecha Poznań, a dla innych zespołów naszej ekstraklasy demonstracja siły i jakości.
Dla Wisły Kraków to była lekcja futbolu od Lecha Poznań, a dla innych zespołów naszej ekstraklasy demonstracja siły i jakości. Robert Woźniak
Palce lizać! Zachwytów po tym spotkaniu będzie bez liku, bo to był bez wątpienia najlepszy mecz Kolejorza w tym sezonie. I co najważniejsze, lechici nie grali dobrze tylko przez kilka fragmentów meczu, lecz przez całe spotkanie. Dawno nie widzieliśmy Kolejorza grającego z takim polotem i luzem. A, że zgadzała się także skuteczność, to Wisła została odprawiona do Krakowa z bagażem aż 5 goli. Koncertowo w tym meczu grał cały zespół, ale to, co robił Amaral, Ba Loua czy Rebocho momentami było perfekcyjne. Joao Amaral otworzył mecz i zaliczył jeszcze dwie asysty, a Mikael Ishak strzelił swojego 5 i 6 gola w sezonie.

Dobre tempo, składne akcje, dobra organizacja w obronie i aż 11 strzałów, z których padły dwa gole - tak najkrócej można podsumować pierwszą odsłonę tego pojedynku.

Na Lecha świetnie się patrzyło w piątkowy wieczór, choć znów mieliśmy dwa zaskoczenia w składzie. Z powodu przeziębienia nieobecni na stadionie byli Pedro Tiba i Barry Douglas. Szkota zastąpił Pedro Rebocho, dla którego był to debiut w barwach Kolejorza. Zanosiło się na niego w tym tygodniu, bo Douglas nie prezentował się dobrze w ostatnim meczu w Częstochowie, a Rebocho jak stwierdził szkoleniowiec Lecha, "dobrze wygląda na treningach, dobrze mu się z nim pracuje i skrupulatnie wykonuje wszystkie zadania".

Kadra Kolejorza robi ogromne wrażenie. Gdzie są granice Lecha Poznań w tym sezonie? "Wokół Bułgarskiej"

A głównym zadaniem defensywnym Kolejorza w tym meczu, było powstrzymanie szybkiego Yawa Jeboaha.
Pedro Rebocho nie tylko dobrze spisywał się w defensywie, ale też ochoczo biegał do przodu, gdzie wspomagał Kamińskiego.

To właśnie 19-letni reprezentant Polski w 14 min. stworzył pierwsze poważne zagrożenie pod bramką Wisły. Paweł Kieszek musiał wyciągnąć się jak struna, by odbić piłkę po technicznym uderzeniu "Kamyka". Wisła starała się odgryźć strzałem z dystansu Yeboah, ale widać było, że akcje Lecha nabierają impetu, zwłaszcza wtedy, gdy napędzane są przez Amarala czy niezwykle szybkiego Ba Louy.

Czytaj też: Lech Poznań ma problem z Alanem Czerwińskim. "Mamy na niego specjalny plan"

W 21 min. z boiska najprawdopodobniej z powodu urazy mięśniowego musiał opuścić van der Hart. Zmienił go Bednarek, ale nie miał wiele pracy, bo koledzy z obrony na niewiele pozwalali gościom, a jeśli wiślakom udało się strzelić, te uderzenia były ofiarnie blokowane przez lechitów.

Kolejorzowi wszystko pięknie zaczęło się układać od 24 min. od strzału Joela Pereiry z 18 metrów. Paweł Kieszek zdołał odbić piłkę, a dobitka Mikaela Ishaka zatrzymała się na bocznej siatce. Chwilę później w tempie TGV ruszył na bramkę Ba Loua. Iworyjczyk pomylił się nieznacznie, posyłając piłkę tuż obok prawego słupka.

Gol "wisiał w powietrzu", ale widzieliśmy już mecze, w którym Lechowi brakowało skuteczności. W piątek niesiony fantastycznym dopingiem demolowanie Wisły rozpoczął w 29 minucie. Mikael Ishak podał przed pole karne do Joao Amarala. Portugalczyk strzelił z lewej nogi tak zaskakująco, że zmylony Kieszek rzucił się w drugi róg i przepuścił piłkę do siatki.

Czytaj też: Maciej Skorża po meczu Lecha Poznań z Wisłą Kraków: Nie możemy za szybko uwierzyć, że jesteśmy już maszynką do wygrywania

Przy golu na 2:0 też maczał palce świetnie dysponowany Amaral. Zagrał z głębi pola na lewą stronę pola karnego do Pedro Rebocho, który bez przyjęcia podał wzdłuż linii bramkowej. Mikael Ishak nie "zamknął" akcji, ale za jego plecami był Adriel Ba Loua, który z 5 metrów dopełnił formalności. Jak się witać z kibicami to tylko w taki sposób!

Lecz nie tylko Amaral i Ba Loua podbili w piątek serca poznańskiej publiczności. Swój świetny występ golem okrasił też Rebocho.
Amaral przepuścił piłkę, po czym wyszedł na pozycję na prawej stronie pola karnego. Zagrał płasko na dalszy słupek do swojego rodaka, który z bliska w 52 min.strzelił swoją premierową bramkę w ekstraklasie.

Po godzinie gry było już 4:0! Po błyskawicznej akcji, w wykonaniu Ba Loua i Joao Amarala piłka trafiła do Ishaka, który uderzeniem bez przyjęcia w środek bramki i wpisał się po raz piąty w tym sezonie na listę strzelców.

Szwed powiększył swój dorobek w 77 min. Kapitan Lecha podcinką posłał piłkę pod poprzeczkę, wykonując rzut karny. Jak się bawić z rozłożonym na łopatki rywalem, to się bawić.

Dla Wisły to była lekcja futbolu, a dla innych zespołów naszej ekstraklasy demonstracja siły i jakości.

Na meczu 8. kolejki PKO Ekstraklasy pomiędzy liderem tabeli - Lechem Poznań a Wisłą Kraków, padł kolejny rekord frekwencji w tym roku przy Bułgarskiej na spotkaniu ligowym Kolejorza. Starcie na żywo obejrzało 26 890 osób, czyli prawie dziesięć tysięcy więcej niż ostatni mecz na poznańskim stadionie z Pogonią Szczecin (17 611). Ostatni raz tak wysoka frekwencja na meczu ligowym Kolejorza miała miejsce... 9 sierpnia 2019 roku w starciu ze Śląskiem Wrocław 1:3 (32 307). Do tej liczby jeszcze trochę brakuje, ale następne domowe spotkanie Kolejorz rozgrywa u siebie właśnie z drużyną z Dolnego Śląska. Przy takich wynikach jest możliwe przebicie granicy 30 tysięcy widzów. Tym bardziej przy zakończeniu bojkotu, dzięki czemu atmosfera przy Bułgarskiej w piątkowy wieczór przypinała tę, do której zdążyliśmy się w Poznaniu przyzwyczaić. Zaczyna wracać moda na Kolejorza, bo na stadionie było prawie 10 tysięcy osób (9 853), które pojawiły się na stadionie pierwszy raz od dwóch lat.  Zobaczcie zdjęcia z trybun z meczu Lecha Poznań z Wisłą Kraków --->Zobacz oceny piłkarzy Lecha Poznań za "koncert" z Wisłą Kraków

Lech Poznań znowu zaczyna być popularny. Na piątkowym meczu ...

Zobacz oceny piłkarzy Lecha Poznań za mecz z Wisłą Kraków:

Dla takich meczów przychodzi się na stadion i kocha się piłkę nożną. Nic lepszego w piątkowy wieczór w Poznaniu nie mogło się wydarzyć. Lech przy wsparciu prawie 27 tysięcy widzów rozbił Wisłę Kraków aż 5:0, gdzie tylko w strzałach celnych było aż 11:1 dla ekipy Macieja Skorży. Lech Poznań momentami miał miażdżącą przewagę nad rywalem. Kolejorz na początek 8. kolejki wysłał przekaz reszcie ligi: Bójcie się, Lech ma się zdrów i wraca na właściwe miejsce. Wszystko zaczyna się w Poznaniu zgadzać. Oceniliśmy lechitów za koncert przy Bułgarskiej, bo tak trzeba nazwać występ przeciwko Wiśle Kraków. Oceny w skali 1-10.Zobacz oceny piłkarzy Lecha Poznań za mecz z Wisłą Kraków --->

Co za wieczór, co za noc! Lech Poznań rozbił Wisłę Kraków 5:...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie