Młody ratownik medyczny z Lipna został pobity. Ze śpiączki wybudził się po trzech latach, od tego czasu walczy o sprawność

Dorota Witt
Dorota Witt
- Jestem na rencie, choruję przewlekle. Żona jest już na emeryturze, ale pracuje jako pielęgniarka, bo wydatki związane z opieką nad Szymkiem miesięcznie to ok. 2,5 tys. zł. Czujemy, że musimy się spieszyć z rehabilitacją, by Szymek był choć trochę samodzielny. Musimy zdążyć, zanim zestarzejemy się na tyle, że nie będziemy mogli się nim opiekować - mówi Wojciech Knach.
- Jestem na rencie, choruję przewlekle. Żona jest już na emeryturze, ale pracuje jako pielęgniarka, bo wydatki związane z opieką nad Szymkiem miesięcznie to ok. 2,5 tys. zł. Czujemy, że musimy się spieszyć z rehabilitacją, by Szymek był choć trochę samodzielny. Musimy zdążyć, zanim zestarzejemy się na tyle, że nie będziemy mogli się nim opiekować - mówi Wojciech Knach. Archiwum rodziny
Udostępnij:
Szymon Knach miał 24 lata, kiedy został dotkliwie pobity. Do szpitala trafił w stanie krytycznym. Po operacji głowy zapadł w śpiączkę, z której wybudził się po trzech latach. Uraz i komplikacje pooperacyjne spowodowały nieodwracalne zmiany w mózgu. Odtąd przy wsparciu bliskich walczy o powrót do sprawności. Trwa zbiórkę na kosztowna rehabilitację.

Zobacz wideo: Dodatkowe pieniądze dla emerytów. To trzeba wiedzieć!

  • W pomoc 35-latkowi angażują się jego przyjaciele i bliscy. To oni założyli zbiórkę na portalu pomagam.pl.
  • Można ją wesprzeć tutaj.

W Lipnie Szymona Knacha znają niemal wszyscy: był ratownikiem wodnym, uczył pływać. Szukał pracy w pogotowiu albo straży pożarnej jako świeżo upieczony ratownik medyczny. - Miał wielkie plany, by pomagać innym, ale nic z tego nie wyszło. Wszystko przepadło w jeden wieczór - mówi jego tata, Wojciech Knach.

30 września 2009 roku wieczorem Szymon wracał po meczu rozegranym z przyjaciółmi. - Wymiana zdań, głupia sprzeczka, szamotanina. Szymon otrzymuje cios,
30 września 2009 roku wieczorem Szymon wracał po meczu rozegranym z przyjaciółmi. - Wymiana zdań, głupia sprzeczka, szamotanina. Szymon otrzymuje cios, po którym upada, uderzając głową o krawędź chodnika. Traci przytomność. Sprawny, zdrowy, 24-letni chłopak, pełen życia i planów na przyszłość, zostaje przewieziony do szpitala nieprzytomny, w stanie krytycznym - tak sytuację opisują jego bliscy. Archiwum rodziny

Szymon Knach z Lipna po pobiciu trafił do szpitala w stanie krytycznym

30 września 2009 roku wieczorem Szymon wracał po meczu rozegranym z przyjaciółmi. - Wymiana zdań, głupia sprzeczka, szamotanina. Szymon otrzymuje cios, po którym upada, uderzając głową o krawędź chodnika. Traci przytomność. Sprawny, zdrowy, 24-letni chłopak, pełen życia i planów na przyszłość, zostaje przewieziony do szpitala nieprzytomny, w stanie krytycznym - tak sytuację opisują jego bliscy.

We włocławskim szpitalu przeprowadzono natychmiast operację głowy. Lekarze ocenili, że chłopak ma 3 proc. szans na przeżycie. Po zabiegu Szymon zapadł w śpiączkę. Po operacji nastąpiły powikłania. Diagnoza: uszkodzenie pnia mózgu i mózgowia. Dzięki zaangażowaniu rodziny, przyjaciół i specjalistów Szymon wybudził się ze śpiączki po trzech latach. Nie poruszał rękami ani nogami, nie rozumiał i nie wykonywał żadnych poleceń.

Młody ratownik medyczny wybudził się ze śpiączki po trzech latach

Od 2013 roku wspólnie z rodzicami Szymon walczy o sprawność.
- Uszkodzenia mózgu są bardzo głębokie, nieodwracalne, ale chcemy walczyć o to, by nasz syn osiągnął minimalną choć samodzielność. Teraz wymaga całodobowej opieki. Jesteśmy pod kontrolą najlepszych w kraju specjalistów. Nie mogą uwierzyć, że Szymek jest w takiej kondycji, patrząc na wyniki badań mózgu. To, że nasza praca i codzienna rehabilitacja przynoszą efekty, daje nam nadzieje, że będzie lepiej - mówi Wojciech Knach.

Ćwiczenia przynoszą efekty. Trwa zbiórka na rehabilitację Szymona Knacha

Szymon na co dzień pracuje z rehabilitantami. Rodzina zauważa, że rozumie część poleceń, kiwa głową w odpowiedzi na niektóre pytania. Potrafi również ruszać rękami i nogami, przy czym z powodu nieodwracalnych zmian w mózgu prawa strona jego ciała jest mniej sprawna. Codziennie jest pionizowany, uczy się chodzić, mówić. Ma wielką wolę walki.
Ale rehabilitacja to ogromny jak na możliwości rodziny wydatek. 13-dniowy turnus w specjalistycznym ośrodku w Borach Tucholskich to koszt ok. 7 tys. zł. A turnusów w roku potrzeba trzech, by efekty były najlepsze. Rodzinę, ze wsparciem przyjaciół, stać na jeden.

- Jestem na rencie, choruję przewlekle. Żona jest już na emeryturze, ale pracuje jako pielęgniarka, bo wydatki związane z opieką nad Szymkiem miesięcznie to ok. 2,5 tys. zł. Czujemy, że musimy się spieszyć z rehabilitacją, by Szymek był choć trochę samodzielny. Musimy zdążyć, zanim zestarzejemy się na tyle, że nie będziemy mogli się nim opiekować - mówi Wojciech Knach.

  • W pomoc 35-latkowi angażują się jego przyjaciele i bliscy. To oni założyli zbiórkę na portalu pomagam.pl.
  • Można ją wesprzeć tutaj.

Wideo

Materiał oryginalny: Młody ratownik medyczny z Lipna został pobity. Ze śpiączki wybudził się po trzech latach, od tego czasu walczy o sprawność - Express Bydgoski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie