Molestowanie w domu dziecka w Szamotułach? Zgłaszają się koleje osoby, które miały być wykorzystywanie seksualnie przez brata zakonnicy

Justyna Piasecka
Justyna Piasecka
Zgłaszają się kolejne ofiary, które w latach 90. miały być molestowane w domu dziecka w Szamotułach
Zgłaszają się kolejne ofiary, które w latach 90. miały być molestowane w domu dziecka w Szamotułach Placówki Opiekuńczo - Wychowawcze w Szamotułach
Po publikacji artykułu na łamach „Głosu Wielkopolskiego” zgłaszają się następne osoby, które były molestowane w domu dziecka w Szamotułach. Wśród nich jest pan Tomasz (imię zmienione), który w sierocińcu spędził 7 lat. - Kiedy miałem około 10 lat S., brat jednej z siostry włożył mi język do buzi – mówi były wychowanek.

Molestowanie w domu dziecka w Szamotułach: Zgłaszają się kolejne ofiary

Okazuje się, że sprawa wykorzystywania seksualnego przez brata jednej z zakonnic, pracującej w domu dziecka w Szamotułach, nie jest odosobnionym przypadkiem. Po naszym materiale, w którym opisaliśmy historię pana Adama (imię zmienione), molestowanego przez wiele lat w szamotulskim sierocińcu, zgłaszają się do nas kolejne osoby, które przeżyły podobny dramat.

Czytaj też: Zabójstwo wędkarza w Lusówku sprzed 6 lat. Pasierb - morderca opisał zbrodnię w pamiętniku. Grzegorz L. stanie przed sądem

- Do domu dziecka w Szamotułach trafiłem, gdy miałem 7 lat, byłem tam do około 14. roku życia, po czym zostałem przeniesiony do innej placówki

– wspomina pan Tomasz i dodaje, że wierzy panu Adamowi.

- To jest prawda, co mówi. Wiem, bo S. kiedyś i ze mną próbował. Doskonale to pamiętam. Miałem około 10 lat. Jednego dnia zaniosłem mu coś na góry do kantorka. Kazał mi usiąść na tapczanie, chwilę rozmawialiśmy. Pocałował mnie i włożył mi język do ust. Był to jednorazowy incydent, ponieważ nie pozwoliłem sobie na więcej takich zachowań ze strony S.

- dodaje mężczyzna.

Zakonnice ukrywały molestowanie?

Pan Tomasz wyjaśnia, że S. dopuszczał się takich czynów głównie w pierwszej i trzeciej grupie, gdzie pieczę nad chłopcami sprawowały zakonnice, będące rodzonymi siostrami S. Pojawia się zatem pytanie, czy siostry wiedziały i pozwalały na molestowanie dzieci?

- Na początku mogły nie wiedzieć, że S. wykorzystuje dzieci. Bardzo go chwaliły, ale były sytuacje, kiedy np. wziął sobie chłopca za rękę i zaprowadzał do swojego pokoju, żeby z nim porozmawiać, bo np. źle się zachowywał. Nikt nie chciał wtedy o tym mówić, ale podejrzewam, że molestowanych chłopców było więcej

– wskazuje.

Pan Tomasz wspomina również sytuację braci z drugiej grupy. - S. się do nich dobrał albo próbował dobierać. Wtedy trafili do izolatki, w której ja przebywałem. Siostry wiedziały, dlatego ich odizolowały – mówi.

Po latach pan Tomasz odnowił kontakt z innymi wychowankami domu dziecka.

- Spotkaliśmy się, przyznali, ze dochodziło do takich sytuacji. Teraz jestem pewien, że siostry o wszystkim wiedziały. Kiedyś nawet zaczęło być o tym głośno, ale udało im się zamieść sprawę pod dywan

– dodaje.

Pan Tomasz, opowiadając swoją historię chciałby wesprzeć pana Adama, który walczy o sprawiedliwość. Przypomnijmy, kiedy w zeszłym roku do prokuratury w Szamotułach wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, tj. molestowania pana Adama przez brata zakonnicy, śledztwo nie zostało podjęte z uwagi na przedawnienie.

Pełnomocnik mężczyzny, w maju br. wystosował wniosek o wszczęcie postępowania na nowo. W piśmie wskazał, że przedawnienie nastąpiłoby dopiero w 2027 r. Mecenas Sławomir Szczęsny zwrócił uwagę na opieszałość prokuratury, która przez dwa miesiące nic nie zrobiła w tej sprawie.

Tymczasem, prok. Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu zwraca uwagę na trwający okres wakacyjny, który może wydłużać sprawy.

- Obecnie weryfikowany jest wniosek złożony przez pełnomocnika oraz podjęta przez niego argumentacja. Prokuratura zwróciła się również do sądu o przesłanie akt sprawy, która toczyła się w przeszłości

– mówi prok. Wawrzyniak.

Czytaj więcej o sprawie:

Zobacz też:

Przestępcy seksualni: Oni są poszukiwani przez policję. Rozp...

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
W KK brakuje czegoś, na co wpadł Lenin. I akurat to było całkiem dobre: „ufaj, ale sprawdzaj”. Hierarchowie ufają, nie sprawdzają, a wykryte przypadki tuszują.
Dodaj ogłoszenie