Nasz elementarz: MEN opublikował 2. część darmowego podręcznika

Anna Jarmuż
Nasz elementarz: MEN opublikował 2. część darmowego podręcznika
Nasz elementarz: MEN opublikował 2. część darmowego podręcznika archiwum
Darmowy podręcznik dla pierwszoklasistów wciąż budzi wiele emocji, mimo że opublikowano już jego drugą część. Szkoły nie są przekonane do zmian, ponieważ elementarz powstawał w ogromnym pośpiechu. Nie został tez wcześniej przetestowany na żadnej grupie uczniów. Dlatego, dyrektorzy i nauczyciele chcieli mieć możliwość korzystania równolegle z drugiego podręcznika. Okazuje się jednak, że mimo wcześniejszych zapewnień nie mają takiej możliwości.

- Wiemy, że musimy korzystać z rządowego elementarza. Chcieliśmy jednak mieć do swojej dyspozycji także inny podręcznik - tłumaczy Anna Mrówczyńska, wicedyrektor Zespołu Szkół Mistrzostwa Sportowego nr 2 w Poznaniu. - Jesteśmy po rozmowach z wydawnictwami. Okazuje się, że żaden inny podręcznik nie został dotąd dopuszczony do użytkowania przez MEN.

Wcześniej, na konferencji zorganizowanej przez MEN, nauczyciele słyszeli, że będą mogli używać równolegle innych podręczników. Póki co, dobrać mogą jedynie zeszyty ćwiczeń.

- Wydawnictwa nie wiedzą, czy otrzymają numer dopuszczenia we wrześniu czy ministerstwo nie zezwoli na inne podręczniki w ogóle. Nauczyciele też tego nie wiedzą. A przecież musimy zaplanować jakoś program lekcji - mówi Anna Mrówczyńska.

Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało dotąd dwie części darmowego podręcznika - "Jesień" i "Zima". Z nowego elementarza dzieci zaczną korzystać już we wrześniu. Wśród opinii, które krążyły po pojawieniu się pierwszej części podręcznika pojawiały się zarzuty, że promuje on "miastocentryzm" (na zdjęciach można zobaczyć przede wszystkim scenerię dużych miast). Zwracano też uwagę, że pewne treści zostały spłycone, a nadmiar ilustracji może wprowadzić w głowie dziecka chaos. Druga część podoba się rodzicom i nauczycielom o wiele bardziej. Choć, ma ona również wady.

- Ta część jest ciekawsza - stwierdza Mirosława Skiba, mama 7-letniego Wiktora. - Zadania na pewno będą dla dzieci interesujące, zwłaszcza te dotyczące eksperymentów.

Zdaniem rodziców w części "Zima", choć zadań matematycznych jest więcej, nadal są one na dość niskim poziomie. Mało tam też tekstów, przeznaczonych do czytania.

- W drugiej części książki pierwszoklasiści uczą się liczyć do 12. Jest lepiej niż w pierwszej części, w której poznały tylko kilka pierwszych cyfr. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że dzieci już w przedszkolu uczą się liczyć do 10 - tłumaczy Mirosława Skiba. - Jako rodzic wolałabym też, aby w książce było więcej czytanek i wierszyków. Można by je wprowadzić kosztem obrazków, których jest z kolei bardzo dużo.
Zaletą nowego podręcznika na pewno jest to, że działa na wyobraźnię ucznia i jest atrakcyjny graficznie.

- Zadania zachęcają do zajęć praktycznych, do pracy poza ławką szkolną - mówi Jagoda Dłużewska, nauczycielka ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Szamotułach. - Na uwagę zasługują też ciekawe przykłady prac plastycznych i sposób konstruowania poleceń. Czcionki mają odpowiednią wielkość. Podręcznik nie jest przeładowany treścią. Ma też atrakcyjną grafikę i stonowane kolory.

Nowy podręcznik można obejrzeć na stronie internetowej Ministerstwa Edukacji Narodowej:

Nasz Elementarz - POBIERZ TUTAJ

Po co nowy podręcznik?

Darmowy elementarz ma odciążyć finansowo rodziców.
Zgodnie z założeniem MEN od września wszystkie dzieci w pierwszej klasie będą korzystać tylko z jednego podręcznika. Książki te dostaną zupełnie za darmo. Podręcznik zostanie im wypożyczony na rok. Później pierwszoklasiści odstąpią książki młodszym kolegom. W ten sposób ministerstwo chce odciążyć finansowo rodziców. W kolejnych latach projekt zostanie rozszerzony. Z darmowego podręcznika korzystać mają docelowo dzieci z klas 1-3.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kasia

Po co sześciolatkowi numeracja rzymska, kwartały , półrocza, nazwy miesięcy? To jakiś koszmar! To wygląda jak książka trzecioklasisty. Po co gwara góralska, brail, eksperymenty z globusem? Strach pomyśleć co będzie w klasie 3. Przecież w podstawie jest zapis , że uczeń kończący klasę 1 ma liczyć w zakresie 10. Trzeba najpierw doskonale poznać strukturę liczby 10, bo 10 jest królową w matematyce i na niej opiera się cała matematyka. Żeby przekroczyć mądrze i z sukcesem próg dziesiątkowy, trzeba znać sąsiadujące ze sobą liczby w zakresie 10 i to znać doskonale. Druga część podręcznika , to kompletny bałagan matematyczny. Czy autorki podręcznika kiedykolwiek widziały z bliska przeciętnego sześciolatka? Podkreślam przeciętnego. Książka ma być dla wszystkich pomocą , a ja po prawie 30 latach pracy w nauczaniu postrzegam ją jako zagrożenie dla rozwoju dziecka. Doświadczony n-l sobie poradzi, ale jak przyjdzie młody, to się zaplącze i zrobi wielką krzywdę dzieciom. Potrójne dodawanie i odejmowanie z przekroczeniem progu dziesiątkowego, porównywanie różnicowe następujące po sobie w bardzo szybkim tempie, a zadań na zwykłe dodawanie i odejmowanie w zakresie 10 prawie nie ma. Autorki najwyrażniej wychodzą z założenia, że wszystkie sześciolatki od dziś to zadbane miastowe geniusze. Nic bardziej mylnego. Przychodzi bardzo wiele dzieci z zaburzeniami i dysfunkcjami, z zaniedbanych środowisk. Dzieciom zdolnym nauczyciel zawsze dawał coś trudniejszego i tak powinno pozostać. A teraz nie wiadomo jak te dzieci uczyć. Rodzicom na zebraniu obiecałam, że będzie łatwo, a teraz widzę , że nie będzie. Na moje pytanie ile w grupie jest dzieci czytających , rękę nieśmiało podniosła 1 mama . Pozostałe mają problem z głoskowaniem. Komu , pytam komu pisana jest ta książka, bo z pewnością nie sześciolatkom. Nie da się dogodzić sześciolatkom i siedmiolatkom , bo to dwie zupełnie różne grupy wiekowe i mają one zupełnie inne potrzeby edukacyjne.

d
darmowe

Metro.

s
szczynyszyn

Tak jest - jak za komuny będziemy zamiast Bożego Narodzenia obchodzili jakąś gwiazdkę (zdaje się, że znów czerwoną) bo gender w elementarzu zabroniło używania wrogich ideowo nazw świąt. Kto nie wierzy niech sam sprawdzi

N
Normalny

A czy to źle? Może w końcu dotrze do świadomości czym jest gender. Do tej pory wszyscy o tym mówią ale mało kto wie co to jest. To jak straszenie "czarnym ludem".

s
swojak

Książka kipi od gender.

Dodaj ogłoszenie