Orzecznik ZUS podarł wyniki badań. ZUS twierdzi, że pacjentka symuluje i jest zdolna do pracy

Hubert Ossowski
Hubert Ossowski
Kobieta została wezwana na ponowne badanie dzień przed planowanym zabiegiem.
Kobieta została wezwana na ponowne badanie dzień przed planowanym zabiegiem. Waldemar Wylegalski
Pani Beata z Poznania pod koniec października zeszłego roku miała wypadek w pracy. Od tego czasu leczy kręgosłup, choć ZUS uważa ją za zdrową. Kobieta została wezwana na ponowne badanie dzień przed planowanym zabiegiem.

Niewiele trzeba do nieszczęścia. Czasami nieszczęście przychodzi niespodziewanie w miejscu pracy – w postaci kartonu spadającego na głowę. Pani Beata, 51-letnia pracownica magazynu Amazon w Sadach, doświadczyła takiego wypadku. Wydawało się, że zakończy się na strachu, a o zdarzeniu kobiecie będzie przypominać guz na głowie.

- Po jakimś czasie zaniepokoiłam się drętwieniem ręki – opowiada. - Zgłosiłam to pracodawcy. Zbadał mnie ratownik medyczny. Stwierdził, że nie widzi odchyleń neurologicznych. Wróciłam do domu. Na drugi dzień nie mogłam już wstać.

Bolesna codzienność

Kobietę bolała klatka piersiowa i szyja. Jak twierdzi, nie mogła wytrzymać z bólu. Prywatnie udała się do lekarza. Przeprowadzony rezonans wykazał ostry zespół bólowy szyjnego odcinka kręgosłupa oraz przepuklinę kręgosłupa szyjnego (dyskopatię) w szóstym i siódmym kręgu.

Dyskopatia może powodować m.in. drętwienie rąk, upośledzenie czynności ruchowych, czynnościowe zaniki mięśni, zawroty i przewlekłe bóle głowy, omdlenia czy nudności i wymioty.

– W trzy tygodnie zrobiłam wszystkie badania – opowiada poznanianka. – Lekarze wprowadzali różne leki przeciwbólowe, ale nic nie pomagało. Zapadła decyzja o operacji. 10 listopada 2020 r. trafiłam do szpitala im. Degi w Poznaniu. Dwa dni później leżałam na stole operacyjnym. Zabieg ostrzykania kręgów sterydami przyniósł chwilową ulgę. Później było gorzej.
Ból stał się codziennością.

Jak przekonuje, nie mogła stać, chodzić i spać. Koniecznością okazało się wprowadzenie silnego leku przeciwbólowego. To opioid, którego substancja czynna zbliżona jest do morfiny. – Traciłam świadomość z bólu – przyznaje kobieta. – Raz syn znalazł mnie leżącą w wymiocinach.

Wizyta u orzecznika

Z powodu bólu kobieta nie mogła wrócić do pracy. Po pewnym czasie została ona wezwana przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Pani Beata miała stawić się na badanie 15 stycznia 2021 r.

– Zabrałam ze sobą dokumenty szpitalne i wyniki badań – opowiada. – Orzecznik nawet mnie nie dotknął. Był oburzony, że zrobiłam badania, bo on nie widział żadnych podstaw. Podarł wyniki i zwyzywał od idiotki i oszustki. Sugerował, że nie chcę pracować. Miałam podpisać trzy dokumenty, które potwierdzałyby, że jestem zdrowa i zdolna do pracy. Według orzecznika mogłam podjąć pracę i prowadzić auto po silnych lekach.

Po wizycie w ZUS lekarz prowadzący pani Beaty napisał w oświadczeniu: „Chora oczekuje na dyscektomię krążka międzykręgowego w trybie pilnym. Do czasu wykonania operacji i rekonwalescencji nie powinna wykonywać pracy związanej z dźwiganiem ciężarów powyżej 5 kg, długotrwałym staniem, chodzeniem”.

Kobieta załamała się po decyzji ZUS. – Stwierdziłam, że nie poradzę sobie z bólem – przyznaje. – Byłam niewyspana, obolała i przemęczona. Zaczęłam bać się dzwoniących telefonów. Myślałam, że to kolejne wezwanie. Zgłosiłam się do psychiatry. Dostałam kolejne leki, tym razem antydepresanty i przeciwlękowe. Przyjmuję tyle leków, że straciłam kontrolę nad ich braniem.

Specjalista: Jest szansa na powrót do zdrowia

Z decyzją orzecznika nie zgadza się specjalista ortopedii i traumatologii narządu ruchu ze szpitala im. Degi. Po przejrzeniu dokumentacji medycznej pani Beaty uważa, że obecnie nie jest ona zdolna do podjęcia jakiejkolwiek pracy.

– Dyskopatia w odcinku C6 i C7, z uciskiem na korzeń nerwowy prawy, może dawać objawy o charakterze rwy, silnego bólu, który promieniuje do kończyny – opowiada „Głosowi Wielkopolskiemu” ortopeda, któremu pokazaliśmy dokumentację medyczną pani Beaty.

Dobrze zna przypadek tej kobiety. – Kręgosłup pacjentki nie jest w stanie dramatycznym, natomiast występujące zmiany mogą powodować dyskomfort – podkreśla lekarz ze szpitala im. Degi w Poznaniu.

Specjalista przyznaje, że dolegliwości bólowe są spowodowane kilkoma czynnikami, które mogą zniknąć.

– Jest szansa, że w przyszłości pacjentka będzie zdolna do podjęcia pracy – mówi i dodaje: – Wcześniej jednak muszą zostać zredukowane zmiany i źródła bólu. Niezbędna jest rehabilitacja. Póki co, leczenie operacyjne zostało odroczone. Kontynuowana jest zachowawcza terapia wieloetapowa.

Odmowa ZUS: Orzecznik przeprowadził badanie w oparciu o najnowszą wiedzę

Pani Beata odwołała się od decyzji ZUS i złożyła skargę na lekarza orzecznika. W piśmie z 21 stycznia 2021 r. podkreśliła, że jest osobą niezdolną do podjęcia pracy, a pracodawca nie zgodził się na jej powrót.

– Orzecznik został poinformowany przeze mnie o silnych bólach i potrzebie brania tych leków, a mimo to uznał mnie za osobę zdrową, mogącą pracować przy maszynach i komputerze przez 11,5 godz. – informuje kobieta.

Odpowiedź odmowna przyszła 1 lutego. Dyrektorka poznańskiego oddziału ZUS, Dobrochna Bubnowska, poinformowała o przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego.

Wykazało ono, że zwolnienie lekarskie wystawione od 23 grudnia 2020 r. do 27 stycznia 2021 r. jest bezzasadne. Tym samym ustała niezdolność kobiety do pracy. Uznał tak lekarz orzecznik po zebraniu wywiadu lekarskiego, przeprowadzeniu bezpośredniego badania i zapoznaniu się z dokumentacją medyczną. Zastępca Głównego Lekarza Orzecznika nie wniósł zastrzeżeń do przeprowadzonego postępowania orzeczniczego.

Według ZUS lekarz orzecznik „przeprowadził badanie w oparciu o najnowszą wiedzę neurochirurgiczną i ortopedyczną, w zgodzie z obowiązującymi standardami oraz procedurami badania orzeczniczego i lekarskiego, a także z zasadami współżycia społecznego i kultury”.

Czy to już nękanie?

18 lutego 2021 r. ZUS potwierdził swoją decyzję. Kobieta straciła prawo do zasiłku chorobowego za okres 16-27 stycznia 2021 r.

W uzasadnieniu powołano się na odpowiednie przepisy i tok postępowania. Wyjaśniono: „15 stycznia 2021 r. ustała Pani niezdolność do pracy, a tym samym zaświadczenie lekarskie straciło ważność. Wobec utraty ważności zaświadczenia lekarskiego (…) brak jest prawa do zasiłku chorobowego za okres od 16 stycznia do 27 stycznia 2021 r.”.

Po zaledwie pięciu dniach ZUS ponownie wezwał panią Beatę na badanie. Kobieta miała stawić się przed lekarzem orzecznikiem 16 marca 2021 r., mimo że na 17 marca miała wyznaczony termin na zabieg na kręgosłupie.

– Wezwali mnie na badanie, mimo że wiedzieli o moim zabiegu – opowiada nam pani Beata. – 17 marca miałam stawić się w szpitalu. Nie mogłam przygotować się do pobytu, bo zamiast tego zaczęłam się stresować. Przestałam jeść. Moi bliscy myśleli, że się zagłodzę. Czułam się nękana.

Ostatecznie lekarz orzecznik podczas badania, nie... zakwestionował choroby. Na drugi dzień kobieta stawiła się w szpitalu. Przeszła zabieg. Ból nie ustąpił.

– Czuję się jeszcze gorzej – przyznaje. – Nie mogę zgiąć ręki, ani wyprostować palca. 22 kwietnia mam zaplanowaną wizytę kontrolną. Wtedy zostanie wyznaczony termin kolejnego zabiegu.

Epidemia nie zwalnia z obowiązków

W sprawie pani Beaty regionalna rzeczniczka prasowa ZUS, Marlena Nowicka, wyjaśnia, że każde zaświadczenie lekarskie może podlegać kontroli na kilku płaszczyznach.

– Między innymi jest to kontrola zasadności zwolnień lekarskich, czyli prawidłowości orzekania o czasowej niezdolności do pracy z powodu choroby – wyjaśnia Marlena Nowicka. – To wynika z ustawy, a stan epidemii nie zwalnia z tego obowiązku. Lekarz orzecznik kontrolując takie zwolnienie, może ustalić wcześniejszą datę ustania niezdolności. Tak też się stało w przypadku zainteresowanej. Przeprowadzone 15 stycznia 2021 r. bezpośrednie badanie wykazało, że dalsze zwolnienie nie jest zasadne.

W związku ze złożoną skargą o niestosowne zachowanie lekarza orzecznika przeprowadzone zostało postępowanie wyjaśniające. Podczas niego orzecznik całkowicie zaprzeczył zarzutom.

Rzeczniczka ZUS odniosła się także do sprawy wezwania na badanie 16 marca 2021 r.

– W zaświadczeniu, które otrzymaliśmy znajduje się zapis, że zainteresowana została wpisana na listę oczekujących na zabieg – przyznaje Nowicka i przekonuje: – Oczekiwanie na zabieg nie jest automatyczną podstawą do wystawienia zwolnienia lekarskiego.

Badania nie kłamią

Pani Beata postanowiła odwołać się od decyzji ZUS do Sądu Rejonowego w Poznaniu. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego ZUS zakwestionował jej niezdolność do pracy.

– Mam dokumenty i badania, a one nie kłamią – przekonuje poznanianka. – Dlaczego muszę udowadniać, że jestem chora? Dlaczego ZUS myśli, że przyszła kolejna idiotka, której nie chce się pracować? Chcę tylko, by ktoś w końcu uznał moje zwolnienie i dał możliwość spokojnego powrotu do zdrowia. Ból odbiera mi siły. Z każdym dniem jest gorzej. Jestem chora, można to zobaczyć w dokumentacji. Jestem ofiarą bezdusznego systemu.

Przechorowałeś COVID-19? Masz szansę na rehabilitację postco...

Rząd chce skrócić odstęp pomiędzy dawkami szczepionek

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
ZUS-srus parsz-ywy

Ten chamski orzecznik z ZUS, który podarł wyniki tej Pani powinien mieć wylakierowane w sznupę. Tak, żeby na bezpłatne zwolnienie się kwalifikował.

Dodaj ogłoszenie