Poznań: Anna S. walczy o swoje dzieci z byłym mężem. Sąd w Belgii skazał ją za rzekome uprowadzenie

Redakcja
Anna S. w piątek rano pojawiła się na policji, by ustalić czy wydano za nią europejski nakaz aresztowania
Anna S. w piątek rano pojawiła się na policji, by ustalić czy wydano za nią europejski nakaz aresztowania Łukasz Gdak
Belgijski sąd wydał prawomocny wyrok skazujący Annę S. na dwa lata więzienia za rzekome uprowadzenie swoich dzieci z Belgii do Polski. Zupełnie odmienne orzeczenia wydają za to sądy w Poznaniu. Kobieta od lat toczy walkę o opiekę nad dziećmi ze swoim mężem, Belgiem. W piątek rano pojawiła się na policji, by ustalić czy wydano za nią europejski nakaz aresztowania.

Sprawa Anny S. ciągnie się już od lat. Kobieta miała konflikt ze swoim belgijskim mężem. Mimo rozstania i przeprowadzki do Polski pani Anna przez jakiś czas regularnie woziła dzieci do Belgii, by mogły się zobaczyć z ojcem. W pewnym momencie, kobieta przestała zawozić dzieci do swojego byłego męża. Tłumaczyła to względami bezpieczeństwa. Wtedy też ruszyła sądowa batalia o prawa do opieki nad dziećmi. Jednak wyroki wydawane przez sądy w Polsce i Belgii są całkowicie sprzeczne.

Czytaj też: Polsko-belgijska walka o dzieci

Belgijski sąd uznał, że pani Anna nie ma prawa do opieki nad dziećmi i powinny one przebywać z ojcem. Nakazał też kobiecie oddać dzieci byłemu mężowi. Wtedy z kolei sąd w Poznaniu zdecydował, że dzieci na razie nie powinny opuszczać Polski. Niedługo później do Polski dotarł wniosek o oddanie dzieci powołujący się na konwencję haską. Ta zakłada, że w przypadku wywiezienia dzieci za granicę przez jednego z rodziców, powinny one powrócić do kraju, w którym się wychowywały. A dzieci pani Anny wychowywały się w Belgii.

Chociaż poznański sąd, na podstawie konwencji haskiej, nakazał odesłanie dzieci do Belgii, ostatecznie do tego nie doszło. Pani Anna zaczęła się ukrywać z dziećmi, a po jakimś czasie sąd ostatecznie zdecydował o niewysyłaniu dzieci do Belgii.

Belgijska prokuratura wszczęła nawet śledztwo przeciwko pani Annie o rzekome uprowadzenie swoich dzieci. Wtedy też wydano za Anną S. europejski nakaz aresztowania. Do aresztowania ostatecznie nie doszło, bo poznański sąd uznał, że nakaz nie podlega wykonaniu. Z kolei w kwietniu tego roku uprawomocnił się wyrok skazujący kobietę na dwa lata więzienia za „uprowadzenie” swoich dzieci do Polski. Pani Anna dowiedziała się o tym przez przypadek – z belgijskiej prasy.

– Decyzja o tym, że chcę wychowywać dzieci w Polsce, została uznana w Belgii za przestępstwo. Było to postępowanie prowadzone po moim wyjeździe. Nigdy nie widziałam zarzutów, aktu oskarżenia. Sąd belgijski nigdy nie starał się o pomoc sądową w Polsce, by mnie przesłuchać. Nie pozwolono mi na jakąkolwiek obronę. Za to natychmiast wystawili europejski nakaz aresztowania. Nawet nie przesłano mi wyroku. O wszystkim dowiedziałam się z belgijskiej gazety – opowiada pani Anna.
Kobieta w piątek rano pojawiła się w Komendzie Miejskiej Policji w Poznaniu. Jak tłumaczyła, chciałaby w końcu dowiedzieć się na czym w praktyce stoi i czy belgijski sąd wydał za nią kolejny europejski nakaz aresztowania.

Mecenas Paweł Nowakowski, pełnomocnik pani Anny wyjaśnia, że istnieje możliwość, iż belgijskie organy po raz kolejny wydały europejski nakaz aresztowania kobiety po uprawomocnieniu się wyroku wydanego przez belgijski sąd. Jeśli do tego rzeczywiście doszło, poinformowana o tym powinna też zostać polska policja. I właśnie dlatego kobieta postanowiła sama udać się do funkcjonariuszy.

– Chcę ustalić z poznańską policją, na ile moje poruszanie się z dziećmi po ulicach jest bezpieczne. To jest już piąty rok walki, oglądania się za siebie i życia w strachu, że wychowanie własnych dzieci może się zakończyć z dnia na dzień – mówiła pani Anna.

Ostatecznie okazało się, że za panią Anną na razie nie został wydany drugi europejski nakaz aresztowania, ale mecenas Paweł Nowakowski nie ma wątpliwości, że jej sytuacja jest skomplikowana.

– Wzajemnie orzeczenia, które zapadają się w sprawach karnych i cywilnych, nadają się na scenariusz do jakiegoś filmu. Te orzeczenia wzajemnie się wykluczają. Z jednej strony sąd belgijski nakazał sprowadzenie dzieci do Belgii, a z drugiej strony sąd Polski zabronił przesiedlania dzieci do Belgii – mówi mecenas Paweł Nowakowski.

I dodaje: – Innym razem sąd karny w Belgii wystosował europejski nakaz aresztowania i skazał moją klientkę na dwa lata pozbawienia wolności za tzw. uprowadzenie, zaś sąd w Polsce odmówił wykonania europejskiego nakazu aresztowania twierdząc, że w prawie polskim nie doszło do przestępstwa.

W ostatnich latach w Wielkopolsce nie brakowało spraw kryminalnych, o których dużo się mówiło.Mieszkańcy Wielkopolski byli poruszeni zaginięciem Ewy Tylman, zdruzgotani po wybuchu kamienicy na Dębcu czy zszokowani po tragicznych wypadkach spowodowanych przez młodych kierowców, w których ginęli ludzie. Nie obyło się też bez brutalnych zabójstw, długoletnich procesów oraz wyroków skazujących prawników czy komorników. Sprawdź, czy pamiętasz najgłośniejsze sprawy kryminalne z ostatnich lat.Przejdź dalej --->

Najgłośniejsze sprawy kryminalne w Wielkopolsce. Nie tylko ś...

Źródło: Dzień Dobry TVN

Wideo

Dodaj ogłoszenie