Poznań: Nowy oddział kardiochirurgii dziecięcej już z pacjentami. Nie spodziewali się, że będzie tam tak pięknie [ZDJĘCIA]

Nicole Młodziejewska
Nicole Młodziejewska
W poniedziałek dziesięcioro małych pacjentów zostało przeniesionych na nowy oddział kardiochirurgii. Kolejne zdjęcie --->
W poniedziałek dziesięcioro małych pacjentów zostało przeniesionych na nowy oddział kardiochirurgii. Kolejne zdjęcie --->Waldemar Wylegalski
W poniedziałek, 18 listopada, na nowy oddział kardiochirurgii dziecięcej w Szpitalu Klinicznym im. K. Jonschera przy ul. Szpitalnej przeniesiono dziesięcioro małych pacjentów. Rodzice dzieci przyznają, że nie spodziewali się tak dobrych warunków.

Na oddział kardiochirurgii dziecięcej trafiają mali pacjenci, którzy już na początku swojego życia muszą zmagać się z chorobami układu sercowo-naczyniowego.

Do tej pory warunki na oddziale kardiochirurgii przy ul. Szpitalnej nie należały do najłatwiejszych. Cały oddział zajmował zaledwie 150 metrów kwadratowych. W małych i ciasnych salach znajdowały się trzy, a czasami cztery łóżeczka. Rodzice, którzy czuwali przy swoich pociechach mogli liczyć zaledwie na krzesło. Było bardzo ciasno.

Czytaj też: Poznań: Otwarto nowe bloki operacyjne i oddział kardiochirurgii dziecięcej w Szpitalu Klinicznym im. K. Jonschera UM [ZDJĘCIA]

- Jestem tutaj już półtora miesiąca. Synek miał usuwanego guza na sercu. Muszę przyznać, że nie było łatwo. Do domu mam praktycznie 300 km. Niejednokrotnie spędzałam noce na podłodze, przy łóżku dziecka. Czasami musiałam nocować w hotelu, ale jednak częściej byłam tutaj, w tych warunkach - mówi pani Aneta.

Z kolei pani Justyna dodaje: - Nie ma tutaj w pokoju łazienki. Jest mała wanienka i zimna woda. Na ciepłą można liczyć tylko w głównej łazience. Ale jak się myśli o zdrowiu dziecka, to wszystko można przejść.

Podobnie prezentował się oddział intensywnej terapii. Wąski korytarz prowadzący do sal, w których przebywali pacjenci, był jednocześnie biurem i "parkingiem" dla sprzętów medycznych.

Jednak w poniedziałek, 18 listopada wszystko się zmieniło. Dziesięcioro małych pacjentów zostało przeniesionych na nowy oddział kardiochirurgii.

- Przenosimy się z szałasu do normalnego domu - mówi prof. Michał Wojtalik, kierownik Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej.

Nowy oddział to już nie 150, a 1000 mkw powierzchni. Łącznie znajdują się na nim 24 łóżka - 13 na intensywnej terapii i 11 na oddziale opieki pośredniej. Sale są przestronne, a przy każdym z łóżek stoi rozkładana kanapa dla rodziców. W każdym z pokoi znajduje się łazienka.

Sprawdź także: Z jakimi problemami rodzą się wcześniaki i w czym trzeba im pomagać? Rozmawiamy z prof. Janem Mazelą

Pierwszych siedmioro pacjentów zmieniło oddział o godz. 9 rano. Ich rodzice nie kryli zadowolenia. - Wyobrażałam sobie, jak to będzie wyglądać, ale muszę przyznać, że myślałam, że to będzie mniejsze. Jestem pozytywnie zaskoczona, przerosło to moje oczekiwania - mówi pani Bogumiła, mama jednego z pacjentów.

W podobnym tonie wypowiadają się pozostali rodzice. - Ja chyba śnię. To jest normalnie niebo a ziemia - nie kryje zadowolenia pani Elżbieta.

- Tu jest pięknie. Jak sobie pomyślę, że jeszcze dziś w nocy spałam przy łóżku na podłodze, a teraz widzę coś takiego, to po prostu nie mogę wyjść z podziwu i w to uwierzyć - kontynuuje.

Razem z panią Elżbietą na salę trafiła pani Aneta. Obie nie mogły wyjść z podziwu oglądając ich "prywatną" łazienką.

- Tu jest jak w hotelu pięciogwiazdkowym. Wreszcie będzie można się wykąpać, no bo ile można "jechać" na chusteczkach - mówi pani Aneta oglądając łazienkę.

- Wcześniej brało się wodę do małej miseczki - albo z głównej łazienki, albo się grzało w czajniku - i obmywało się dziecko. Jeśli o nas, dorosłych chodzi, to powiem tylko, że człowiek sobie po prostu jakoś radził. Tutaj jest super, nie myślałam, że będzie aż tak pięknie - opisuje

Zobacz również: Poznań: Nastoletnia Zuza pokonała raka. Teraz chce być przykładem, by uświadamiać rówieśników

Nad przenosinami przez cały czas czuwał prof. Wojtalik, który do każdej z sal na nowym oddziale przyniósł bujane fotele.

- To jest dla nas wielki dzień. Przenosimy dziesiątkę pacjentów - troje z intensywnej terapii, a siedmioro z opieki pośredniej.

Tuż po godzinie 10 przyszła kolej na pacjentów z intensywnej terapii. Troje małych pacjentów, podłączonych pod wiele specjalistycznych sprzętów również znalazło się na nowym oddziale.

Pierwszym pacjentem na intensywnej terapii był maleńki Miłosz. Chłopiec operację przeszedł około trzy miesiące temu, ale z powodu krwawienia wewnątrzczaszkowego nadal musi przebywać w szpitalu.

Mały Miłosz na nową intensywną terapię wjechał jeszcze w łóżeczku ze starego oddziału. Tuż przed drzwiami do intensywnej terapii został przeniesiony na nowe, większe łóżko. Przenosiny odbywały się w asyście anestezjologa i trzech pielęgniarek czuwających nad sprzętem, do którego podłączony był chłopiec.

Interesujesz się zdrowiem? Tu znajdziesz najważniejsze informacje:
Interesujesz się zdrowiem? Tu znajdziesz najważniejsze informacje

Sprawdź też:

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Ola

Piękny oddział, gratulacje dla całej Kliniki! Mam nadzieję, że Pacjenci, ich rodziny, ale zarówno Personel tam pracujący będzie się czuł bardzo dobrze!

Strasznie mnie irytuje, gdy wszyscy mówią lub piszą, że oddział „jest przenoszony” a tak naprawdę całą brudną robotę odstawiają pielęgniarki! Stać Was na taki oddział, a ciężko zorganizować ludzi, którzy by przetargali te wszystkie ciężkie sprzęty i łóżka, zamiast zmuszać do tej pracy kobiety?! To wszystko mogłoby się odbyć tylko pod ich nadzorem, a nie ich rękoma. Dobrze, że chociaż pojawiło się dwóch lekarzy. Wstyd!

P.s. Nie jestem pielęgniarką.

A
Axa

Bardzo się cieszę! Mój syn też był operowany kilka lat temu na oddziale kardiochirurgi na Szpitalnej i warunki były fatalne, ale lekarze i pielęgniarki starali się jak mogli, pomimo tych trudnych okoliczności i dla rodziców i dla personelu. Dziękuję!

Dodaj ogłoszenie