Premier obiecał nadzwyczajną pomoc suszową. Ma być 1000 zł odszkodowania do hektara. Rolnicy się cieszą, ale chcą lepszego monitoringu

Monika Kaczyńska
Monika Kaczyńska
Warunkiem otrzymania pełnej pomocy suszowej jest ubezpieczenie przynajmniej połowy upraw
Warunkiem otrzymania pełnej pomocy suszowej jest ubezpieczenie przynajmniej połowy upraw Piotr Krzyżanowski
Rolnicy czekają na obiecaną nadzwyczajną pomoc suszową, która podobnie jak w zeszłym roku ma wynieść 1000 zł do każdego hektara utraconych plonów. Tym jednak, o co apelują od la,t jest udoskonalenie monitoringu suszy.

Premier zapowiedział w niedzielę uruchomienie nadzwyczajnej pomocy suszowej. Rolnicy mieliby do niej prawo na takich samych zasadach jak w zeszłym roku.

Oznacza to otrzymanie:

  • 1000 zł wsparcia/ha - jeśli straty wyniosły ponad 70 proc., a że rolnik miał ubezpieczoną przed ryzykiem suszy ponad połowę uprawianego areału.
  • 500 zł/ ha - przy stratach wynoszących minimum 70 proc. , jeśli uprawy nie były ubezpieczone.
  • 500 zł/ha - jeśli straty mieściły się w przedziale od 30 do 70 proc., a uprawy były przynajmniej w połowie ubezpieczone
  • 250 zł/ha - jeśli straty mieściły się w przedziale od 30 do 70 proc., a uprawy nie były ubezpieczone

Sprawdź też:

Rolnicy zwracają jednak uwagę, że szacowanie strat, choć przeprowadzane w terenie przez zespoły powołane w ramach komisji wojewody bywa mocno niedoskonałe.

- Przepisy stanowią, że straty w uprawach można stwierdzić jedynie na terenie uznanym za dotknięty suszą przez Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach prowadzący monitoring suszy - informuje Kornel Pabiszczak z Wielkopolskiej Izby Rolniczej. - Zdarza się, że gołym okiem widać wyschniętą uprawę, a teren nie został uznany za objęty suszą. Wtedy straty nie mogą zostać wpisane w protokół, a rolnik nie może skorzystać z pomocy suszowej.

Dlaczego tak się dzieje? Jednym z powodów jest zbyt mała gęstość stacji pogodowych, którymi posługuje się IUNiG.

- Obecnie to mniej więcej jedna stacja na powiat - twierdzi Pabiszczak. - To zbyt mało, by precyzyjnie monitorować sytuację, nawet mimo zastosowania modeli matematycznych, które pozwalają oszacować sytuację, tam, gdzie stacji nie ma.

Sprawdź też:

Pabiszczak zwraca uwagę, że w ubiegłym roku ofiarą luk w systemie monitorowania suszy padli rolnicy z okolic Okonka i Jastrowia. Chociaż susza ich faktycznie dotknęła, stacja pogodowa umieszczona w odległości kilkudziesięciu kilometrów odnotowała opady. Rolnicy nie mieli szans na pomoc.

Na skutek tego Piotr Walkowski, prezes WIR wystąpił do ministra rolnictwa o wykorzystanie do monitorowania suszy nowoczesnych technologii, używanych m.in. przez towarzystwa ubezpieczeniowe, takich jak zdjęcia satelitarne. Dotąd jednak żadne decyzje w tej materii nie zapadły.

W wyniku suszy w Wielkopolsce w niektórych miejscach uschło nawet 100 procent upraw - zobacz wideo:

źródło: TVN

Zobacz też:

Skwar, kurz i adrenalina, czyli Wyścigi Traktorów w Wielowsi...

One pracy w polu się nie boją. Zobacz zdjęcia najpiękniejszy...

Sprawdź też:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie