Przemysław Frankowski przed Euro 2020: Najpierw trzeba się skoncentrować na pierwszym meczu ze Słowacją. Nie ma sensu teraz czuć presji

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
Przemysław Frankowski na konferencji prasowej na stadionie Polsat Plus Arena Gdańsk Karolina Misztal
Baza Polaków w Trójmieście. Do rodzinnego Gdańska wrócił wraz z reprezentacją Polski Przemysław Frankowski. Skrzydłowy Chicago Fire to wychowanek Lechii Gdańsk, który w polskiej ekstraklasie wypromował się jeszcze w Jagiellonii Białystok.

Przemysław Frankowski o przygotowaniach do Euro 2020

- Trzy lata temu nie udało mi się pojechać na mundial. Byłem w szerokiej kadrze i byłem rozczarowany. Teraz czuję się dobrze. Jestem bardziej doświadczony. Mam nadzieję, że będę mógł wspierać drużynę. Nie czuję się wygranym lub przegranym. Pracuję ciężko, aby dać coś zespołowi - mówi Przemysław Frankowski, prawoskrzydłowy Chicago Fire i reprezentacji Polski.

Z racji obostrzeń pandemicznych zawodnik amerykańskiej Major League Soccer nie mógł uczestniczyć w marcowym zgrupowaniu kadry narodowej.

- W marcu nie było mnie. Miałem kontakt ze sztabem szkoleniowym. Trener Stolarczyk do mnie zadzwonił, ale to była luźna rozmowa. Byłem zły, że nie mogłem przyjechać, ale ze względu na sytuację na świecie nie tyle klub, co liga mnie nie puszczała na reprezentację. Mogłem chodzić 2-3 dni zły, ale potem sobie to wszystko wytłumaczyłem, że takie są czasy - mówi 26-letni piłkarz.

Euro 2020. Terminarz wszystkich grup mistrzostw Europy w piłce nożnej. Kiedy i gdzie rozegrają mecze Polacy

Wychowanek Lechii Gdańsk wytłumaczył, czego oczekuje od niego na boisku selekcjoner Paulo Sousa.

- Kiedy posiadamy piłkę, jestem przy linii. Mam najwięcej grać na napastników, wspierać flankę, dawać dużo opcji ofensywnych. Nie lubię siebie oceniać. Nie jestem od tego. Najważniejsze jest dla mnie, co na temat mojej gry powie trener. Taki jest plan, aby wchodzić na boisko i dośrodkowywać piłkę z dużą jakością. W klubie gram bardziej w środku pola, a na mojej pozycji jest boczny obrońca. Liczę, że z meczu na mecz, z każdym treningiem, gry jeden na jeden będzie coraz więcej - wyjaśnia Przemysław Frankowski.

Odniósł się także do zamknięcia drużyny narodowej w hotelu i ograniczeniu kontaktów z kibicami i dziennikarzami.

- Codziennie są zaplanowane konferencje prasowe, więc jesteśmy w ciągłym kontakcie - uśmiecha się piłkarz Chicago Fire. - Nie ma sensu czuć presji w tej chwili. Im bliżej meczów, tym presja będzie większa. Trzeba cieszyć się chwilą, że jesteśmy na mistrzostwach Europy i reprezentujemy swój kraj. Chcemy jak najdalej zajść z drużyną. Jestem zdania, że najpierw trzeba się skoncentrować na pierwszym meczu ze Słowacją. I nie wybiegać myślami dalej. Po Słowacji można już myśleć o kolejnym meczu.

Zawodnik, które pierwsze kroki w profesjonalnym futbolu stawiał na stadionie w Gdańsku Letnicy nie ukrywa, że cieszy się na zgrupowanie w rodzinnych stronach.

- Czekałem na ten moment, aż tutaj przyjedziemy do Gdańska, do Trójmiasta. Pochodzę z Gdańska. Jestem co roku w rodzinnych stronach. Cieszę się, że jest taka piękna pogoda i możemy trenować na takim pięknym stadionie. To miłe, że jest tyle fanów, którzy chcą zdjęcia. Przez sytuację, która jest na świecie, nie można jednak nic zrobić - dodał prawoskrzydłowy naszej drużyny narodowej.

Znamy rozstrzygnięcia Euro 2020

Wideo

Materiał oryginalny: Przemysław Frankowski przed Euro 2020: Najpierw trzeba się skoncentrować na pierwszym meczu ze Słowacją. Nie ma sensu teraz czuć presji - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie