Sąd: Janusz Pałubicki nie musi przepraszać Jerzego...

    Sąd: Janusz Pałubicki nie musi przepraszać Jerzego Nowackiego (RELACJA)

    Barbara Sadłowska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Janusz Pałubicki, były koordynator służb specjalnych i były szef wielkopolskiej Solidarności, nie musi przepraszać swojego dawnego kolegi z Zarządu Regionu Wielkopolska NSZZ Solidarność. Tak orzekł w czwartek poznański Sąd Apelacyjny.
    Janusz Pałubicki, były koordynator służb specjalnych i były szef wielkopolskiej Solidarności, nie musi przepraszać

    Janusz Pałubicki, były koordynator służb specjalnych i były szef wielkopolskiej Solidarności, nie musi przepraszać ©Fot. Grzegorz Dembiński

    Jerzy Nowacki domagał się od byłego ministra przeprosin za upublicznienie informacji z Instytutu Pamięci Narodowej, jakoby był tajnym współpracownikiem służby bezpieczeństwa PRL.

    W październiku 2005 roku, Janusz Pałubicki - z wykształcenia historyk, podczas konferencji naukowej na jednej z poznańskich uczelni, ujawnił dane IPN o współpracownikach służby bezpieczeństwa. Ponieważ uzyskał status pokrzywdzonego, dowiedział się, kto informował o nim SB. Wśród wymienionych przez niego osób znalazł się również Jerzy Nowacki, który w materiałach IPN figurował jako "Stanisław Brzozowski" i "Magda". Cztery lata później złożył on pozew cywilny, w którym domagał się przeprosin od Janusza Pałubickiego. W lutym poznański Sąd Okręgowy oddalił jego roszczenia. Jerzy Nowacki zaskarżył ten wyrok.

    - Byłem aktywnym działaczem opozycji w latach siedemdziesiątych. Przeżyłem dziesiątki, setki przesłuchań i zatrzymań - to była wtedy część mojego życia - mówił podczas czwartkowej rozprawy apelacyjnej Jerzy Nowacki. - Ja nigdy nie wyrażałem chęci współpracy z SB i nigdy jej nie podjąłem. Ale to była stała praktyka w SB, że rozpisywali jedną informację na kilku prawdziwych i rzeczonych współpracowników i fałszowali wewnętrzne dokumenty. [cyt]Powód przez cztery lata nadzorował służby specjalne w naszym kraju i dobrze wie, jakich niegodziwości i fałszerstw dopuszczały się służby specjalne w okresie PRL, a nawet i potem!

    Jerzy Nowacki powiedział też, że proces wytoczony Pałubickiemu był dla niego jedyną szansą wykazania nieprawdziwości pomówienia go o współpracę z SB. - Czy wystąpił pan do sądu lustracyjnego o wszczęcie postępowania? - zapytał sędzia Bogdan Wysocki. - Ja nie jestem osobą publiczną, nie mogłem tego zrobić - odpowiedział Jerzy Nowacki. - W 2007 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że było to ograniczenie niezgodne z Konstytucją. Każdy może wystąpić o autolustrację, a pan złożył pozew w 2009 roku - przypomniał sędzia Wysocki.

    Janusza Pałubickiego nie było na czwartkowej rozprawie apelacyjnej; reprezentował go adwokat, którzy wnosił o nieuwzględnienie apelacji Jerzego Nowackiego, dziwiąc się, że skoro twierdzi, że wypowiedź byłego kolegi związkowego była najgorszym doświadczeniem w jego życiu, czekał z pozwem aż cztery lata...

    Po naradzie sąd ogłosił wyrok: oddalił apelację i obciążył Jerzego Nowackiego kosztami. Przysługuje mu jeszcze skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego, ale przygotowana przez prawnika.

    - Pozwany naruszył dobra osobiste powoda. To oczywiste - działanie tajnego współpracownika odbiera się jako zachowanie niegodne, hańbiące człowieka - przyznał sędzia Bogdan Wysocki. - Ale pozwany naruszając dobra osobiste powoda, nie naruszył przy tym prawa stanowionego i zasad współżycia społecznego.

    W ocenie sądu, Janusz Pałubicki uzyskał informacje o charakterze urzędowym, w trybie ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Przy czym wówczas nie pełnił funkcji koordynatora służb specjalnych. Sąd przypomniał też, że istotą tego procesu o ochronę dóbr osobistych nie było stwierdzenie, czy Jerzy Nowacki był tajnym agentem, czy też nim nigdy nie był, a jedynie bezprawność działania pozwanego.

    - Wniosek o autolustrację złożę na pewno - powiedział Jerzy Nowacki po ogłoszeniu wyroku. - Czy skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, nie wiem. Nie stać mnie na to.

    Po tym, jak Janusz Pałubicki upublicznił informację o jego współpracy ze służbami PRL, Nowacki stracił pracę w poznańskiej telewizji.

    Chcesz skontaktować się z autorem informacji? b.sadlowska@glos.coml

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Cóż ja widzę...

    Czerwony jak cegła (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 19 / 20

    Widok Janusza w polarze, a nie w dzierganym sweterku - bezcenny. Czyżby trendy się nieco zmieniły???

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo