Tak 21-letni student z kolegami oszukali władze Poznania. O ich akcji mówiono w Polsce, a "cały Poznań trząsł się ze śmiechu"

Zbyszek Snusz
Zbyszek Snusz
Najsłynniejszy kawał, o którym szybko stało się głośno w całej Polsce, Gantkowski wywinął władzom Poznania w 1924 roku, kiedy to zadzwonił do kilku redakcji, podając się za pracownika wydziału prasowego polskiego MSZ. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Romuald Gantkowski - urodzony kawalarz i prowokator, pomysłodawca najsłynniejszego poznańskiego happeningu. Dzięki niemu władze miasta uwierzyły w to, że z największymi honorami przyjmują delegację książąt z dalekiego Beludżystanu.

Gantkowski mimo swojego młodego wieku nie był w Poznaniu anonimowy. W Teatrze Polskim, gdzie występował na scenie, wcielał się w niełatwe role Judasza czy Kordiana. Jednak swój talent i porywający temperament wykorzystywał nie tylko na deskach teatralnych.

„Fama jego improwizacji kawalarskich na gruncie towarzyskim szła równolegle do rosnącej reputacji aktorskiej i reżyserskiej; posiadał tupet doprawdy nieporównany, bezczelność właściwie niesamowitą i pozwalał sobie na rzeczy, które na pewno nikomu poza nim nie potrafiłyby ujść w Poznaniu płazem” - wspominał poeta i reporter Aleksander Janta-Połczyński.

Najsłynniejszy kawał, o którym szybko stało się głośno w całej Polsce, Gantkowski wywinął władzom Poznania w 1924 roku, kiedy to zadzwonił do kilku redakcji, podając się za pracownika wydziału prasowego polskiego MSZ. Niedługo potem, 12 czerwca, w poznańskiej prasie ukazał się komunikat: „Z wielkobrytyjskiej wystawy w Wembley przybywa dziś do Poznania dwu delegatów Beludżystanu (leżącego w Azji, południowy wschód równiny Iranu). Gości podejmować będzie tutejsze Polsko-Tureckie Towarzystwo”.

Nikt z miasta nie wiedział wtedy jeszcze, że za tą lakoniczną depeszą kryje się perfekcyjnie przygotowany dowcip. Gantkowski zaangażował do niego czterech studentów, którzy dopiero co przyjechali do miasta na studia. Ryzyko wpadki było więc niewielkie.

W rolę książąt wcielili się student rolnictwa Feliks Bogusławski oraz student prawa Janusz Wilatowski. „Jeden wybitnie przystojny, o melancholijnych wschodnich oczach, drugi typ rodowitego księcia krwi” - opisywał ich Aleksander Janta-Połczyński. Delegację uzupełniali doskonale nadający się do roli służącego księcia („mały i krępy z kwadratowymi, wystającymi kośćmi policzkowymi i śniadą cerą”) Henryk Roguski, student rolnictwa, oraz niejaki Kałużniacki, student chemii, któremu przypadła rola sekretarza poselstwa polskiego w Ankarze, delegowanego z Warszawy na czas wizyty egzotycznej misji w kraju.

Pomysłodawca kawału poinformował miejskie władze, że beludżystańscy goście przejeżdżają przez Polskę incognito, ale chcą na chwilę zatrzymać się w Poznaniu i zwiedzić zamek oraz ratusz.

Do akcji przygotowywano się na Starołęce. Tam aktorzy przebrali się m.in. w turbany wypożyczone z teatralnej garderoby i wsiedli w wypożyczoną u znajomego Gantkowskiego limuzynę berliet. Otwarte auto prowadził szofer w liberii. O godzinie 11 delegacja wjechała do centrum. „Kiedy samochód wolno podjeżdżał do dworca, już biegła za nim zaciekawiona gawiedź, a grupki ludzi przystawały i komentowały przyjazd niezwykłych gości, zapowiedziany zresztą notatkami w prasie porannej”. Wszystkiemu z boku przyglądał się Gantkowski, spiritus movens całego przedsięwzięcia.

25 najpiękniejszych pocztówek z Poznania. Zobacz miasto, jak...

Przed dworcem misję powitał komendant policji w odświętnym mundurze, białych rękawiczkach, z szablą u boku. Funkcjonariusz w stroju galowym zapewnił, że policjanci objęli misję dyskretną opieką i zaprosił gości do zamku. Tam czekali na nich już intendent gmachu, dziekan uniwersytetu, profesorowie i... tak duży tłum poznaniaków, że limuzyna z delegacją nie miała szans, by zbliżyć się do budynku. Drogę na dziedziniec musiała torować policja konna. Wizyta książąt w zamku trwała ponad godzinę. Goście piękną francuszczyzną rozpytywali o szczegóły doskonale sobie znanego gmachu, a biedni profesorowie nie mieli pojęcia, że z przesadną uprzejmością kłaniali się... studentom pierwszego roku.

Po zamkowych przygodach przyszedł czas na wcześniej umówioną sesję w studiu fotografa Markiewicza naprzeciw Teatru Polskiego. W tym miejscu aktorzy przeżyli kolejny szok. „Omal ich nie zatkało, gdy w bramie prowadzącej do klatki schodowej, gdzie na pierwszym piętrze znajdował się zakład, zobaczyli wspaniałe oleandry i girlandy oraz rzucony na chodnik przed drzwi purpurowy dywan” - nie ukrywał Aleksander Janta-Połczyński. Farsa trwała w najlepsze. Wokół dywanu służbę pełniło sześciu galowo ubranych policjantów, a na ulicy można było usłyszeć gromkie okrzyki: „Niech żyje Beludżystan!”

Tłok na ulicy był tak duży, że do ratusza auto z misją poruszało się już w wybitnie żółwim tempie. Po drodze berliet zatrzymał się jeszcze przed jednym z eleganckich sklepów tytoniowych na placu Wolności, bo jeden z książąt zapragnął skosztować polskich papierosów. Właściciel nie chciał nawet słyszeć o zapłacie i tym sposobem biedni studenci, których normalnie nie stać byłoby na kupno takich rarytasów, stali się właścicielami setek najdroższych cygar i papierosów.

Przedwojenny Poznań - zdjęcia. 21 najpiękniejszych fotografi...

Co ciekawe, gdy misja zwiedzała Poznań, w operze, gdzie wieczorem miało się odbyć galowe przedstawienie na cześć gości, trwały gorące poszukiwania... nut beludżystańskiego hymnu narodowego. Książęta zostali na nie zaproszeni przez reprezentanta rady miejskiej w ratuszu.

Tam też okazało się, że poznańskie władze bezpieczeństwa zdążyły już zadzwonić do Warszawy i dowiedzieć się, że o misji z Beludżystanu nikt nie słyszał. Goście musieli uwolnić się spod policyjnej opieki i szybko zakończyć kawał. Na wysokości zadania stanął sekretarz, który oświadczył, że książęta mają już dość troski i oficjalnego programu zwiedzania, i przed noclegiem w apartamentach hotelu Bazar pragną jeszcze udać się na podmiejską przejażdżkę.

„Misja pełnym gazem pojechała na Ostrów Tumski, skąd skręciła do Starołęki, i tyle ją widziano. Zniknęła zresztą w sam czas, bo w godzinę później, po wielu telefonach z Warszawą, wydało się wszystko i cały Poznań już trząsł się od śmiechu, a skompromitowane władze miejskie z prezydentem na czele nie posiadały się ze świętego oburzenia i zapowiadał represje” - wspominał Aleksander Janta-Połczyński.

Jeszcze tego samego wieczora policja zażądała od rektora uniwersytetu wydania dowcipnych studentów. Ten jednak oświadczył prasie, że stanowczo odmawia, bo to jeden z lepszych kawałów, o jakich słyszał w życiu. Koniec końców ścigania sprawców odpuścił sam prezydent, który po ochłonięciu ogłosił, że „również uśmiał się z tego dowcipu na swój sposób”.

Sprawdź też:

Flesz - Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 10

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
21 grudnia, 19:41, Biniu:

Jakie telefony były w 1924 r....???? Czy autor tekstu nie potrafi myśleć.....????, może wypasione komórki, wstyd, wstyd, wstyd,,,,, zero logicznego myślenia

Biniu? 😁 Biniu...

Ty tak poważnie?! Mam nadzieję że tylko udajesz,, bo chyba głupszy od taboretu nie jesteś,,, no chyba że się mylę.

D
Dobry

Jakby mieli internet i telefon z Inei to by nie wpadli w ręce dowcipasów:)

G
Gość
21 grudnia, 19:41, Biniu:

Jakie telefony były w 1924 r....???? Czy autor tekstu nie potrafi myśleć.....????, może wypasione komórki, wstyd, wstyd, wstyd,,,,, zero logicznego myślenia

22 grudnia, 14:13, Gość:

Gościu odłącz internet i więcej się nie ośmieszaj

trochę się dokształć, pierwsze telefony na terenie Polski były od 1882

Czytaj więcej: https://histmag.org/Prawda-i-fikcja-czyli-historia-pierwszych-telefonow-warszawskich-1802

lub https://ciekawostkihistoryczne.pl/2011/11/16/ile-placilo-sie-za-telefon-w-przedwojennej-polsce/

G
Gość
21 grudnia, 19:41, Biniu:

Jakie telefony były w 1924 r....???? Czy autor tekstu nie potrafi myśleć.....????, może wypasione komórki, wstyd, wstyd, wstyd,,,,, zero logicznego myślenia

Gościu odłącz internet i więcej się nie ośmieszaj

G
Gość

szkoda ze wtedy krzycha nie bylo kariere by na nich zrobil

M
Magoo
21 grudnia, 19:41, Biniu:

Jakie telefony były w 1924 r....???? Czy autor tekstu nie potrafi myśleć.....????, może wypasione komórki, wstyd, wstyd, wstyd,,,,, zero logicznego myślenia

Ty tak na poważnie?

Telekomunikacja wprawdzie nie była rozwinięta i abonentów prywatnych było niewielu, ale urzędy telefony posiadały.

l
luki

Taki kawal powinni zrobić PiS

K
Kung fu Panda
21 grudnia, 19:41, Biniu:

Jakie telefony były w 1924 r....???? Czy autor tekstu nie potrafi myśleć.....????, może wypasione komórki, wstyd, wstyd, wstyd,,,,, zero logicznego myślenia

W 1924 roku telefony były już znane od dziesięcioleci.

M
Majacy_telefon
21 grudnia, 19:41, Biniu:

Jakie telefony były w 1924 r....???? Czy autor tekstu nie potrafi myśleć.....????, może wypasione komórki, wstyd, wstyd, wstyd,,,,, zero logicznego myślenia

Jakie telefony? W 1924 roku...

A... normalne, i to całkiem sporo!

"Pierwsze telefony w Poznaniu pojawiły się w 1885 roku. Urządzenie ułatwiające komunikację posiadał m. in. Hipolit Cegielski. Oprócz niego z telefonu mogło korzystać jeszcze 26 abonentów..."

https://poznan.naszemiasto.pl/historia-telefonow-w-poznaniu-od-recznej-centrali/ar/c4-3185435

B
Biniu

Jakie telefony były w 1924 r....???? Czy autor tekstu nie potrafi myśleć.....????, może wypasione komórki, wstyd, wstyd, wstyd,,,,, zero logicznego myślenia

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3